Wiadomości

100 milionów długu i widmo zamknięcia. Wodzisławski szpital na krawędzi. Poseł Woś: to nie wina samorządu!

Cztery godziny trwała sesja Rady Powiatu Wodzisławskiego poświęcona sytuacji szpitala. Padły informacje o ogromnym zadłużeniu, problemach z personelem, finansowaniem świadczeń i przyszłości kolejnych oddziałów

Była też polityczna awantura, zarzuty o hejt i donosy, ale przede wszystkim coraz bardziej fundamentalne pytanie: co będzie z jedynym szpitalem powiatowym obsługującym ponad 150 tysięcy mieszkańców? I too nie była kolejna zwykła sesja samorządowa. W czwartek radni powiatowi przez około cztery godziny rozmawiali o przyszłości Szpitala Powiatowego w Wodzisławiu Śląskim. Na sali pojawili się dyrekcja placówki, przedstawiciele personelu oraz parlamentarzyści.

Obraz, który wyłonił się z dyskusji, jest wyjątkowo trudny.

Szpital zmaga się z problemami finansowymi i kadrowymi, a dyrekcja przekonywała, że intensywnie poszukuje lekarzy. Jednocześnie – jak informowano – NFZ odmawia zwiększenia kontraktów, a negatywna atmosfera wokół placówki ma dodatkowo utrudniać pozyskiwanie nowych pracowników.

I wtedy pojawia się pytanie, którego nie da się już odsunąć: czy ten system jest jeszcze w stanie utrzymać szpital powiatowy w obecnym kształcie?

Dług rośnie. Pieniądze znikają szybciej, niż pojawiają się rozwiązania

Wcześniej starosta Leszek Bizoń przedstawiał w Marklowicach sytuację finansową placówki. Z informacji przekazanych tam radnym wynikało, że zadłużenie szpitala zbliża się do 100 mln zł, a tegoroczny dług do końca lipca wynosił już niemal 12 mln zł.

Jednocześnie na sesji Rady Powiatu dyrektor Cezary Tomiczek mówił o problemach z finansowaniem świadczeń i ograniczeniach po stronie NFZ.

To właśnie tutaj zaczyna się największy paradoks.

Szpital ma leczyć. Żeby leczyć, musi mieć lekarzy. Żeby mieć lekarzy, musi ich zatrudnić. Żeby zatrudnić lekarzy, musi zapłacić. A jednocześnie za część wykonywanych świadczeń – jak wskazywano podczas dyskusji – system nie zapewnia finansowania odpowiadającego rzeczywistym kosztom – usłyszeliśmy na sesji

W efekcie zadłużenie rośnie.

Brakuje lekarzy. A bez lekarzy szpital jest tylko budynkiem

Dyrektor Cezary Tomiczek mówił o poszukiwaniu lekarzy i trudnościach kadrowych. Problem nie dotyczy jednak wyłącznie Wodzisławia. Podczas sesji wskazywano, że podobne problemy występują w wielu szpitalach w Polsce.

Jednocześnie pojawiły się informacje o atmosferze wokół wodzisławskiej placówki. Dyrektor mówił o hejcie w internecie, nieprawdziwych informacjach dotyczących jego osoby, a także o próbach kradzieży sprzętu. Wspomniał również o bulwersującym zdarzeniu, jakim było obrzucenie szpitalnej karetki jajkami.

To wszystko tworzy fatalny klimat.

I właśnie przed takim klimatem ostrzegał radny Jan Zemło.

Jeżeli będziemy się rozgadywać i prowadzić niekończące się dyskusje, nie pomożemy temu szpitalowi. Ilu lekarzy przyjdzie do jednostki, o której cały czas słyszą, że są tam oceniani, że panuje ferment, że podważane są ich kompetencje? Nikt nie przyjdzie, a szpital bez lekarzy nie funkcjonuje – mówił

I trudno przejść obok tego zdania obojętnie.

„Jeżeli pójdziemy tą drogą, będziemy mówić o naszym szpitalu jako o byłym”

Zemło odniósł się również do krytycznych wypowiedzi radnej Izabeli Greli, która mówiła o problemach komunikacyjnych między dyrekcją a pracownikami i o kolejnych ograniczeniach działalności placówki.

Radny stwierdził wprost:

Jeżeli pójdziemy drogą, którą zaproponowała pani Izabela Grela, to będziemy mówić o naszym szpitalu jako o byłym. Nie wiem, czy pani radna zdaje sobie z tego sprawę, ale takie działania i postępowanie to najpewniejsza droga do zamknięcia naszego szpitala – mówił

To jedna z najmocniejszych wypowiedzi całej dyskusji.

Z drugiej strony Grela odpowiadała, że mieszkańcy i pracownicy mają prawo mówić o problemach.

Ludzie po prostu zaczęli rozmawiać, ponieważ nie wytrzymują już napięcia i sytuacji, jaka jest w szpitalu. Czy mają do tego prawo, żeby mówić o tym, że w ich zakładzie pracy dzieje się źle? Mają! – mówiła

„Nie dzielmy ludzi. Niech nie różni nas szpital”

Ostro o sytuacji powiedział poseł Michał Woś:

Jeżeli na sali siedzi poseł KO, poseł partii rządzącej (chodziło o Krzysztofa Gadowskiego – przyp. red.) i mówi, że sytuacja szpitala to wina radnych powiat, to jest to niepoważne!

Wicestarosta Barbara Chrobok próbowała tonować polityczne emocje. Podkreślała, że kryzys finansowy nie jest wynikiem jednego roku ani jednej ekipy rządzącej.

Ta zapaść ciągnie się latami. Dzisiaj mamy to, co mamy. Wszyscy się musimy z tym zmierzyć. Zarówno ci z koalicji, jak ci z opozycji, jak ci z jednej partii, jak ci z drugiej partii. Jedni lepiej, inni gorzej. Jedni mają większe narzędzia, inni gorsze. Natomiast to nie jest kwestia polityczna. Mamy sześciuset pracowników obecnie szpitala. Mamy sto pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców, którzy czekają na ten szpital. Trzeba robić wszystko, żeby ten szpital ratować. Jeśli ma cokolwiek nas różnić, niech różnią nas poglądy. Natomiast niech nie różni nas szpital.

„Wina PiS, wina PO?” Tego problemu nie da się zamknąć w jednym partyjnym logo

Nie zabrakło oczywiście polityki ogólnopolskiej.

Radni spierali się o odpowiedzialność za stan ochrony zdrowia. Wicestarosta wskazywała, że problemy narastały przez lata. Parlamentarzyści reprezentujący różne strony sceny politycznej również prezentowali odmienne akcenty. Krzysztof Gadowski mówił m.in. o inwestycjach i działaniach związanych z pozyskiwaniem środków, a Michał Woś wskazywał na odpowiedzialność państwa za system finansowania ochrony zdrowia. Obaj deklarowali pomoc dla szpitala. Jedno jest jednak oczywiste: pacjentowi naprawdę niewiele daje odpowiedź na pytanie, czy winny jest PiS, PO, NFZ, dyrektor czy powiat. Pacjent chce wiedzieć, czy będzie miał gdzie się leczyć.

37 miliardów złotych zobowiązań szpitali

Podczas sesji pokazano również szerszy obraz problemów polskiej ochrony zdrowia.

Według danych przedstawionych przez radną Joannę Rduch-Kaszubę, na koniec marca 2026 roku łączne zobowiązania polskich szpitali przekroczyły 37 mld zł, a ponad 5 mld zł stanowiły zaległe płatności. W sierpniu do NFZ wpłynęło 36 wniosków dotyczących likwidacji lub zmiany profilu oddziałów, z czego 16 rozpatrzono pozytywnie.

To ważne, bo pokazuje, że Wodzisław nie jest odosobnionym przypadkiem.

Ale jednocześnie fakt, że kryzys dotyka wielu szpitali, nie oznacza, że mieszkańcy powiatu mają się z nim po prostu pogodzić.

Najbardziej niepokojące pytanie: co będzie jutro?

Podczas wcześniejszego spotkania w Marklowicach starosta wskazywał również na koncepcję docelowej sieci szpitali z placówkami oddalonymi od siebie o około 50 kilometrów.

Jeżeli takie rozwiązania rzeczywiście będą brane pod uwagę, dla powiatu wodzisławskiego może to oznaczać bardzo poważne konsekwencje. W okolicy funkcjonują bowiem inne placówki, w tym szpitale wojewódzkie. Jak argumentował starosta, mają one inną możliwość finansowania, ponieważ w przypadku problemów mogą otrzymać wsparcie samorządu województwa.

Wodzisławski szpital takiego zaplecza nie ma.

I właśnie dlatego słowa o tym, że może być „pierwszy w kolejce do zamknięcia”, brzmią tak poważnie.

Nie tylko pieniądze. Jest jeszcze kwestia pacjentów

W dyskusji pojawił się również argument dotyczący kierowania pacjentów do szpitala.

Starosta wskazywał wcześniej na problem – jak to określono – „nadgorliwego” kierowania chorych przez lekarzy rodzinnych. To temat, który wymaga bardzo poważnej rozmowy. Bo z jednej strony nadmierne kierowanie pacjentów do lecznicy może generować koszty. Z drugiej strony nie można dopuścić do sytuacji, w której szukanie oszczędności zacznie oznaczać odsyłanie pacjentów od jednego lekarza do drugiego.

Powiat mówi: „granica odpowiedzialności została osiągnięta”

Na zakończenie radni przyjęli uchwałę dotyczącą sytuacji ekonomiczno-finansowej szpitala oraz poparli ogólnopolski apel Związku Powiatów Polskich dotyczący problemów szpitali powiatowych.

W apelu znalazło się bardzo mocne stwierdzenie:

Nie potrzebujemy kontraktu pozwalającego jedynie administrować zadłużeniem. Potrzebujemy kontraktu pozwalającego leczyć.

Powiat domaga się m.in. stabilizacji finansowej szpitali powiatowych, realnych wycen świadczeń, stabilniejszych kontraktów z NFZ oraz zabezpieczenia kosztów wynikających z ustawowych podwyżek wynagrodzeń.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button