Wiadomości

Spółdzielnia wycina, mieszkańcy wściekli. Trwa usuwanie drzew na Maroku

Mieszkańcy rybnickiego Maroka biją na alarm. Na skwerze przy ul. Grunwaldzkiej, należącym do Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, rozpoczęła się wycinka drzew

Piły już poszły w ruch – pierwsze drzewa zostały usunięte. To właśnie ten teren, który od 2009 roku w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego widnieje jako obszar przeznaczony pod zabudowę usługową.

Ostrzegaliśmy, że tak się to skończy – mówią mieszkańcy –Bez realnej ochrony zieleni w MPZP każdy taki skwer może zniknąć z dnia na dzień.

Skwer „pod usługi”, czyli bez ochrony

Choć w terenie jest to zielony skwer, w obowiązującym MPZP teren ma przeznaczenie usługowe. Oznacza to, że formalnie nie jest objęty ochroną jako zieleń urządzona. Zdaniem społeczników i radnych to właśnie ten zapis otwiera drogę do wycinki – nawet w trakcie trwającej procedury zmiany planu.

To prawda – mówi w rozmowie z nami radny Radosław Knesz -Ale pamiętajmy, że taki zapis widnieje od wielu już lat. Gdyby teraz przekształcono ten teren w obszar zieleni, to RSM straciłaby miliony złotych i miasto musiałoby tę stratę pokryć. Działki usługowe są przecież więcej warte, niż rekreacyjne.

Skwer należy do Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. To decyzja spółdzielni umożliwia prowadzenie prac na tym terenie.

Nie da się nie pielęgnować drzewostanu. Wycinki też czasami są konieczne – mówi R. Knesz

Nie brakuje też obaw, że scenariusz znany z parku Domus może się powtórzyć. Tam również zapewniano, że zmiany planistyczne „niczego nie przesądzają”. Efekt? W ciągu jednego dnia zniknął cały park. Mieszkańcy pytają wprost o stanowisko władz Rybnika – prezydenta Piotra Kuczery oraz jego zastępcy Wojciecha Kiljańczyka. Pytania kierowane są także właśnie do członka Rady Nadzorczej RSM, radnego Radosława Knesza, który obszernie odpowiedział na nasze pytania.

Rekordowe protesty, a drzewa i tak znikają

Nie ma żadnych planów żadnej budowy. Wycięto dwa stare drzewa, niemal zupełnie suche topole, które niestety trzeba było wyciąć. W miejsce usuniętych drzew są zawsze nowe nasadzenia – przekonuje radny -Ja wychowałem się na tamtym terenie, mieszkam tam 42 lata i jestem ostatnią osobą, która chciałaby takiej bezrefleksyjnej wycinki.

Ale przecież sprawa bulwersuje, bo wycinka nastąpiła w trakcie procedury aktualizacji projektu MPZP 54-54 – dokumentu, który wywołał w Rybniku bezprecedensowe protesty społeczne – ripostują mieszkańcy –I mimo to, jak podkreślają protestujący, doszło do wycinki drzew wbrew jednoznacznemu sprzeciwowi mieszkańców.

W emocjonalnych wpisach mieszkańcy przypominają fragment pisma podpisanego przez prezydenta Piotra Kuczerę, w którym czytamy m.in.:

Każde wycięcie drzewa powinno być poprzedzone wnikliwą analizą (…) Decyzja o usunięciu drzew jest decyzją nieodwracalną w skutkach, w związku z czym kroki takie należy podejmować wyłącznie w ostateczności.

Dziś – zdaniem mieszkańców – te słowa stoją w jaskrawej sprzeczności z rzeczywistością. Radni i społecznicy nie kryją oburzenia. W ich ocenie sposób traktowania terenów zielonych przypomina zarządzanie prywatnym folwarkiem, w którym interes społeczny przegrywa z zapisami planistycznymi i decyzjami spółek.

Bez zmiany MPZP takie sytuacje będą się powtarzać – słyszymy –Dlatego sprawy projektu 54-54 nie odpuścimy.

To nie żaden prywatny folwark czy własność prezesa. Spółdzielnia to ludzie, zgromadzenie członków, rada. Na pewno nic nie będzie się działo „po uznawaniu” – ripostuje R. Knesz

Sprawa jest rozwojowa

Nasz portal już wcześniej informował o wycince na Grunwaldzkiej. Sprawa jest monitorowana, a redakcja czeka na stanowiska Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej oraz władz miasta. Do tematu wrócimy.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button