Wiadomości

Mieszkańcy oskarżają UM: usunęliście drugą tamę bez zgody RDOŚ i wydajecie miliony na naukę robienia ciasta

W rybnickim magistracie odbyło się wczoraj posiedzenie Komisji Ochrony Powietrza, Ekologii i Przemysłu poświęcone głośnej sprawie likwidacji bobrowej tamy na Potoku z Przegędzy

Spotkanie, które rozpoczęło się o godz. 16:00, pokazało, jak głęboki jest konflikt pomiędzy władzami miasta a mieszkańcami oraz społecznikami walczącymi o ochronę rozlewiska.

Przypomnijmy: od kilku tygodni miasto obiegają informacje o likwidacji tamy bobrowej i zniknięciu rozlewiska o powierzchni około 2–3 hektarów. Według przyrodników teren był cennym siedliskiem dla chronionych gatunków płazów i naturalnym magazynem wody, pełniącym ważną funkcję retencyjną.

Podczas komisji stanowiska miasta bronili m.in. Sylwia Brzezicka-Tesarczyk, dyrektor Centrum Zrównoważonej Gospodarki Miejskiej, oraz Adam Abrahamczyk, naczelnik Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego.

Wykonaliśmy wszystko zgodnie z decyzją Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – podkreślała Sylwia Brzezicka-Tesarczyk

Jeszcze mocniej argumentował Adam Abrahamczyk.

Nadrzędnym celem jest zawsze ochrona ludności, a tama bobrowa mogłaby doprowadzić do niekontrolowanych zalań – mówił naczelnik Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego –Przypomnijmy sobie, jak wyglądały podtopienia we wrześniu 2024 r. – argumentował

Proszę przypomnieć, ile to kosztowało – dodała radna Aleksandra Nowara

To pochłonęło całą naszą rezerwę – uzupełnił A. Abrahamczyk

Przedstawiciele magistratu przekonywali, że działania były konieczne ze względu na bezpieczeństwo infrastruktury oraz drożność przepustu pod dawnym nasypem kolejowym. Mieszkańcy i społecznicy nie kryli jednak oburzenia. Podczas komisji padły bardzo poważne oskarżenia pod adresem miasta.

Usunęliście nie jedną, ale również drugą tamę bobrową, która nie była objęta decyzją RDOŚ. Według naszej wiedzy nie było zgody na takie działania. To zostało już zgłoszone na policję i oczekujemy wyjaśnienia całej sprawy – mówił jeden z mieszkańców, zarzucając urzędnikom przekroczenie zakresu decyzji środowiskowej

Społecznicy podkreślali również, że likwidacja rozlewiska oznacza ogromną stratę dla lokalnego ekosystemu. Ich zdaniem miasto z jednej strony promuje idee błękitno-zielonej infrastruktury i walki ze skutkami suszy, a z drugiej usuwa naturalne zbiorniki wodne tworzone przez bobry.

Urządziliście Zielony Tydzień jednocześnie niszcząc naszą przyrodę, bo jak widać UM musi coś zniszczyć. A co się działo w czasie Zielonego Tygodnia? Za grube pieniądze Pan Babcia uczył ludzi, jak upiec babkę na urodziny! Na to wydaliście tysiące złotych!

Potem było jeszcze ostrzej:

Ale dokąd pani idzie, pani dyrektor, ja właśnie teraz chciałem zadać pani pytanie, a pani wychodzi – wybrzmiało w stosunku do S. Brzezickiej-Tesarczyk, gdy ta na moment opuściła salę

W trakcie dyskusji powracał także temat chronionych gatunków płazów, które miały występować na terenie rozlewiska. Mieszkańcy pytali, czy przed rozpoczęciem prac przeprowadzono szczegółową inwentaryzację przyrodniczą i czy uwzględniono okres rozrodczy zwierząt.

Atmosfera podczas komisji była napięta. Wielokrotnie podnoszono głosy, że sprawa nie dotyczy już wyłącznie jednej tamy, ale szerszego podejścia miasta do ochrony przyrody i gospodarowania wodą

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button