„W PiS jest demokracja i ja jestem przeciw systemowi kaucyjnemu”. Nieoczekiwany show na konferencji prasowej Konfederacji

Konferencja prasowa działaczy Konfederacji miała być kolejnym ostrym głosem przeciwko wprowadzanemu w Polsce systemowi kaucyjnemu. Skończyła się jednak politycznym spektaklem, którego głównym aktorem został radny PiS – Andrzej Sączek
Konfederacja nie przebierała w słowach. System kaucyjny – obejmujący plastikowe butelki do 3 litrów, puszki do 1 litra (kaucja 50 groszy) oraz szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra (kaucja 1 zł) – nazwano ukrytym podatkiem i kolejnym obowiązkiem przerzuconym na obywateli. Działacze przekonywali, że to konsumenci będą magazynować odpady, małe sklepy zostaną przytłoczone nowymi obowiązkami, a gminy stracą cenne surowce do recyklingu i mogą zostać ukarane za niewyrobienie norm. W ich ocenie skorzystają głównie duże sieci handlowe z butelkomatami.
Posłowie KO i PiS głosowali ramię w ramię, bo – wiadomo – PiS to niby opozycja, ale jak przychodzi co do czego, to zawsze współpracują – usłyszeliśmy na konferencji
Nie wszystkim jednak spodobała się sama forma wydarzenia – sąsiedni sklep otwarcie okazywał niezadowolenie, że konferencja odbywa się tuż obok jego siedziby.
Prawdziwe emocje przyszły jednak później. Organizatorzy postanowili symbolicznie „oddać” butelki politykom odpowiedzialnym – ich zdaniem – za wprowadzenie systemu. Trafili najpierw do biura poselskiego Marek Krząkały (sekretariat był zamknięty i butelki pozostawiono pod drzwiami), a następnie do biura Bolesławy Piechy. I właśnie tam sytuacja nieco wymknęła się spod kontroli.
Na miejscu był bowiem Andrzej Sączek, który – ku zaskoczeniu wszystkich – przejął inicjatywę. Zaczął publicznie krytykować system kaucyjny, po czym… przystąpił do kontroli przyniesionych worków. Na oczach zebranych rozpakowywał butelki, analizował je i ogłosił, że większość z nich wcale nie podlega systemowi kaucyjnemu.
To jak mają starsze osoby to rozpoznać? – dopytywali przedstawiciele Konfederacji Hanna Boczek, Jakub Gruszka i Łukasz Kolada
Ja jestem przeciw temu systemowi – odpowiedział wprost A. Sączek
To wywołało lawinę pytań: skoro jest przeciw, to dlaczego politycy PiS – w tym Piecha – poparli przepisy?
Odpowiedź była krótka, ale znacząca:
Bo u nas w PiS jest demokracja i każdy może mieć swoje zdanie!
Konfederaci nie odpuszczali, sugerując nawet, czy nie powinien pouczyć partyjnego kolegi. Riposta była równie stanowcza:
Ja parlamentarzysty z takim doświadczeniem, jakie ma Bolesław Piecha, pouczał nie będę.
Na koniec dodał jeszcze, że przeciwnikiem systemu jest również Michał Woś.
Konferencja, która miała być uderzeniem w rządowy projekt, zamieniła się w pokaz wewnętrznych pęknięć po stronie jego zwolenników. A słowa o demokracji w PiS mogą jeszcze długo wybrzmiewać w lokalnej polityce.



