Prezydent Kuczera na grillu

Szanowny Panie Prezydencie,
zapraszam Pana za tydzień, w niedzielę 7 czerwca, na giełdę w Gliwicach. Będę na Pana czekał pod Urzędem Miejskim o 8:00 rano
Dzień wcześniej obchodzę urodziny i wymyśliłem sobie ażeby z tej okazji postawić Panu pieczoną kiełbasę, szaszłyk lub grillowany karczek. Według uznania – na co będzie miał Pan ochotę. Będzie Pan miał również sposobność dokonać zakupu: świeżych owoców, niemieckiej chemii gospodarczej, słodyczy, dobrej palonej kawy, prawdziwiej chałwy, ukraińskiego szarego mydła lub czarnego z dziegciem brzozowym, perfumów w połowie ceny (akurat nie podróbek), taniego żarcia dla kotów lub smakołyków dla psów, ciuchów z demobilu, co nadają się do łażenia po lesie, starego, ale sprawnego tranzystorowego sprzętu Hi-Fi, który gra jak powinien, marynowanej kapusty, swojskich, naturalnie wędzonych wędlin ze Skoczowa, prawdziwych serów i prawdziwych miodów, używanej porcelany…
Czego dusza zapragnie, bo wszystkiego wymienić tutaj nie sposób.
Ja z kolei będę miał przy tej okazji możliwość porozmawiania z Panem na okoliczność zbliżającej się za parę lat 500. rocznicy powstania naszego Rybnickiego Targu. I możliwości podebrania tej giełdy Gliwiczanom. Bo nie dość, że handlują tylko w niedzielę, kiedy my dysponujemy stałymi dniami tygodnia, to jeszcze nie mają tak zasłużonej tradycji oraz zmysłu handlowego jaki my Rybniczanie mamy w genach od zawsze. Nie posiadają również tak korzystnego położenia. Będziemy mieli sposobność, Panie Prezydencie, do porozmawiania o niewykorzystanym do tej pory potencjale. O możliwości zrobienia Targu Europa, gdzie można do handlu zaprosić i inne nacje. I zapewniam Pana, że na zakupy będzie tutaj przyjeżdżał cały Śląsk – ten zza granicy również. A choćby biorąc pod uwagę naszych śląskich braci z Czech, czego zaledwie dwukrotny w roku pchli targ w Chałupkach dowodem.
Niech Pan zauważy, że koncepcja rozwoju Rybnickiego Targu doskonale się wpisuje w usługowy charakter naszego Rybnika. To naprawę jest warte przegadania przy pieczonej kiełbasie.
Panie Prezydencie!
niech Pan zostawi po sobie coś trwałego – nieprzemijającego. Jest Pan przecież chłopakiem z Powstańców, a myśmy byli zawsze ponadprzeciętnie kreatywni (cokolwiek to znaczy). 🙂
Zapraszam.


