Wiadomości

Pomogła ukraińskiej rodzinie. Została z wyrokiem i… 26 640 zł do zapłaty

Pani Kasia ze spod Rybnika pomogła ukraińskiej rodzinie wynająć mieszkanie, woziła jej członków do lekarzy, przekazywała ubrania, kupowała wyposażenie i pomagała w codziennym życiu. Dzisiaj jest prawomocnie skazana, ma zapłacić 26 640 zł, a wymierzona jej kara to osiem miesięcy pozbawienia wolności

Zaczęło się od… 40+

Co to było? Otóż było to świadczenie w wysokości 40 zł dziennie za każdego obywatela Ukrainy. Otrzymywała je osoba, która zapewniała mu na własny koszt zakwaterowanie i wyżywienie. I oto Kasia wraz z mężem zgodzili się pomóc. To ona została formalnie najemcą, dzięki czemu rodzina mogła zamieszkać w lokalu. Właśnie sposób rozliczenia czynszu oraz świadczenia 40+ stał się później osią sprawy karnej.

Według relacji Kasi ukraińska rodzina zapłaciła właścicielom kaucję oraz czynsz za lipiec. Kasia otrzymała drogą mailową fakturę potwierdzającą wpłatę. W sierpniu rodzina przekazała jej pieniądze, a ona ze swojego rachunku opłaciła sierpniowy czynsz. We wrześniu, kiedy miasto przekazało już decyzję dotyczącą wypłaty „40+”, Ukraińcy wpłacili tylko tysiąc złotych. Pozostałe czynsze były następnie regulowane ze świadczenia. Gdy około połowy listopada nie przyznano Kasi dalszego świadczenia, dołożyła brakującą część czynszu za listopad. Cały grudzień opłaciła już z własnych pieniędzy.

Pomoc nie była fikcją

Sprawy nie można sprowadzać wyłącznie do kilku wpłat i księgowego zestawienia. Pomoc udzielona rodzinie była rzeczywista. Obejmowała ubrania dla starszego syna, wyprawkę szkolną, wyposażenie mieszkania, pościel, ręczniki i inne potrzebne przedmioty. Kasia organizowała wspólne posiłki, pomagała rodzinie w codziennych sprawach, szukała dla niej kolejnego domu oraz woziła jej członków do lekarzy, w tym starszego syna do okulisty. Pomogła także w umeblowaniu kolejnego miejsca zamieszkania. Według jej relacji to sama Oksana zachęcała ją do złożenia wniosku o „40+”. Miało to ułatwić rodzinie funkcjonowanie w okresie, w którym czekały ją wydatki związane z leczeniem syna. Rodzina od początku wiedziała również, że polskich gospodarzy nie stać na samodzielne utrzymywanie dwóch wynajmowanych mieszkań.

To nie wdzięczność. To obrócenie otrzymanej pomocy przeciwko osobie, która wyciągnęła do nich rękę – mówi Kasia

Zeznania Ukraińców dotyczące kaucji i wcześniejszych wpłat na czynsz stały się jednym z istotnych elementów oskarżenia Kasi o składanie fałszywych oświadczeń przy ubieganiu się o świadczenie. Ci sami ludzie potwierdzali jednak, że otrzymywali od niej zakwaterowanie, wyżywienie, wyposażenie i pomoc w codziennym życiu. I tak to Kasia została prawomocnie skazana. Wymierzono jej osiem miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na dwa lata oraz obowiązek zapłaty 26 640 zł.

Dla kobiety, która twierdzi, że działała w dobrej wierze i realnie ponosiła koszty pomocy, jest to dramatyczny finał obywatelskiego zaangażowania. Skazana wskazuje, że w postępowaniu nie oceniono właściwie wszystkich faktur, rachunków, przelewów i wyliczeń. Podnosi również kwestię nagrania sporządzonego podczas odbioru mieszkania oraz zmiennych i – w jej ocenie – sprzecznych zeznań świadków. Są to twierdzenia wymagające oceny na podstawie pełnych akt sprawy, nie medialnego skrótu. Kasacja wniesiona przez obrońcę nie doprowadziła do merytorycznego zbadania podnoszonych zarzutów przez Sąd Najwyższy, ale sprawa została przyjęta do rozpoznania przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Poseł Roman Fritz zapowiedział działania

Po zapoznaniu się z sytuacją poseł na Sejm RP Roman Fritz zapowiedział działania interwencyjne. Parlamentarzysta poinformował o zamiarze wykorzystania dostępnych instrumentów poselskich, aby właściwe instytucje ponownie zwróciły uwagę na okoliczności sprawy oraz skalę konsekwencji ponoszonych przez skazaną. Poseł zapowiedział działania zmierzające do wyjaśnienia wątpliwości dotyczących rozliczeń 40+, zakresu rzeczywiście udzielonej pomocy oraz oceny zgłaszanych przez skazaną dowodów.

Sprawa tej pani pokazuje ponury wymiar bezkrytycznej ukrainizacji Polski. Polaków wzywano do otwierania domów, serc i portfeli, lecz ryzyko prawne, finansowe i organizacyjne pozostawiono po ich stronie. Kiedy zeznania ukraińskich beneficjentów obróciły udzieloną pomoc przeciwko polskiej obywatelce, została ona sama z wyrokiem i ogromnym obciążeniem. Pomoc potrzebującym nie może oznaczać bezwarunkowego stawiania obywateli Ukrainy ponad Polakami. Państwo powinno chronić także tych własnych obywateli, którzy w dobrej wierze wzięli na siebie ciężar pomocy, a następnie znaleźli się w konflikcie z niejasnym systemem rozliczeń. Prawomocnego wyroku nie wolno ignorować. Nie wolno jednak ignorować również realnej pomocy, poniesionych kosztów i pytań, na które skazana wciąż nie otrzymała przekonującej odpowiedzi – mówi poseł Fritz

Czy Kasia rzeczywiście próbowała kogokolwiek oszukać, czy padła ofiarą niejasnych zasad, niewdzięczności beneficjentów oraz bezduszności urzędniczo-sądowej machiny? Właśnie to powinno zostać ponownie i rzetelnie zbadane.

UWAGA: Opis okoliczności opiera się wyłącznie na przekazanych materiałach oraz relacji skazanej.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button