Wiadomości

Zgłosił, że goni go 50 osób z maczetami. Policjanci znaleźli go kilkanaście metrów nad ziemią na… ścianie kamienicy

Nietypowa interwencja rybnickich policjantów miała miejsce w nocy z piątku na sobotę. Młody mężczyzna zadzwonił po pomoc, twierdząc, że ściga go około 50 osób uzbrojonych w maczety

Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, nie znaleźli jednak żadnych napastników. Znaleźli za to zgłaszającego… na szyldzie sklepu, kilkanaście metrów nad ziemią.

Do zdarzenia doszło 15 sierpnia około godziny 4.21. Dyżurny rybnickiej policji otrzymał zgłoszenie dotyczące młodego mężczyzny, który miał uciekać przed dużą grupą uzbrojonych osób.

Mieliśmy zgłoszenie, że grupa 50 osób goni młodego mężczyznę z maczetami i chcą go zabić. Zgłosił, że ma 18 lat i się schował – relacjonuje podkom. Bogusława Kobeszko, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Rybniku

Policjanci potraktowali zgłoszenie bardzo poważnie. Na miejsce skierowano kilka patroli. W działaniach uczestniczyli również strażacy, którzy rozstawili skokochron, a także zespół ratownictwa medycznego.

Szybko okazało się, że kryjówka mężczyzny jest wyjątkowo nietypowa. 21-latek znajdował się na szyldzie sklepu przy ul. Sobieskiego, kilkanaście metrów nad ziemią. Jak udało mu się tam dostać – tego na razie nie wiadomo.

Mężczyzna miał początkowo zamiar zeskoczyć z konstrukcji. Ostatecznie nie było to konieczne. Strażacy sprowadzili go bezpiecznie na ziemię przy pomocy kosza.

Na miejscu ratownicy medyczni sprawdzili jego stan zdrowia. Mężczyzna nie wymagał hospitalizacji. W trakcie interwencji wyszło również na jaw, że zgłaszający nie ma – jak wcześniej twierdził – 18 lat. Okazało się, że ma 21 lat i jest mieszkańcem Kędzierzyna-Koźla.

Badanie wykazało u niego ponad promil alkoholu.

Policjanci nie znaleźli żadnych napastników

Funkcjonariusze dokładnie sprawdzili okolicę. Nie potwierdzili jednak obecności grupy kilkudziesięciu osób ani nikogo uzbrojonego w maczety. Jak przekazała policja, podczas rozmowy z mężczyzną zachowany był logiczny kontakt. Nie było również podstaw do przeprowadzenia badania na obecność narkotyków.

Interwencja, która początkowo wyglądała jak reakcja na poważne zagrożenie życia, zakończyła się więc zupełnie inaczej, niż można było przypuszczać.

21-latek został ukarany za wykroczenia z art. 141 oraz art. 51 Kodeksu wykroczeń. Chodzi m.in. o używanie słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym oraz zakłócanie spokoju lub porządku publicznego, a także wywoływanie zgorszenia krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem.

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

  1. Może być, że ten człowiek miał najprawdopodobniej psychozę. Być może po narkotykach, być może jest w przewlekłym kryzysie psychicznym. Tego nie wiemy. Ale momentalnie pojawia się adnotacja, że nie potrzebuje hospitalizacji. Przepraszam, ale o tym decydują lekarze – przypominam, że jest tutaj duży Szpital na ulicy Gliwickiej, nie zaś funkcjonariusze, których świerzbi by wlepić mandat.
    Oby temu człowiekowi nic się nie stało, bo może być zagrożeniem dla samego siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button