Antoni Tomiczek wraca do Pstrążnej. Będzie pomnik niezwykłego pilota

1 września w Pstrążnej odsłonięty zostanie pomnik majora pilota Antoniego Tomiczka – człowieka, którego wojenne losy mogłyby posłużyć za scenariusz filmu
Nasz rodak z Pstrążnej przeżył sowiecką niewolę, trafił do Wielkiej Brytanii, a następnie jako pilot RAF wykonywał niebezpieczne loty nad okupowaną Europą. Jednym z jego najważniejszych zadań były misje z pomocą dla walczącej Warszawy.
Uroczystość rozpocznie się 1 września o godz. 13.00 w Pstrążnej, rodzinnej miejscowości Antoniego Tomiczka. Za budowę pomnika odpowiada Społeczny Komitet Budowy Pomnika. Monument ma być trwałym przypomnieniem o człowieku, którego nazwisko przez lata nie było szerzej znane, choć jego wojenne dokonania należą do niezwykłych kart historii polskiego lotnictwa.
Z Pstrążnej przez sowieckie łagry do RAF
Antoni Tomiczek urodził się 13 listopada 1915 roku w Pstrążnej. Od młodości marzył o lataniu. Przed wojną służył w 122 Eskadrze Myśliwskiej, a we wrześniu 1939 roku uczestniczył w obronie Polski.
Później rozpoczęła się dramatyczna część jego historii. Tomiczek dostał się do sowieckiej niewoli i został wywieziony w głąb Związku Sowieckiego. W swoim wspomnieniach opowiadał o transporcie w bydlęcych wagonach i wielotygodniowej podróży do Starobielska. Jego życie wisiało wówczas na włosku. W 1941 roku, po układzie Sikorski-Majski, został zwolniony. Trafił do formowanej przez generała Władysława Andersa Armii Polskiej, a następnie przez Bliski Wschód dotarł do Wielkiej Brytanii.
Tam ponownie związał swoje życie z lotnictwem.
22 sierpnia 1944 roku leciał nad Warszawę
Jednym z najbardziej niezwykłych epizodów jego wojennej służby były loty z włoskiego Brindisi nad walczącą Warszawę.
Tomiczek należał do 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych. Wykonywał loty nad południową Europą, uczestnicząc między innymi w misjach zrzutowych dla polskiego podziemia. 22 sierpnia 1944 roku wystartował w kierunku Warszawy. Trasa liczyła około 1500 kilometrów. Samoloty musiały pokonać ogromną odległość, a nad Warszawą czekała na nie niemiecka artyleria przeciwlotnicza. Do końca wojny wykonał jeszcze ponad 20 lotów, w tym misje zwiadowcze.
Pomnik w miejscu, z którego wyruszył w świat
Antoni Tomiczek zmarł w 2013 roku. Pozostawił po sobie między innymi fotografie, dokumenty, mapy i książki lotów dokumentujące jego wojenną służbę. Teraz jego rodzinna Pstrążna doczeka się miejsca, które będzie przypominało o swoim niezwykłym mieszkańcu.
Więcej o Antonim Tomiczku i jego wspomnieniach z wojennych lotów przeczytacie w naszym wcześniejszym materiale: Nigdy nie rozwaliłem żadnego samolotu. Opatrzność nade mną czuwała.



