„Zginął pilot-nieudacznik”. Skandaliczny wpis raciborskiego politologa

Jakie są granice wolności słowa po wczorajszej tragedii w Radomiu, która poruszyła wszystkich? Zginął pilot – major Maciej „Slab” Krakowian, jeden z najlepszych w polskich Siłach Powietrznych
Człowiek, który od lat reprezentował nasz kraj na pokazach w Europie i na świecie. Miał 35 lat, służył od siedemnastego roku życia, a ostatnio został uhonorowany prestiżową nagrodą na brytyjskim RIAT – uznawanym za najważniejsze lotnicze wydarzenie na kontynencie. Samolot F-16 rozbił się podczas próby do pokazów. Zginął człowiek, ojciec, mąż, oficer. Wojsko, państwo, opinia publiczna zareagowały tak, jak zwykle w takich chwilach – z żalem, współczuciem i powagą.
Ale pojawił się też głos, który wywołał konsternację. Marek Migalski – politolog z Uniwersytetu Śląskiego – postanowił skomentować tragedię w sposób, który wielu odebrało jako skandaliczny:
Czegoś nie rozumiem. Wszyscy wszystkim składają kondolencje i wyrażają żal, ale…pilot, który zginął, popełnił jakiś niewyobrażalny błąd.
To, że nie żyje, to jego sprawa, ale facet rozwalił samolot za kilkadziesiąt milionów, na który wszyscy się składaliśmy!
To pirat lotniczy.
Nieudacznik zginął na show, nie w walce. Jest przestępcą, który naraził ludzi i rozbił mega drogi samolot.
Błagam, nie mówcie, że tego nie rozumiecie.
Powinien być pośmiertnie zdegradowany,
Choć wy pewnie chcecie jego odznaczenia, awansu i emerytury wojskowej dla żony?🤦
Wyobraźcie sobie, że byłby nie pilotem, lecz dowódcą czołgu.
I walnąłby w mur. Zabijając siebie i rozwalając maszynę.
Też uważalibyście, że jest bohaterem i należą mu się najwyższe hołdy?
Czy w tym kraju nikt nie myśli? Wszyscy się podniecają i ulegają zbiorowej histerii?
W normalnych warunkach taki wpis przeszedłby bez echa – ot, prowokacja, desperacka próba wybicia się na kontrowersji. Ale tutaj mówimy o śmierci żołnierza, który zginął na służbie. O człowieku, którego jeszcze dzień wcześniej tysiące ludzi chciało oglądać w powietrzu – skomentował jeden z Czytelników
Czy można krytykować armię, jej koszty, sposób finansowania i organizacji? Oczywiście, i trzeba to robić. Ale czy można w tym samym tonie nazywać zmarłego pilota piratem i przestępcą? Czy można w dniu tragedii mówić o pośmiertnej degradacji? Ten wpis nie jest chyba zwyczajnym głosem w dyskusji. To przykład, jak łatwo zagubić elementarną wrażliwość i sprowadzić ludzką śmierć do publicystycznej pałki.



