Pościg w Rybniku i Gliwicach. Niebezpieczni pacjenci uciekli ze szpitala na Gliwickiej

To były sceny jak z filmu sensacyjnego, ale rozegrały się tuż obok nas. W Rybniku doszło do poważnego incydentu – dwóch niebezpiecznych pacjentów uciekło ze szpitala psychiatrycznego przy ulicy Gliwickiej
Wśród nich był mężczyzna podejrzany o zabójstwo. Na nogi postawiono wszystkie służby.
Do zdarzenia doszło 31 marca. Dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Rybniku otrzymał pilne zgłoszenie: dwóch mężczyzn, przebywających w placówce na mocy decyzji sądu, oddaliło się podczas spaceru z terapeutą. Sytuacja była skrajnie niebezpieczna – obaj mieli poważną przeszłość kryminalną.
Policja natychmiast uruchomiła szeroko zakrojoną akcję. W działania zaangażowano kilkudziesięciu funkcjonariuszy, w tym oddziały prewencji. Przeczesywano całe miasto – galerie handlowe, przystanki autobusowe, sklepy i obrzeża Rybnika. Liczyła się każda minuta.
Na miejsce natychmiast zostali skierowani policjanci. Zaczęliśmy szukać wszędzie tych uciekinierów, bo mieliśmy podany wiek i rysopis. Wszyscy policjanci zostali postawieni na nogi, żeby ich znaleźć – relacjonuje podkom. Bogusława Kobeszko, oficer prasowa KMP w Rybniku.
Kluczową rolę odegrał monitoring. Dzięki analizie nagrań szybko ustalono rysopisy. Jeden z mężczyzn zwracał uwagę charakterystycznymi czerwonymi butami. To pozwoliło zawęzić obszar poszukiwań.
Trop doprowadził policjantów na dworzec kolejowy. Uciekinierzy zdążyli wsiąść do pociągu jadącego w kierunku Gliwic. Wtedy rozpoczęła się wyścig z czasem i ścisła współpraca między jednostkami.
Sprawdzaliśmy dworce PKP. Okazało się, że pojechali pociągiem do Gliwic. To były szybkie działania, nasz dyżurny bardzo sprawnie operował, wszędzie dzwonił. Postanowiliśmy postawić na nogi jednostkę w Gliwicach, żeby ich z tego pociągu wyciągnąć – mówi podkom. Kobeszko.
Plan ucieczki zakończył się fiaskiem. Gdy pociąg wjechał na teren Gliwic, na miejscu czekali już funkcjonariusze. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i pod silną eskortą przewiezieni z powrotem do rybnickiego szpitala.
Powód ogromnej mobilizacji służb był jednoznaczny. To nie byli przypadkowi pacjenci.
Byli to przestępcy skierowani tam na podstawie decyzji sądu. Jeden podejrzany jest o zabójstwo, a drugi o napad na funkcjonariusza służby więziennej. To była poważna sprawa – wyjaśnia oficer prasowa
Dzięki sprawnej i skoordynowanej akcji służb, niebezpieczni mężczyźni wrócili za mury placówki w niespełna dobę od ucieczki. Tym razem scenariusz z sensacyjnego filmu zakończył się szybko – i bez tragedii.



