Skandal w Wodzisławiu: nie wpuścili bezdomnego do ogrzewalni? UM: „to było chwilowe”

Mocny wpis radnego Alana Szatyło wywołał burzę w Wodzisławiu Śląskim. Samorządowiec alarmuje, że osoby w kryzysie bezdomności miały być odsyłane spod drzwi ogrzewalni mimo mrozu, a jako powód miały słyszeć, że nie ma miejsc lub że potrzebny jest papier z MOPS
Na zarzuty zareagował Urząd Miasta, publikując obszerne oświadczenie, w którym zaprzecza, by ktokolwiek został bez pomocy.
Radny: to realne zagrożenie życia
Radny Alan Szatyło opublikował w mediach społecznościowych emocjonalny wpis, w którym zarzuca systemowi bezduszność i brak realnego nadzoru. Jak twierdzi, docierają do niego relacje o odmowach przyjęcia do ogrzewalni.
Dzisiaj dowiedziałem się do jakiego skur*****stwa dopuszcza się w naszym mieście.
Siedzisz teraz w domu? Masz ciepło? Nie trzęsiesz się z zimna? ❄️
W Wodzisławiu Śląskim niestety nie wszyscy mają ten komfort.”
Radny pisze dalej:
Docierają do mnie relacje, że część osób w kryzysie bezdomności próbujących skorzystać z ogrzewalni spotyka się z odmową, mimo mrozu. Słyszą, że ‘nie ma miejsc’ albo że muszą posiadać jakiś ‘papier z MOPS’.
Jak podkreśla Szatyło, taki dokument nie jest wymagany żadnymi przepisami:
Problem polega na tym, że taki dokument nie jest wymagany żadnymi przepisami, a MOPS takich ‘papierów’ po prostu nie wydaje. W praktyce oznacza to, że człowiek stojący na mrozie słyszy, że nie może wejść do ogrzewalni, bo nie spełnia warunku, którego nie da się spełnić.
Radny zapowiada interpelację i wskazuje na odpowiedzialność władz miasta:
To nie jest drobna nieścisłość proceduralna, tylko realne zagrożenie zdrowia, a w skrajnych przypadkach życia.
(…)
Papier nie ogrzewa, a procedury nie mogą być ważniejsze niż człowiek. Każdy mieszkaniec Wodzisławia Śląskiego, niezależnie od swojej sytuacji życiowej, ma prawo do ciepła, bezpieczeństwa i godności, szczególnie w mroźne noce.
Jest reakcja Urzędu Miasta
Po publikacji wpisu radnego, Urząd Miasta Wodzisławia Śląskiego opublikował stanowisko oparte na informacjach z MOPS. Samorząd zapewnia, że nikt nie został pozbawiony pomocy, a opisywana sytuacja miała charakter chwilowy.
Z informacji przekazanych przez MOPS wynika, że nie było sytuacji, w której osoba zgłaszająca się do ogrzewalni w Wodzisławiu Śląskim nie otrzymała pomocy.
Jak podkreśla miasto, bezpieczeństwo osób w kryzysie bezdomności – zwłaszcza zimą – jest na bieżąco monitorowane przez MOPS Wodzisław Śląski.
Ogrzewalnia przy ul. Rzecznej prowadzona jest przez Mała Wielka Fundacja, wybraną w przetargu. Za jej codzienne funkcjonowanie odpowiadają osoby wskazane przez fundację, a MOPS pozostaje w stałym kontakcie z prowadzącym placówkę oraz ze Straż Miejska Wodzisław Śląski, działającą w tym samym budynku.
Nie obowiązują żadne formalne limity przyjęć osób bezdomnych. Jedynym realnym ograniczeniem jest powierzchnia lokalu – od kilku lat jednocześnie korzysta z niego maksymalnie około 14 osób, czyli liczba, która bezpiecznie mieści się w ogrzewalni.
Miasto deklaruje również gotowość do działań awaryjnych:
W przypadku pojawienia się większej liczby osób potrzebujących MOPS uruchamiałby inne rozwiązania, m.in. kontakt ze schroniskami, z którymi jednostka ma podpisane umowy, a także z pobliskim schroniskiem Albert lub ogrzewalniami w innych gminach.
UM odnosi się także bezpośrednio do sytuacji z ostatnich godzin:
Według informacji MOPS, wczoraj pojawiły się chwilowe wątpliwości co do liczby osób przebywających w ogrzewalni. Sprawa została jednak od razu skonsultowana przez fundację z pracownikami MOPS i zakończyła się przyjęciem osoby potrzebującej.
Ogrzewalnia działa od godz. 16.00 do 8.00, a w czasie mrozów – dłużej. Zapewnia możliwość ogrzania się, ciepłe napoje oraz dostęp do odzieży lub jej odświeżenia.
Sprawa będzie miała dalszy ciąg
Radny Alan Szatyło zapowiedział złożenie interpelacji. Miasto zachęca natomiast do bezpośredniego kontaktu z MOPS w przypadku wątpliwości oraz do zgłaszania pilnych sytuacji dyżurnemu Straży Miejskiej. Sam też skomentował tę sytuację w rozmowie z nami:
To był totalny chaos i przerzucanie się odpowiedzialnością. Ogrzewalnia sugerowała, że może mnie pozwać za rzekome pomówienie i twierdziła, że Straż Miejska oraz bezdomni kłamią. Straż Miejska po kilku godzinach… zmieniła stanowisko i zaczęła twierdzić, że miejsc w ogrzewalni jednak nie brakuje. Na czele wszystkiego Urząd Miasta, który utrzymuje, że „wszystko jest OK”. W tle są relacje bezdomnych, którzy kilkukrotnie zgłaszali odmowy przyjęcia do ogrzewalni. Bezdomni nagrają na szczęście materiał wideo, w którym mówią wprost o odmowach.
Czy była to jedynie chwilowa niejasność, czy też problem systemowy, który ujawniły mrozy – to pytanie, do którego zapewne wrócą zarówno radni, jak i mieszkańcy.



