Wiadomości

Afera w Wodzisławiu: policjantom zgubiła się amunicja, którą znaleziono w prywatnym domu

To ROW.info jako pierwszy poinformował o sprawie amunicji, która zniknęła z magazynu Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim. Dziś wiadomo o niej znacznie więcej. Z policyjnego magazynu miało „wyparować” łącznie 1321 sztuk amunicji…

Część z niej została później odnaleziona w prywatnym domu. Jak doszło do tego, że policyjne naboje znalazły się poza komendą? Tego do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić.

Sprawa zaczęła się 15 czerwca 2025 roku. Tego dnia policjanci otrzymali nietypowe zgłoszenie od mieszkanki Wodzisławia Śląskiego. Kobieta podczas porządkowania piwnicy znalazła torbę, w której znajdowała się amunicja.

Na miejsce skierowano funkcjonariuszy. Okazało się, że w torbie znajdowało się 1241 sztuk naboi Parabellum kalibru 9 mm oraz 80 sztuk amunicji kalibru 7,62 mm przeznaczonej do pistoletów maszynowych. Łącznie było to 1321 sztuk amunicji, ważącej kilkanaście kilogramów.

Szybko okazało się, że naboje mają policyjne pochodzenie.

I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: jak amunicja znalazła się w prywatnym domu?

Policyjny magazyn, z którego pochodziła amunicja, nie jest przecież zwykłym pomieszczeniem gospodarczym. Jest zabezpieczony przed włamaniem, a dostęp do niego ma mieć wyłącznie uprawniony magazynier, który prowadzi ewidencję każdej sztuki amunicji. W jednostce przeprowadzane są również okresowe kontrole.

Co szczególnie istotne, w dokumentacji nie stwierdzono początkowo braków.

Jeszcze bardziej zagadkowe są daty. Amunicja kalibru 9 mm trafiła do wodzisławskiej komendy w marcu 2024 roku. Z dokumentacji wynikało, że cała ta partia została później wykorzystana podczas zajęć na strzelnicy.

Problem w tym, że 1241 sztuk tej amunicji znalazło się następnie w prywatnym domu.

Druga część znaleziska – 80 sztuk amunicji kalibru 7,62 mm – została przyjęta do komendy 22 maja 2025 roku. Według dokumentacji ta amunicja nie została natomiast wykorzystana podczas żadnych ćwiczeń na strzelnicy.

Nie było włamania. Nie ma też jasnej odpowiedzi, kto i w jaki sposób wyniósł amunicję z policyjnego magazynu. W sprawie pojawił się wątek prywatnego konfliktu. Kobieta, która zawiadomiła policję o znalezionej amunicji, wskazała, że może ona należeć do jej byłego męża. Mężczyzna miał znać policjanta z wodzisławskiej komendy, który był instruktorem strzeleckim.

Mężczyźnie przedstawiono zarzut nielegalnego posiadania 1321 sztuk amunicji. Nie przyznał się do winy.

Co ważne, podczas badań nie znaleziono śladów biologicznych, które pozwalałyby powiązać go z torbą, pudełkami czy amunicją. Jeden z kartonów, który mógł mieć znaczenie dla postępowania, miał ponadto zaginąć w niewyjaśnionych okolicznościach.

Śledczy analizowali również inne możliwe motywy i osoby, które mogły mieć związek ze sprawą. W dokumentacji pojawia się m.in. kolejny funkcjonariusz wodzisławskiej policji, którego przesłuchano w związku z prywatnym konfliktem pomiędzy kilkoma osobami. Ustalono jednak, że nie miał on dostępu do magazynu amunicji.

Najważniejsze pozostaje jednak pytanie dotyczące samej komendy.

Kto wyniósł amunicję z policyjnego magazynu i w jaki sposób zrobił to tak, aby przez długi czas nie wykryto braków?

Co do tego – odpowiedzi nadal nie ma.

Postępowanie dotyczące samego zniknięcia amunicji prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Nikomu nie przedstawiono w tym zakresie zarzutów. Równolegle policja prowadzi czynności o charakterze wewnętrznym.

To oznacza, że choć wiadomo już, że policyjna amunicja znalazła się poza komendą, nadal nie wiadomo, kto odpowiada za jej wyniesienie.

Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że chodzi o ponad 1300 sztuk amunicji znajdującej się pierwotnie w policyjnym magazynie, który powinien być objęty szczególnym nadzorem i ewidencją.

Warto przy tym przypomnieć, że ROW.info jako pierwszy ujawnił tę sprawę. Już wcześniej informowaliśmy naszych czytelników o zagadkowym zniknięciu amunicji z wodzisławskiej komendy i o tym, że część policyjnych nabojów została odnaleziona w prywatnym domu.

Dziś sprawa nabiera ogólnopolskiego wymiaru, ale podstawowe pytanie pozostaje dokładnie takie samo, jakie zadawaliśmy od początku: jak 1321 sztuk policyjnej amunicji mogło opuścić zabezpieczony magazyn, skoro w dokumentacji wszystko miało się zgadzać?

Na to pytanie nadal czekamy na oficjalną, jednoznaczną odpowiedź.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button