„Tu uczyła Stefania Wojtyła, ciocia Papieża. A jak to wygląda?” Radni i mieszkańcy krytycznie o szkole w Stodołach

Była szkoła w Stodołach niszczeje, radni pytają o przyszłość budynku, a Miasto nie ma konkretnego planu
Przyszłość dawnej szkoły przy ul. Rudzkiej w rybnickich Stodołach ponownie znalazła się w centrum zainteresowania. Budynek od lat stoi nieużytkowany, a jego stan techniczny wymaga – jak wynika z miejskich dokumentów – kapitalnego remontu albo rozbiórki. Teraz o dalsze losy nieruchomości pyta radny Miasta Rybnika Andrzej Sączek.
Temat dawnej szkoły nie jest nowy. Już wcześniej mieszkańcy Stodół zwracali uwagę na pogarszający się stan obiektu. W lipcu sprawą zajmowali się również radni Krzysztof Kazek i Damian Twardawa, którzy pytali prezydenta Piotra Kuczerę m.in. o zabezpieczenie budynku, koszty jego utrzymania oraz miejską strategię dotyczącą nieużytkowanych nieruchomości.
Z odpowiedzi prezydenta wynikało, że właścicielem nieruchomości pozostaje Miasto Rybnik, natomiast budynek od 13 października 2020 roku znajduje się w zarządzie Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej.
Kapitalny remont albo wyburzenie
Miasto wskazuje, że w pięcioletnim przeglądzie technicznym z 2020 roku stan budynku określono jako średni. Taką samą ocenę przyniósł kolejny przegląd z 2024 roku. Jednocześnie z dokumentacji wynika, że obiekt nie posiada kanalizacji ani ogrzewania i wymaga kompleksowych prac.
Wnioski są jednoznaczne: budynek wymaga kapitalnego remontu albo powinien zostać zakwalifikowany do wyburzenia. Prezydent zapewniał jednocześnie, że od momentu przejęcia nieruchomości przez ZGM jej stan techniczny nie uległ pogorszeniu. Mieszkańcy i radni zwracają jednak uwagę przede wszystkim na widoczne zaniedbanie obiektu oraz jego postępującą degradację.
Co istotne, miasto obecnie nie ma konkretnej koncepcji zagospodarowania dawnej szkoły. Nie jest również rozważane wykorzystanie budynku na cele społeczne, edukacyjne czy kulturalne. Powodem mają być względy bezpieczeństwa oraz konieczność przeprowadzenia najpierw kosztownego remontu kapitalnego.
Był inwestor, ale zrezygnował
W przeszłości pojawiła się możliwość sprzedaży nieruchomości. Budynkiem zainteresował się przedsiębiorca, który planował prowadzenie w nim działalności hotelowej.
Do transakcji jednak nie doszło. Potencjalny inwestor wycofał się po analizie kosztów przebudowy oraz ograniczeń wynikających z kubatury budynku. Później nie pojawili się kolejni zainteresowani. Obecnie nieruchomość wraz z gruntem nie znajduje się w miejskiej bazie ofert inwestycyjnych. W efekcie sytuacja jest patowa: miasta nie stać obecnie na konkretną inwestycję, nie ma też ustalonego terminu sprzedaży, remontu czy rozbiórki.
To, co robi miasto, to skandal – powiedzieli nam mieszkańcy -Wyburzyć??? Taki zabytek wyburzyć? Tu uczyła Stefania Wojtyła, ciocia Papieża. A jak to wygląda? Jak ruina. Dlatego chyba chcą to wyburzyć.
Teraz interweniuje Andrzej Sączek
Do sprawy wraca radny Andrzej Sączek, który 12 sierpnia skierował do prezydenta Rybnika kolejne zapytanie. Jak wskazuje, do podjęcia tematu skłonili go mieszkańcy Stodół, zaniepokojeni stanem budynku starej szkoły przy ul. Rudzkiej.
Radny pyta przede wszystkim o przyszłość nieruchomości.
Chce wiedzieć, jakie działania miasto zamierza podjąć w sprawie budynku oraz jakie jest i jakie będzie jego przeznaczenie. To jednak nie wszystko. Sączek zwraca również uwagę na kwestię odpowiedzialnego gospodarowania miejskim majątkiem. W uzasadnieniu wskazuje, że pogarszający się stan nieruchomości powinien skłonić władze miasta do podjęcia konkretnych decyzji.
Grabownia również pyta o swoją dawną szkołę
Tego samego dnia Andrzej Sączek złożył także drugie zapytanie dotyczące budynku dawnej szkoły – tym razem w Grabowni. Tutaj sytuacja jest nieco inna. Mieszkańcy dzielnicy mają sentyment do obiektu i widzą możliwość jego wykorzystania jako miejsca spotkań, integracji oraz aktywizacji lokalnej społeczności.
Radny pyta więc prezydenta, czy miasto zamierza odkupić nieruchomość. Chce również wiedzieć, jakie są plany wobec tego budynku, jakie działania zostały już podjęte oraz jakie kolejne kroki i w jakich terminach zamierza podjąć prezydent. W przypadku Grabowni argumentem jest przede wszystkim możliwość stworzenia miejsca, którego mieszkańcom – zdaniem radnego – brakuje.
Dwa budynki, podobny problem
Sprawy Stodół i Grabowni pokazują szerszy problem dotyczący miejskich nieruchomości po dawnych szkołach.
Z jednej strony są to obiekty, z którymi mieszkańcy są związani i które potencjalnie mogłyby pełnić funkcje społeczne. Z drugiej – ich utrzymanie i przywrócenie do użytkowania może wymagać bardzo dużych nakładów finansowych. W przypadku Stodół miasto już wskazało, że konieczny byłby kapitalny remont, a alternatywą pozostaje rozbiórka. Jednocześnie nie ma obecnie konkretnego harmonogramu żadnego z tych rozwiązań.
Według wcześniejszej odpowiedzi prezydenta w ciągu pięciu lat na samych przeglądach budowlanych dawnej szkoły w Stodołach wydano 2450 zł. Teraz mieszkańcy i radny chcą wiedzieć przede wszystkim jedno: co dalej z budynkami, które zamiast służyć lokalnym społecznościom, z każdym rokiem tracą na wartości?
W przypadku Stodół odpowiedź miasta jak dotąd pozostaje ostrożna – przyszłość nieruchomości nadal nie została przesądzona. W przypadku Grabowni dopiero rozpoczyna się kolejna dyskusja o tym, czy dawny budynek szkoły może odzyskać swoje miejsce w życiu dzielnicy.




Serio uważacie, że „miasto” ma jakąkolwiek koncepcję w czymkolwiek? Wolne żarty.