PLK po proteście w naszym regionie : będziemy wyciągać konsekwencje

Protest maszynistów, który w piątek sparaliżował w dużej mierze ruch kolejowy, zakończył się o godz. 12. W Rybniku jeszcze długo później odczuwalne były jednak jego skutki. Pociągi miały opóźnienia sięgające 60–70 minut, jeden z pociągów Kolei Śląskich do Raciborza został odwołany, a bocznice zapełniły się składami pasażerskimi
W tym samym czasie PKP Polskie Linie Kolejowe zapowiadają możliwość wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec osób i podmiotów odpowiedzialnych za destabilizację ruchu.
Nie wszyscy maszyniści przystąpili do akcji protestacyjnej. Część prowadzących pociągi stosowała się jednak do apelu związkowców dotyczącego przejazdów kolejowo-drogowych. Przed przejazdami maszyniści nadawali głośne sygnały dźwiękowe RP1, ale nie zwalniali składów do prędkości wskazywanej w komunikacie dotyczącym protestu. Dzięki temu niektóre pociągi mogły przejechać trasę w miarę punktualnie.
W Rybniku sytuacja wyglądała jednak znacznie gorzej. Opóźnienia wielu składów wynosiły od kilkunastu do nawet 60–70 minut. Bocznice były wypełnione pociągami osobowymi, a w niektórych momentach na peronach brakowało miejsca na kolejne składy. W dworcowej poczekalni gromadzili się pasażerowie oczekujący na informacje o swoich pociągach.
Co najmniej jeden pociąg Kolei Śląskich został odwołany. Chodzi o połączenie w kierunku Raciborza.
Na utrudnienia nałożyły się również problemy niezwiązane bezpośrednio z protestem. Dodatkowe opóźnienia powodowało wydłużenie prac torowych na odcinku Orzesze Jaśkowice – Leszczyny. Roboty miały zostać zakończone w czwartek, jednak ich zakończenie przesunięto na piątek. Szlak został ponownie uruchomiony dopiero po godz. 12.
Do tego czasu pasażerowie jadący w kierunku Katowic musieli korzystać z zastępczej komunikacji autobusowej. Oznaczało to, że w jednym czasie na pasażerów nałożyły się dwa źródła utrudnień – akcja protestacyjna części maszynistów oraz trwające prace infrastrukturalne.
Problemy występowały również w systemie informacji pasażerskiej. Część wyświetlaczy nie działała prawidłowo, inne prezentowały informacje, które nie odpowiadały rzeczywistej sytuacji na torach, szczególnie w zakresie opóźnień. Nie jest to zresztą problem dotyczący wyłącznie piątkowej sytuacji – podobne przypadki w Rybniku pojawiają się regularnie.
Szczególne zdziwienie części pasażerów wzbudziły komunikaty o „kodzie czerwonym” na kolei. Dla osób znajdujących się na dworcu taki komunikat mógł brzmieć alarmująco. Kolor czerwony naturalnie kojarzy się bowiem z sytuacją szczególnie poważną. Wśród pasażerów pojawiło się zaniepokojenie, choć sam komunikat był elementem procedur związanych z organizacją ruchu.
Na dworcu w Rybniku można było również zaobserwować oznaki narastającego konfliktu pomiędzy kolejowymi spółkami i uczestnikami całej sytuacji.
Jak wynika z relacji obserwatorów, maszyniści pociągów PKP Intercity otrzymywali na peronie od pracowników PKP Polskich Linii Kolejowych dokumenty do podpisania. Z nieoficjalnych informacji wynikało również, że maszyniści zostali poinstruowani o zakazie zwalniania przed przejazdami kolejowo-drogowymi w sposób wynikający z akcji protestacyjnej.
PKP PLK już dzień wcześniej ostrzegały, że działania polegające na ograniczaniu prędkości pociągów przed przejazdami mogą mieć poważne konsekwencje dla całej sieci kolejowej.
W komunikacie opublikowanym przez zarządcę infrastruktury wskazano, że zgodnie z informacją jednego ze związków zawodowych zrzeszających maszynistów, 11 września prowadzący pociągi mieli przejeżdżać przez przejazdy kolejowo-drogowe – niezależnie od ich kategorii – z prędkością do 20 km/h.
PKP PLK oceniały, że realizacja takiego działania może doprowadzić do znaczących opóźnień pociągów pasażerskich zarówno w ruchu lokalnym, jak i dalekobieżnym, a także do dużej dezorganizacji rozkładów jazdy.
Najmocniej wybrzmiała jednak ostatnia część komunikatu.
Jako narodowy zarządca infrastruktury kolejowej analizujemy sytuację i będziemy rozważać wyciągnięcie adekwatnych konsekwencji prawnych wobec podmiotów i osób odpowiedzialnych za ewentualną destabilizację funkcjonowania polskiej sieci kolejowej – zapowiedziała PKP PLK
Na razie nie wiadomo, czy i wobec kogo konkretnie takie działania zostaną podjęte. Wiadomo natomiast, że protest zakończył się w Rybniku w południe, ale jego skutki były odczuwalne jeszcze długo później.
Piątkowe wydarzenia pokazały też, jak łatwo nałożyć się mogą na siebie różne problemy – akcja protestacyjna, prace torowe, zastępcza komunikacja autobusowa oraz niedoskonałości systemu informacji pasażerskiej. Dla podróżnych oznaczało to jedno: godziny oczekiwania, zmiany planów i niepewność, czy ich pociąg w ogóle odjedzie.
A teraz pozostaje czekać na oficjalne informacje PKP PLK dotyczące ewentualnych konsekwencji zapowiedzianych przez zarządcę infrastruktury.



