Poseł Roman Fritz ostro do rządu: uzależniamy się od importu!

Polskie rolnictwo znalazło się na granicy opłacalności, a wielu producentów już dziś dokłada do interesu. Alarm podnosi poseł Roman Fritz, który w interpelacji skierowanej do resortu rolnictwa wskazuje na „znaczącą dysproporcję” między cenami uzyskiwanymi przez rolników a tym, co płacą konsumenci w sklepach
Z przedstawionych przez parlamentarzystę wyliczeń wynika, że hodowla trzody chlewnej przestaje się opłacać już na poziomie podstawowych kosztów. Przy cenie około 4,10 zł za kilogram żywca wieprzowego rolnik otrzymuje za tucznika o wadze 120 kg około 490 zł.
Tymczasem sam koszt zakupu prosięcia i jego wyżywienia to około 610 zł. Do tego dochodzą wydatki na energię, wodę, opiekę weterynaryjną, utrzymanie budynków i sprzętu oraz praca własna rolnika.
Efekt? Każda sprzedaż oznacza stratę.
Sklepy zarabiają, producenci tracą
Jednocześnie ceny mięsa w handlu detalicznym pozostają wysokie. Szynka kosztuje nawet 70 zł za kilogram, a łączna wartość produktów uzyskanych z jednego tucznika może sięgać kilku tysięcy złotych.
To pokazuje ogromną dysproporcję pomiędzy producentem a handlem – wskazuje Roman Fritz
Podobne zjawiska widać w innych sektorach. Mąka w hurcie kosztuje mniej niż złotówkę za kilogram, a chleb w sklepie minimum pięć razy więcej. Ceny cukru spadają, ale wyroby cukiernicze wciąż są drogie.
Widmo upadku gospodarstw
Zdaniem posła sytuacja ma charakter systemowy i dotyczy znacznej części gospodarstw w Polsce. Brak opłacalności prowadzi do likwidacji stad i zamykania rodzinnych gospodarstw.
To prosta droga do ograniczenia krajowej produkcji i zwiększenia uzależnienia od importu żywności – ostrzega parlamentarzysta
W jego ocenie zagrożone jest bezpieczeństwo żywnościowe państwa, a problemy ekonomiczne na wsi będą się pogłębiać.
Rząd odpowiada: zgłaszajcie nieprawidłowości
W odpowiedzi resort rolnictwa wskazuje, że przypadki wykorzystywania przewagi kontraktowej przez przetwórców czy sieci handlowe można zgłaszać do Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ministerstwo podkreśla, że monitoruje rynek i prowadzi analizy, jednak przyznaje, że sytuacja w sektorze wieprzowiny jest trudna. Wnioski o nadzwyczajną pomoc unijną dla hodowców nie zostały dotąd zaakceptowane.
System do zmiany
Sprawa wykracza dziś daleko poza pojedyncze gospodarstwa. To pytanie o cały model funkcjonowania rynku rolnego w Polsce – i o to, kto tak naprawdę zarabia na żywności. Jeśli obecne trendy się utrzymają, ostrzeżenia posła mogą się spełnić. Polska, zamiast produkować, będzie coraz więcej importować. A to oznacza nie tylko gospodarczy problem, ale także realne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju.



