Wiadomości

„Tej władzy nie da się wierzyć!” Mieszkańcy Suszca przeciwko inwestycjom rządu i Straży Granicznej

Rudziczka. Godzina 16:40. Mieszkańcy pojawiają się na miejscu, są media, lokalni politycy i przedstawiciele samorządu. Emocje są ogromne, bo sprawa, która jeszcze niedawno miała dotyczyć budowy garaży i zaplecza administracyjnego Straży Granicznej, stała się jednym z najgorętszych tematów w gminie Suszec

Oficjalnie przedstawiciel Straży Granicznej po raz kolejny zapewnia: inwestycji nie będzie. Nie powstanie ani planowany obiekt, ani żaden ośrodek dla cudzoziemców. Mieszkańcy odpowiadają jednak krótko: nie wierzymy.

I właśnie to zdanie – nie wierzymy – było podczas dzisiejszego spotkania odmieniane przez mieszkańców przez wszystkie przypadki.

Sprawa zaczęła się od dokumentów dotyczących planowanej inwestycji na terenie Rudziczki. Jak wynikało z informacji przedstawianych przez gminę, chodziło o budowę budynku administracyjnego oraz budynku garażowo-magazynowego na działce nr 155/35. Jednocześnie w dokumentacji pojawił się zapis mówiący o inwestycji strategicznej związanej m.in. z „regulacją procesu migracji cudzoziemców”. Wójt gminy Suszec Marian Pawlas publicznie wskazywał, że sprawa wzbudziła niepokój władz gminy i wymaga szczegółowych wyjaśnień ze strony Straży Granicznej.

Dzisiaj mieszkańcy chcieli przede wszystkim odpowiedzi:

Czy rzeczywiście inwestycji już nie będzie? Czy teren zostanie pozostawiony w spokoju? Czy rzeczywiście nie powstanie tam żaden ośrodek dla cudzoziemców? I przede wszystkim: czy można uwierzyć deklaracjom składanym przez przedstawicieli państwa? – pytali mieszkańcy

Podczas spotkania mocno wybrzmiał głos sołtysa Rudziczki i jednocześnie radnego gminy Wojciecha Prządki. Nie pozostawił mieszkańcom wątpliwości, po której stronie stoi.

Ja was nie zostawię. Ja zawsze będę murem z wami stał. Ja tutaj z wami będę – zadeklarował

To były jedne z najbardziej emocjonalnych słów dzisiejszego spotkania. W. Prządka od początku konfliktu angażuje się w wyjaśnienie sprawy i zapewnia, że mieszkańcy nie zostaną sami.

Nie mniej stanowczo wypowiadał się wójt Marian Pawlas. Jak relacjonował, o planowanej inwestycji dowiedział się w sposób, który sam określał jako nieco przypadkowy. Dokumenty dotyczące przedsięwzięcia zaczęły funkcjonować w przestrzeni publicznej, choć – jak wskazywał – nie trafiły wcześniej do Urzędu Gminy Suszec. Wójt natychmiast zaczął domagać się wyjaśnień i alarmował, że gmina nie poprze inwestycji, jeżeli jej rzeczywistym celem miałaby być lokalizacja cudzoziemców na jej terenie. Oficjalny komunikat gminy z 22 października mówił wprost o niepokoju władz samorządowych i konieczności szczegółowych wyjaśnień.

Dzisiejsze spotkanie miało również wyraźny wymiar polityczny.

Pojawił się Łukasz Kolada z Konfederacji Ruchu Narodowego. Zapowiedział interwencję poselską i zdecydowane działania w sprawie inwestycji. W swoim wystąpieniu mówił o polityce migracyjnej i jej katastrofalnych skutkach w części państw Europy Zachodniej.

Był również poseł Michał Woś. Polityk Prawa i Sprawiedliwości nie przebierał w słowach. Wprost mówił o konieczności odwołania rządu Donalda Tuska. Zapowiedział również interwencję poselską w siedzibie Straży Granicznej w Raciborzu.

Ale polityczne deklaracje były tylko tłem tego, co dla mieszkańców było najważniejsze.

Oni chcą konkretów – usłyszeliśmy

I właśnie wtedy padły słowa, które najlepiej oddają atmosferę dzisiejszego spotkania:

My nie wierzymy w te zapewnienia.

Dlaczego?

Bo – jak mówił jeden z mieszkańców – władza już wcześniej składała obietnice, których później nie dotrzymywała.

Ta władza obiecała nam sto konkretów, nie dotrzymała słowa. W związku z powyższym teraz władzy też nie wierzymy – mówił mieszkaniec

To właśnie dlatego sama deklaracja Straży Granicznej nie wystarcza mieszkańcom.

Przedstawiciel formacji podczas spotkania zapewnił, że Straż Graniczna wycofuje się z inwestycji w Rudziczce. Nie będzie budowy zapowiadanych obiektów, a tym bardziej – jak podkreślono – nie powstanie tam ośrodek dla cudzoziemców.

Mieszkańcy przyjęli tę deklarację, ale nie uznali sprawy za zakończoną.

Chcą dokumentu, chcą oficjalnego potwierdzenia, chcą mieć pewność, że za słowami pójdą decyzje.

I trudno się dziwić, że po ostatnich wydarzeniach nie zamierzają odwrócić wzroku od tego terenu.

Dzisiejsze zgromadzenie pokazało jeszcze jedno. Sprawa Rudziczki przestała być wyłącznie lokalnym sporem o jedną działkę. Stała się symbolem szerszego konfliktu o to, jak państwowe instytucje komunikują swoje plany mieszkańcom i samorządom.

Bo nawet jeżeli dzisiaj pada deklaracja: wycofujemy się, pozostaje pytanie, dlaczego wcześniej mieszkańcy musieli sami docierać do dokumentów, dlaczego pojawiły się wątpliwości dotyczące charakteru inwestycji i dlaczego sprawa wywołała aż taką burzę.

Mieszkańcy Rudziczki nie chcą już kolejnych zapewnień i dlatego zapowiadają, że będą patrzeć władzy na ręce.

Tak samo będziemy robić my.

ROW.info będzie dalej sprawdzał, co dzieje się w sprawie Rudziczki, jakie dokumenty zostaną przedstawione i czy deklaracja o całkowitym wycofaniu się z inwestycji rzeczywiście znajdzie potwierdzenie w oficjalnych decyzjach.

Bo w tej sprawie mieszkańcy powiedzieli dzisiaj jasno:

„Nie wierzymy. Będziemy patrzeć na ręce”.

A my?

My również nie odpuszczamy. ROW.info: zawsze bez cenzury.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button