Janusz Piotrowski

Urzędnicza grabież rybnickiej wody

Wszystkie nagłówki, paski u dołu ekranów oraz mapy o agresywnej czerwieni, które mają wzbudzić niepokój, zagrożenie, niepewność i strach, krzyczą o hydrologicznej suszy

Ok – nie będę z tym polemizował. Stwierdzę jednak, że Rybnika to nie dotyczy. I nigdy dotyczyć nie będzie. Rybniczanie od zawsze mieli do perfekcji opanowaną gospodarkę wodną – nie tylko zobligowani znaczeniem nazwy swojego miasta. W każdym przydomowym ogródku był zasadzony orzech, bo drzewo to pije wodę przez co fundamenty oraz piwnice domów były suche. To samo dotyczyło wszystkich wzniesień w mieście, stąd aleje akacji na poboczach dróg tych pagórków (ostały się np. na Gliwickiej), gdyż akacja absorbuje jeszcze więcej wody niż orzech i nie zalewało tego, co znajduje się poniżej. Mądrość Rybniczan wynikała z potrzeby – w Rybniku był zawsze nadmiar wody…

…na początku lat dziewięćdziesiątych Japończycy dostali pozwolenie na dokonanie głębokich odwiertów w poszukiwaniu nisko położonych pokładów węgla (już wtedy mieli technologię takiego wydobycia). Bardzo szybko pozwijali swoje zabawki i wrócili do Kraju Kwitnącej Wiśni, bo gdziekolwiek wiercili, tam natrafiali na wodę. Pod Rybnikiem jest bowiem ogromny, nieprzebrany zbiornik słodkiej wody. Jeszcze wcześniej, bo w latach siedemdziesiątych, podczas dotkliwej suszy, na polecenie władz na polach wokół Gaszowic koparkami wykopano w szczerym polu doły, w których do dziś można wiadrami pobierać wodę z tego zbiornika, którego zasoby w tamtych okolicach podchodzą tuż pod powierzchnię…

…kiedy likwidowano browar na potrzeby postawienia Focusa, tenże browar jeszcze był zaopatrywany w wodę przez dwa ujęcia głębinowe. Wtedy nastąpiła rzecz niebywała – stwierdzono o jej niezdatności do spożycia. Browar istniał sto dwadzieścia cztery lata i nigdy z tym nie było problemu. W miedzy czasie te dwie studnie ogrodzono (sprawdźcie sobie np. na Tęczowej), przekazano wodociągom i nastąpił cud urzędniczy – woda stała się znów zdatna do picia. Co się dziwicie? Przecież wiadomo, że metalowe ogrodzenie bezpośrednio wpływa na wody gruntowe (pozwalam sobie na sarkazm). Jest jeszcze kwestia wieży ciśnień na terenie Szpitala Psychiatrycznego, która przed wojną odprowadzała do centrum ogromne ilości darmowej wody, a została – również w latach siedemdziesiątych – przekazana na rzecz miasta. Teraz akurat krąży miejska legenda, że jak chcesz popełnić spektakularne samobójstwo, to zacznij rozpytywać do kogo wieża obecnie należy. Jest coś na rzeczy, bo jakiś czas temu była remontowana i na pytania pracowników szpitala, kto to robi, padała kłamliwa odpowiedź, że Unia. Akurat jeżeli coś jest finansowane z funduszy europejskich, to istnieje specjalna procedura oznakowania symbolami UE, nawet gdyby ta miałaby dać tylko jedno euro. A tam żadnych symboli unijnych nie było. Osobną kwestią jest remont na ulicy Kotucza, w bezpośredniej odległości od wieży ciśnień, tuż za murem, gdzie władze miasta po kilku miesiącach poinformowały o przedłużeniu prac ze względu na natrafienie na nieznaną instalację. Aha. Osobiście idę o zakład, że cały cyrk z kompleksowym remontem tej arterii był właśnie po to, ażeby tę instalację znaleźć. Skąd moje przekonanie? Bo wodociągi są tak pogubione w mapach, że do dziś nie mają ewidencji kilku przedwojennych rur, którymi nadal wartko płynie pod ulicami miasta woda niczyja. To raz. Drugim argumentem niech pozostanie fakt, że nie wiemy na jakich zasadach ujęcia zostały przekazane pewnemu przedsiębiorstwu wodociągowemu. I rzecz najważniejsza: biorąc pod uwagę te wymienione trzy instalacje, stwierdzam: to jest NASZA (Rybniczan) WODA i centrum Rybnika powinna ją mieć za DARMO. Moglibyśmy co najwyżej płacić za przesył i ścieki, ale woda powinna być DARMOWA. Tak więc gdy widzę wodomat zasilany ze studni niegdysiejszego browaru, w którym jest płatna nawet szklanka wody, to mnie całego trzęsie, bo jest to pomnik – symbol przekrętu i legalizacji zwykłej kradzieży. Nas Rybniczan z wody po prostu OKRADZIONO. W bezczelny sposób. A opłaty za wodę u nas są większe, niż gdziekolwiek indziej – taniej mają nawet w Paryżu. Nie, nie w dzielnicy Rybnika, tylko w stolicy Francji…!

…czy znajdzie się radny/radna, kandydat/kandydatka na prezydenta z odwagą i powerem, by ruszyć ten temat…?

…istnieją globalne prognozy, że zaledwie za niecałą dekadę wojny nie będą toczone o ropę, ale właśnie o wodę. Niebieskie Złoto. Woda może być niebezpieczną bronią – organizm ludzki potrafi długi czas wytrzymać bez jedzenia, jak wyłączą prąd, to dasz radę przy świeczkach, jak ogrzewanie, to ubierzesz się cieplej i też wytrzymasz. Ale jak ci zakręcą wodę, to po dwóch dniach, skowycząc, na kolanach będziesz błagał o choćby kroplę. Zmienisz nawet wyznanie byle się napić. Nie będzie potrzebna żadna policja ani specjalna kontrola żeby ludzi trzymać za pysk. Ci, którzy dążą do jej reglamentacji, i w rękach których się znajdzie staną się półbogami – podobnie jak w starożytnym Egipcie… Taką będą mieli absolutną władzę. Większą niż dają obecnie pieniądze i wpływy. Dlatego uważam, że mamy pełzającą drobnymi kroczkami inżynierię społeczną w tak oczywistym temacie jakim jest woda. Oczywistym, bo jest do niej na razie powszechny dostęp i przez myśl nikomu nie chce przejść, że może być kiedykolwiek wydzielana. Teoria spiskowa? Klaus Schwab stwierdził:

Water is not a human right.

Z kolei jego obecny tymczasowy następca na fotelu szefa Światowego Forum Ekonomicznego – Peter Brabeack – jest byłym prezesem Nestle, który zasłynął z rabunkowej gospodarki wodnej. Wokół fabryk swojego koncernu tworzył pustynie wyssane z życiodajnej wody i była tam ona ściśle reglamentowana. To się dzieje tutaj i teraz. W samym Rybniku kilka lat temu przy regulaminie dotacji do ekologicznego ogrzewania był wymóg przedstawienia ewidencji prywatnych studni. Jeśli ktoś szuka logicznego wytłumaczenia przyczynowo-skutkowego… gdzie ogrzewanie, a gdzie ciągi wodne, no to ma właśnie odpowiedź. W pełnej krasie sprawdza się tutaj zdanie, że jeśli coś jest darmowe (dotowane), to przeważnie TY sam jesteś towarem…

…pytanie końcowe: macie czasami tak, że czegoś szukacie, a to leży tuż przed Waszymi oczami i tego nie widzicie? 

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button