80 lat temu Piłsudski przejął władzę. Ale nie w Rybniku

Rybnik wobec przewrotu majowego z 1926 roku. Miesiąc poświęcony Matce Bożej przeszedł do historii jako czas jednego z najbardziej dramatycznych wydarzeń w dziejach II Rzeczypospolitej
W Warszawie rozegrał się zamach stanu marszałka Józefa Piłsudskiego, który doprowadził do obalenia legalnego rządu i przejęcia władzy przez obóz sanacyjny. W stolicy polała się krew, zginęło blisko 400 osób, a w całym kraju rozgorzała gorąca dyskusja o przyszłości państwa. W Rybniku tymczasem – choć emocje polityczne sięgały zenitu – władzy nie przejęto.
Polityczne wrzenie nad Polską
Wiosna 1926 roku była w Polsce niespotykanie barwna. Już 5 maja upadł rząd Aleksandra Skrzyńskiego, a kolejne gabinety nie znajdowały poparcia w Sejmie. Kiedy 10 maja prezydent powierzył misję tworzenia rządu Wincentemu Witosowi – politykowi stojącemu po stronie prawicy – Józef Piłsudski uznał to za sygnał do działania. Dwa dni później, 12 maja, padły pierwsze strzały. Marszałek, popierany przez część wojska, rozpoczął zbrojny marsz na Warszawę.
Wieści o walkach w stolicy docierały na Śląsk z opóźnieniem, ale napięcie było wyczuwalne. Polityczne wydarzenia w Warszawie śledzono uważnie również w Rybniku, gdzie życie społeczne i organizacyjne dopiero zaczynało się stabilizować po latach powstań i plebiscytowych sporów.
Powściągliwość zamiast rewolucji
W odróżnieniu od wielu regionów Polski, Śląsk – a wraz z nim Rybnik – nie zaangażował się po żadnej ze stron konfliktu. Dominowała postawa wyczekiwania. Nawet członkowie Związku Powstańców Śląskich, choć związani z ideą niepodległości i walką o polskość regionu, nie spieszyli z poparciem nowego rządu. Agitowali za nim jedynie nieliczni – wśród nich Nikodem Sobik, Józef Michalski i Józef Mijal – ale ich głosy długo pozostawały w mniejszości.
Ci, których pociągała nowa władza, zaczęli szukać politycznego miejsca w partiach bliskich Piłsudskiemu. Jedną z nich była Polska Partia Socjalistyczna, która początkowo popierała przewrót, widząc w nim szansę na odnowę państwa.
Polacy przeciw Polakom
Zamach majowy odcisnął piętno również na lokalnych relacjach. W Rybniku, podobnie jak w całej Polsce, pojawiły się nowe podziały. Jeszcze kilka lat wcześniej wrogiem był Niemiec – teraz wrogiem stawał się Polak, który popierał niewłaściwy obóz. Doświadczył tego rybniczanin Maksymilian Basista, któremu dawni towarzysze walki zarzucili „przejście na stronę wroga” tylko dlatego, że związał się z sanacją.
Podziały te ujawniły się szczególnie wyraźnie przy okazji wyborów samorządowych w 1930 roku, kiedy lokalna scena polityczna była już całkowicie spolaryzowana.
Próby jedności i pierwsze rozłamy
Reakcją na zamach stanu w Rybniku była inicjatywa powołania komitetu popierającego legalny, obalony rząd. W jego skład weszli m.in. dr Feliks Biały, A. Prus, L. Piechoczek i Maksymilian Basista. Komitet pozostawał pod wpływem Chrześcijańskiej Demokracji, silnej w regionie, lecz jego działalność szybko napotkała trudności.
Podczas zebrania 14 czerwca 1926 roku nie udało się porozumieć wśród lokalnych działaczy. Z czasem pojawił się pomysł utworzenia Zespołu Zrzeszeń Polskich – organizacji mającej zjednoczyć różne środowiska w duchu ugody. Ta idea również upadła. Co znamienne, jednym z tych, którzy porzucili opozycję i poparli nowy rząd, był wspomniany Basista – ten sam, który początkowo występował przeciwko sanacji.
Kiedy do Rybnika przyjechał nowy wojewoda śląski Michał Grażyński, Basista wygłaszał mowę powitalną. Związek między dawnymi sojusznikami z czasów powstań śląskich rozpadł się bezpowrotnie.
Od ideałów do codziennej polityki
Rybnik po maju 1926 roku wkroczył w nową epokę – epokę zwyczajnej polityki, z jej sporami, zwrotami i ambicjami. Czas walki o polskość minął, a dawni powstańcy i społecznicy zaczęli szukać własnych dróg. Wzajemne oskarżenia i ideowe konflikty osłabiały polskie środowiska, co wkrótce wykorzystały niemieckie organizacje, przede wszystkim potężny Volksbund.
Z perspektywy lat można powiedzieć, że choć w Warszawie Piłsudski przejął władzę, to w Rybniku przewrót majowy nie zmienił od razu lokalnego układu sił. Tutaj zamiast rewolucji przyszła polityczna codzienność – z całą jej złożonością, emocjami i ludzkimi dramatami.



