Wiadomości

Karetka dla ciężko chorego dziecka? NFZ: nie zezwalamy

Dwulatka pod respiratorem miała jechać do Poznania… zwykłym samochodem. NFZ odmówił bowiem sfinansowania specjalistycznego transportu

Historia, która brzmi jak scenariusz dramatu medycznego, wydarzyła się naprawdę, a poinformowała nas o niej wolontariuszka z żorskiej dzielnicy Rowień. Niespełna dwuletnia dziewczynka z ciężkimi wadami wrodzonymi serca, płuc i ośrodkowego układu nerwowego miała zostać przewieziona na ratującą życie operację kardiochirurgiczną. Problem w tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia odmówił sfinansowania specjalistycznego transportu medycznego.

O sprawie mówią głośno także ratownicy medyczni, którzy z pomocą własnej fundacji zorganizowali i sfinansowali transport ciężko chorej dziewczynki.

Konieczne było przewiezienie miespełna 2-letniej dziewczynki w ciężkim, aczkolwiek stabilnym stanie: liczne wady wrodzone serca, płuc i ośrodkowego układu nerwowego. Na co dzień oddychająca z pomocą respiratora przez rurkę tracheostomijną. Każdego dnia jej mama kilkadziesiąt razy odsysa jej drogi oddechowe, by mogła oddychać.

Każda podróż stanowi dla dziecka ogromne wyzwanie, a przewóz na odległość kilkuset kilometrów wymaga profesjonalnego zespołu medycznego oraz specjalistycznego ambulansu.

Jedyną szansę na leczenie dała Klinika Kardiochirurgii i Transplantologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Termin przyjęcia wyznaczono na dziś – poniedziałek, 22 czerwca.

Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej wystąpił o tzw. transport daleki. Odpowiedź NFZ była jednoznaczna – odmowa.

Według relacji Fundacji Wsparcia Ratownictwa RK urzędnicy uznali, że transport do Poznania nie powinien zostać sfinansowany, ponieważ bliżej znajduje się… Warszawa. Problem polegał jednak na tym, że warszawski ośrodek nie podjął się przeprowadzenia zabiegu ze względu na skomplikowany stan zdrowia dziecka.

Rodzice znaleźli się w dramatycznej sytuacji. Koszt specjalistycznego transportu był bardzo wysoki, a część firm medycznych nie chciała podjąć się tak wymagającego przewozu. W pewnym momencie rozważano przewiezienie dziewczynki zwykłym samochodem osobowym.

To oznaczałoby blisko pięć godzin jazdy z respiratorem działającym na baterii przez około pięć i pół godziny. Margines bezpieczeństwa wynosił zatem zaledwie kilkadziesiąt minut. W przypadku korka, awarii samochodu czy nieprzewidzianego postoju mogło dojść do sytuacji skrajnie niebezpiecznej. Dodatkowo podczas jazdy praktycznie niemożliwe byłoby bezpieczne odsysanie dróg oddechowych czy prowadzenie żywienia dojelitowego.

W sprawę zaangażowała się Fundacja Wsparcia Ratownictwa RK. Organizacja zdecydowała o przeprowadzeniu transportu w trybie alarmowym i pokryciu wszystkich kosztów ze środków statutowych.

W poniedziałek o godzinie 5:00 rano wyruszył zespół składający się z lekarza i ratownika medycznego. Kilka godzin później mała pacjentka bezpiecznie dotarła do Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, gdzie została przekazana pod opiekę specjalistów.

Fundacja podkreśla, że personel medyczny wykonał swoją pracę całkowicie charytatywnie, w ramach wolontariatu. Organizacja nie kryje jednak oburzenia decyzją NFZ.

System ochrony zdrowia powinien chronić najsłabszych, a nie zmuszać ich do ryzykowania życia lub rezygnowania z szansy na leczenie w imię biurokratycznych procedur – podkreślają przedstawiciele fundacji.

Sprawa wywołuje pytania o granice urzędniczych decyzji i o to, czy w przypadku ciężko chorych dzieci kryteria administracyjne nie powinny ustępować przed bezpieczeństwem pacjenta. Tym razem pomoc nadeszła od ludzi dobrej woli. Gdyby nie ich reakcja, dwulatka mogłaby wyruszyć w podróż po życie na tylnym siedzeniu zwykłego samochodu.

Powiązane artykuły

2 komentarzy

  1. To się właśnie nazywa wolność, która chcieliście.
    Za tej złej komuny nie byłoby problemu.
    Jeśli prośba zostałaby odrzucona, to poszło by się do partii, potem głowy by się potoczyły jak piłki do kręgli, a partia pomogłaby. Nie z dobroci serca, ale, żeby pokazać jaka jest dobra.
    Ale macie swoją wolność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button