Oszukane kobiety zabierają głos po sprawie nutrii. „Wpłaciłam ponad tysiąc złotych, a oni zabili te zwierzaki”

Sprawa nutrii z Rybnika wciąż budzi ogromne emocje. Po publikacjach portalu ROW.info.pl dotyczących dramatycznych ustaleń wokół azylu dla zwierząt i działań służb, zgłosiły się do nas osoby, które wspierały akcję ratowania zwierząt finansowo i organizacyjnie
Kobiety twierdzą, że zostały oszukane, a przekazane przez nie pieniądze – łącznie ponad dwa tysiące złotych – trafiły do osoby, która później publicznie podważała fakt takich wpłat.
Darczyńcy podkreślają, że zdecydowały się zabrać głos publicznie, ponieważ w internecie zaczęły pojawiać się nieprawdziwe informacje na ich temat.
Nie przepadam za groteskowymi wojnami w internecie, ale zostałam zmuszona do zabrania głosu. W sieci rozpowszechniane są zupełnie nieprawdziwe i szkodliwe informacje na mój temat. Chodzi między innymi o twierdzenia, że nie przekazałam pieniędzy na pomoc zwierzętom. Tymczasem wpłaciłam ponad tysiąc złotych. Mam na to dowody w postaci przelewów bankowych oraz świadków – mówi nam jedna z kobiet
Jak relacjonuje, sprawa zaczęła się w czasie głośnej w ubiegłym roku dyskusji wokół nutrii odławianych w Rybniku.
W czasie medialnego szumu wokół nutrii jedna z osób zadeklarowała, że przyjmie większą liczbę zwierząt pod swoją opiekę. Wspólnie z wolontariuszami oraz osobami zaangażowanymi w ratowanie zwierząt udało się odłowić i zabezpieczyć niemal 60 nutrii. Nikt z nas nie przypuszczał jednak, że te zwierzęta mogą nie przeżyć.
Według jej relacji wolontariusze poświęcili ogrom czasu i energii, aby pomóc zwierzętom.
Spędziliśmy z wolontariuszami mnóstwo czasu, żeby uratować te biedne stworzenia. Najbardziej żal właśnie ich. Cała ta historia jest dla mnie bardzo bolesna, bo chodziło o ratowanie zwierząt…
Kobieta twierdzi również, że już wcześniej pojawiały się wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa zwierząt.
Byłam jedną z pierwszych osób, które publicznie zapytały, czy nutrie na pewno będą bezpieczne. Kilkukrotnie proponowaliśmy pomoc przy opiece nad nimi, ale nikt z nas nigdy nie został wpuszczony na teren, gdzie były przetrzymywane.
Druga z kobiet podkreśla, że zdecydowała się ujawnić swoją relację także dlatego, że w sieci coraz głośniej mówiono, że nutrie nie przeżyły „spotkania” z pseudoazylem:
Czuję się zwyczajnie oszukana. W dobrej wierze wspierałam akcję ratowania zwierząt, przekazywałam pieniądze i zachęcałam do tego innych. Dziś okazuje się, że zamiast realnej pomocy były kłamstwa, chaos i brak jakiejkolwiek przejrzystości. Najbardziej boli mnie to, że w całej tej historii zapomniano o najważniejszym – o zwierzętach, które miały być uratowane, a których los do dziś budzi poważne wątpliwości.
Jak dodaje, sprawa ma dla niej przede wszystkim wymiar moralny.
Najbardziej boli mnie to, że zwierzęta, które próbowaliśmy ratować, już nie żyją. To jest w tej historii najtragiczniejsze. Wpłaciłam ponad tysiąc złotych, a oni zabili te zwierzaki.
Sprawa nutrii z Rybnika stała się głośna po publikacjach dotyczących dramatycznych okoliczności ich przetrzymywania oraz późniejszej interwencji służb. Jak informowaliśmy wcześniej, sprawą zajęły się odpowiednie instytucje, a działania służb objęły zarówno kwestie związane z nielegalnym przetrzymywaniem zwierząt, jak i inne wątki pojawiające się w tej sprawie.
Jedna z kobieta zapowiada również podjęcie kroków prawnych w związku z publikowanymi w tym temacie informacjami:
Nie wykluczam skierowania sprawy na drogę prawną. W tej sytuacji chodzi nie tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o prawdę i o to, by wyjaśnić, co naprawdę stało się ze zwierzętami.
Do sprawy będziemy wracać.



