Wiadomości

W Rybniku znów zabrakło karetki. Medycy: „Sytuacja jest zła”

Wczoraj po raz kolejny w naszym regionie doszło do sytuacji, w której strażacy musieli zastąpić Zespół Ratownictwa Medycznego.

Jak ustaliliśmy, interwencje miały miejsce w Dzimierzu i w Rybniku. W obu przypadkach konieczna była pomoc osobom w stanie nagłego zagrożenia zdrowia, jednak karetka nie mogła dotrzeć na czas – wszystkie dostępne zespoły były zajęte. Szczególnie zła sytuacja miała miejsce w Dzimierzu – tam niezwłocznej pomocy potrzebowała osiemdziesięciopięcioletnia kobieta.

To już nie są pojedyncze przypadki. W weekendy często jest dramat. Zgłoszeń jest mnóstwo – od upadków, przez bójki, po osoby nietrzeźwe. Wiele interwencji wiąże się też z emocjami, stresem, alkoholem. Kiedy system jest przeciążony, strażacy przejmują nasze zadania – mówi nam jeden z ratowników medycznych z naszego regionu

Podobna sytuacja miała już miejsce kilka dni temu w Jejkowicach, gdzie 69-letni mężczyzna zmarł podczas awarii systemu ratownictwa medycznego. Wtedy karetka nie dojechała na czas z powodu problemów technicznych i braku wolnych zespołów. Jak podkreślają służby, problem nie został rozwiązany – to efekt chronicznego niedoboru personelu, dużej liczby wyjazdów i ograniczonej liczby karetek w regionie.

Kiedy wyjeżdża cały skład z Rybnika i okolic, rejon często pozostaje bez zabezpieczenia. Wtedy dyspozytorzy szukają najbliższej wolnej karetki. To trwa, a każda minuta ma znaczenie – słyszymy od ratowników

Wczorajsze interwencje potwierdzają, że problem w systemie ratownictwa jest. Strażacy z OSP i PSP coraz częściej są wzywani do osób z zatrzymaniem krążenia czy utratą przytomności – czyli do zadań, które powinien wykonywać ZRM.

Nie jesteśmy w stanie zastąpić ratowników medycznych. Możemy rozpocząć RKO, zabezpieczyć miejsce, ale przecież nasze możliwości są ograniczone – mówi jeden ze strażaków z powiatu rybnickiego

Ratownicy nie kryją frustracji. Jak mówią, przeciążony system, zbyt mała liczba karetek i brak personelu to problemy, które znają od wielu miesięcy.

Ludzie myślą, że jak zadzwonią na 112, to natychmiast przyjedzie karetka. My też byśmy tego chcieli. Ale czasem nie ma kogo wysłać – przyznaje ratownik

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button