Rybnicki ratownik skazany po śmierci pacjenta nadal świadczy usługi. Kontrowersje wokół „kroplówek na żądanie”

Ratownik medyczny z Rybnika, który został prawomocnie skazany po śmierci pacjenta, nadal prowadzi działalność polegającą na wykonywaniu tzw. „wlewów” odtruwających m.in. po upojeniu alkoholowym
O sprawie napisali nam nasi informatorzy. Chodzi o ratownika medycznego oferującego odpłatne usługi związane m.in. z podawaniem witaminowych wlewów dożylnych oraz tzw. terapii odtruwających po alkoholu. Tego typu działalność od lat budzi kontrowersje w środowisku medycznym.
Jak przypominają media, w jednej ze spraw pacjent zmarł po wykonanej terapii. Sąd prawomocnie uznał ratownika za winnego narażenia człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mimo wyroku mężczyzna nadal prowadzi swoją działalność i reklamuje usługi w internecie.
Według doniesień działalność ratownika obejmuje m.in. dojazdy do klientów i wykonywanie zabiegów poza placówkami medycznymi. Krytycy zwracają uwagę, że podawanie dożylne preparatów bez odpowiedniego zabezpieczenia medycznego i diagnostyki może stanowić zagrożenie dla zdrowia, zwłaszcza w przypadku osób obciążonych chorobami lub znajdujących się pod wpływem alkoholu.
Sprawa ma również kolejny wątek. Jak udało nam się ustalić, rodzina jednego z pacjentów zawiadomiła Prokuraturę Rejonową w Rybniku, która bada obecnie sprawę. Śledczy mają wyjaśnić okoliczności udzielania świadczeń oraz to, czy nie doszło do narażenia zdrowia lub życia pacjenta.
Cała sprawa ponownie rozpaliła debatę o rynku prywatnych usług medycznych wykonywanych poza systemem ochrony zdrowia. Zwolennicy takich usług przekonują, że korzystają z nich dobrowolnie osoby dorosłe i że podobne działalności funkcjonują w wielu miastach Polski. Przeciwnicy podkreślają jednak, że granica między usługą poprawiającą samopoczucie a realnym zagrożeniem dla życia może być bardzo cienka.



