Prokuratura się wycofuje? Józef M. opuścił areszt!

To naprawdę pierwszy przełom! Prokuratura zmieniła kwalifikację czynu, a 60-letni Józef M., który wjechał traktorem na świeżo wyasfaltowaną drogę w Gliwicach i zaorał około 200 metrów nawierzchni, opuścił areszt
Śledczy uznali, że wartość wyrządzonej szkody nie przekracza 200 tys. zł. Tym samym odpadła przesłanka, która wcześniej była podstawą zastosowania tymczasowego aresztowania.
Sprawa rolnika z Gliwic wywołała ogromne emocje. Józef M. został zatrzymany na gorącym uczynku po tym, jak ciągnikiem z pługiem wjechał na ul. Rybacką i zaorał świeżo położony asfalt. Mężczyzna twierdził, że droga należy do niego, a prowadzone na niej prace były nielegalne.
Początkowo prokuratura postawiła mu zarzut zniszczenia mienia znacznej wartości. Sąd Rejonowy w Gliwicach zdecydował wówczas o zastosowaniu wobec 60-latka tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.
Teraz nastąpił zwrot w sprawie.
Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, po przeprowadzeniu dodatkowych czynności dowodowych ustalono, że wartość szkody wynosi około 184–185 tys. zł. Początkowo zakładano, że przekracza ona 200 tys. zł.
To właśnie ta różnica ma kluczowe znaczenie dla sytuacji Józefa M.
Prokuratura zmieniła kwalifikację prawną czynu. Z zarzutu zniszczenia mienia znacznej wartości pozostał podstawowy typ zniszczenia mienia.
Odpadła przesłanka przestępstwa znacznej wartości. Zarzut został zmieniony i pozostał podstawowy typ zniszczenia mienia – przekazał zastępca prokuratora rejonowego Miłosz Żymełka
W konsekwencji uchylono tymczasowy areszt. W jego miejsce zastosowano środki wolnościowe – dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe. Prokuratura nie ujawniła wysokości poręczenia.
Co istotne, decyzja o uchyleniu aresztu nie wymagała zgody sądu. Jak wyjaśniła Iwona Rosprzak z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, Józef M. pozostawał w areszcie do dyspozycji organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze.
Mężczyzna ostatecznie ma opuścić jeszcze dziś areszt.
Sprawa wciąż się nie kończy
Uchylenie aresztu nie oznacza oczywiście umorzenia postępowania ani uniewinnienia rolnika. Śledztwo nadal trwa, a Józef M. pozostaje podejrzanym o zniszczenie mienia.
Prokuratura przez ostatnie dni prowadziła dodatkowe czynności, przesłuchując świadków oraz analizując dokumentację dotyczącą kosztów naprawy drogi. To właśnie na podstawie zgromadzonego materiału ustalono ostateczną, na obecnym etapie postępowania, wysokość szkody.
Historia rolnika, który „zaorał asfalt”, pozostaje jedną z najgłośniejszych spraw ostatnich dni na Śląsku. Teraz jej kolejny zwrot polega na tym, że mężczyzna, który początkowo miał spędzić w areszcie trzy miesiące, odzyskał wolność. Przypomnijmy, że w sprawę zaangażowała się Górnośląska Fundacja Pomocy Prawnej przygląda się sprawie. Przedstawiciel Fundacji był już na miejscu zdarzenia i przekazał konieczne informacje mec. Wojciechowskiemu.
Czy prokuratura się wycofuje? Formalnie nie – śledczy zmienili kwalifikację czynu. Efekt jest jednak bardzo konkretny: Józef M. jest już na wolności.



