Janusz Piotrowski

Rybnickie rzemiosło

Wcale nie uważam, że Żydzi to naród wybrany. Z bardzo prostej przyczyny – w Starym Testamencie jest mowa o ludzie, a nie o narodzie wybranym

A to akurat zmienia postać rzeczy. I to jakby diametralnie. Powyższe stwierdzenie w niczym nie ujmuje, że Żydzi to nacja cechująca się mądrością. Wynika to z faktu, że to plemię bardzo doświadczone przez różne koleje dziejów (nie mam tutaj na uwadze jedynie nowożytnego Holokaustu), co sprawiło, że ażeby przetrwać musieli się stać pragmatyczni. Tutaj może jeszcze jedna dygresja – takich doświadczonych przez historię narodów na świecie jest akurat więcej: Ormianie, Kurdowie, Czeczeni, Romowie i – żeby dalej nie szukać i wymieniać – również my: Polacy. I też jesteśmy genetycznie kreatywni, choć tendencja poprzez panujący obecnie konsumpcjonizm jest niestety schyłkowa.

Mądrość Żydów cechuje choćby sposób kształcenia swoich dzieci. Oni wpierw, niż zostaną posłani na dobre uczelnie, to wpierw muszą zdobyć fach. Tym sposobem wśród żydowskich adwokatów, polityków, lekarzy, biznesmenów, bankowców, dziennikarzy są rzesze piekarzy, murarzy, szewców, krawców, brukarzy, rzeźników, sklepikarzy itd. To ma głęboki sens, bo jakby miało znów przyjść, co do czego, to potrafić się będą utrzymywać z pracy własnych rąk. W Auschwitz przeżyli tylko ci, którzy fach mieli w ręku.

W Polsce z kolei nastał owczy pęd na wyższe wykształcenie dzieci, gdzie ze szkolnictwa wyższego zrobiono niemal gałęź przemysłu narodowego przy okazji w zatrważający sposób zaniżając poziom tego kształcenia. A przy jednocześnie skazując własne dzieci na poniewierkę korporacyjną – niezależnie, do jakiej korporacji dzieciątko będzie po zakończonych studiach należeć. Rzemiosło jest natomiast w zaniku. Niech świadczy o tym fakt, że w Rybniku mamy zaledwie dwóch szewców, przez co roboty tych dwóch ostatnich ma od groma i terminy naprawy obuwia sięgają kilku tygodni oczekiwania. A ludzie kochają swoje buty. Tak samo jak mają swoje ukochane spodnie, za których cerowanie zapłacą każdą kwotę, ulubione ciasto z ulubionej ciastkarni, biżuterię naprawią u dawno obranego złotnika nie bacząc na koszty, mają swoich jedynych mechaników. Nigdzie indziej nie pójdą. Co więcej, do rzemieślników chodzi się pokoleniowo, bo jeżeli jako dziecko jadło się chleb z piekarni Pierchały, to do Fojcika się raczej nie pójdzie.

Rybnickie rzemiosło to był standard zawsze na najwyższym, światowym poziomie. Choć specyficzny. Boże jak ci nasi rybniccy rzemieślnicy potrafią być zmierźli! To jest taki utarty obyczaj graniczący z rytuałem. Na wstępie następuje wybrzydzanio-narzekanie:

Nie, nie. To się nie da. To roboty tela. To się nie opłaci – to jest podbijanie stawki na dzień dobry

Potem następuje:

No jak można było doprowadzić do tego?! – to jest dalszy etap podbijania stawki, ale już na poczuciu winy

Kolejnym krokiem jest:

No ja nie wiem… – z nieodzownym cmokaniem, gdzie masz już pewność, że się podejmie, ale szarpnie cię po portfelu

Ale musisz jeszcze poprosić twierdząc, że to twoje jedyne i że bez tego żyć nie możesz.

Za miesiąc! – krótkie info

A ile to będzie kosztować? – i w tym momencie popełniasz zbrodnię

Rybnicki rzemieślnik patrzy na ciebie jakbyś mu matkę zabił. Potem zmienia wzrok i zaczyna patrzeć z niedowierzaniem jak mogłeś mu w ogóle d… zawracać.

A ja panie nie wiem! Muszę poszukać, czy ktoś ma. A jak ma, to muszę to ściągnąć. Tutaj o – wskazuje czego nie widzisz i nigdy nie zobaczysz – trza będzie dorobić taki wihajster, mieszankę dobrać, pokombinować i nie wiem, czy to się uda (o rękojmi możesz właśnie zapomnieć). Pełno roboty!

I nieodzownym gestem jest wyciągnięcie ręki w twoją stronę z tym czymś co przylazłeś, by ci to zwrócić.

I jesteś pokonany. Szach mat, nokaut – właśnie jesteś na deskach liczony. Spuszczasz głowę i mamroczesz już szeptem:

No nie, no oczywiście…

Bywa jeszcze, że się bardziej pogrążysz, bo żeby przyklepać transakcję, zgodzić się już na wszystko pytasz naiwnie:

No to po piętnastym?

Zobaczymy – pada bez żadnej litości na pożegnanie.=

Po piętnastym jest zrobione. Stówa nie twoja. Rybniccy rzemieślnicy są najlepsi na świecie!

Powiązane artykuły

2 komentarzy

  1. Tak!Zawsze jak pytam fryzjera ile będzie kosztować rozjaśnianie plus inne bajery, słyszę „Zależy,Coś około 300 zł.Poniżej 400 jeszcze nie zapłaciłam 😛

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także
Close
Back to top button