Historia

Zamordowano marklowickiego policjanta

Historia jednej fotografii potrafi otworzyć drzwi do dramatycznych losów ludzi, których życie zostało brutalnie przerwane przez wielką historię. Tak jest w przypadku Karola Ośliźloka – policjanta z Marklowic, którego sylwetka pojawia się na archiwalnym zdjęciu wykonanym w Niedobczycach, na tle dawnej restauracji kolejowej „Gasthof zur Eisenbahn”, sąsiadującej z ówczesnym dworcem Rybnik-Towarowy

Na fotografii widzimy grupę kolejarzy – ludzi różnych profesji związanych z koleją: maszynistów, konduktorów, dyspozytorów czy nastawniczych. Wśród nich, pierwszy z lewej, stoi funkcjonariusz Policji Województwa Śląskiego – Karol Ośliźlok. Jego obecność na zdjęciu to nie tylko ciekawostka – to punkt wyjścia do opowieści o człowieku głęboko zakorzenionym w śląskiej ziemi i wolnej Polsce.

Karol Ośliźlok urodził się 29 grudnia 1881 roku w Marklowicach. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjął pracę jako górnik w kopalni „Emma” w Radlinie. Jak wielu Ślązaków jego pokolenia, został wciągnięty w wir wielkich wydarzeń początku XX wieku – brał udział w I wojnie światowej, a po jej zakończeniu aktywnie zaangażował się w walkę o przyłączenie Górnego Śląska do Polski.

Był komendantem Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska w Marklowicach. Uczestniczył w przygotowaniach i działaniach wszystkich trzech powstań śląskich. Jego działalność nie ograniczała się jednak wyłącznie do walki – był również współorganizatorem chóru „Spójnia” oraz aktywnym uczestnikiem życia kulturalnego, występując w teatrze amatorskim.

Po zakończeniu powstań związał swoje życie ze służbą publiczną. Został funkcjonariuszem Policji Województwa Śląskiego i przez lata pełnił służbę na posterunku w Wilczy (gmina Pilchowice). Był jednym z tych, którzy budowali porządek i bezpieczeństwo w odradzającym się państwie.

Jego los – podobnie jak los tysięcy polskich policjantów – przypieczętował wybuch II wojny światowej. Jak odnotowuje Jan Delowicz, Karol Ośliźlok trafił do niewoli sowieckiej lub w ręce Ukraińców. Figuruje na liście więźniów obozu w Ostaszkowie z 10 kwietnia 1940 roku.

To oznacza jedno.

Został zamordowany.

Obóz w Ostaszkowie był jednym z miejsc kaźni polskich funkcjonariuszy państwowych – policjantów, żołnierzy, urzędników – likwidowanych decyzją władz Związku Sowieckiego w ramach zbrodni katyńskiej. Więźniowie z Ostaszkowa byli wywożeni i mordowani przez NKWD, głównie w Twerze (Kalininie), a ich ciała grzebano w Miednoje.

Karol Ośliźlok – górnik, powstaniec, działacz społeczny i policjant – podzielił ten tragiczny los. Został zamordowany tylko dlatego, że był częścią polskiego państwa i symbolem jego niezależności.

Dziś jego postać wraca dzięki starej fotografii. Wśród kolejarzy, w zwyczajnej scenie sprzed lat, stoi człowiek, którego życie było świadectwem oddania – a śmierć dowodem na to, jak wysoką cenę przyszło zapłacić za swe ideały…

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button