Wiadomości

Nasi strażacy ruszyli do piekła ognia. Zawalczą z gigantycznym pożarem Puszczy Solskiej

To jedna z największych akcji gaśniczych ostatnich miesięcy w Polsce. Ogień trawi kompleks leśny w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie

W walce z żywiołem uczestniczą setki strażaków, dziesiątki pojazdów i śmigłowce zrzucające tony wody. Na miejsce ruszyli także strażacy z województwa śląskiego — wśród nich ratownicy z Rybnika, Wodzisławia Śląskiego, Żor i Jastrzębia-Zdroju.

Pożar wybuchł we wtorek 5 maja w Nadleśnictwie Józefów, na terenie Puszczy Solskiej. Ogień bardzo szybko objął ogromny obszar lasu. Dziś działania prowadzone są już na powierzchni przekraczającej 1000 hektarów. Akcja trwa nieprzerwanie od kilkudziesięciu godzin.

Sytuacja jest dramatyczna. Sucha ściółka, wysoka temperatura i wiatr sprawiają, że ogień może w każdej chwili ponownie nabrać siły. Strażacy podkreślają, że choć sytuację udało się częściowo opanować, zagrożenie nadal jest ogromne. W trakcie działań doszło do tragedii. Rozbił się samolot gaśniczy Dromader uczestniczący w akcji. Pilot maszyny zginął.

Śląska kompania w drodze na Lubelszczyznę

Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach poinformowała o zadysponowaniu Kompanii Gaśniczej „SOŁA”. To specjalistyczny moduł przeznaczony do walki z pożarami wielkopowierzchniowymi.

Do działań skierowano 83 strażaków i 21 pojazdów. Wśród ratowników są funkcjonariusze z Rybnika, Wodzisławia Śląskiego, Żor, Raciborza, Jastrzębia-Zdroju, ale także z Bielska-Białej, Cieszyna, Katowic, Rudy Śląskiej czy Zabrza.

Kolumna wyruszyła rano z punktu koncentracji w JRG nr 1 w Katowicach-Szopienicach. Strażacy zabrali ze sobą m.in. dwa systemy magistrali wodnych — specjalistyczne układy pozwalające tłoczyć ogromne ilości wody na duże odległości. To sprzęt kluczowy przy pożarach lasów, gdzie często brakuje naturalnych źródeł zaopatrzenia wodnego.

Setki strażaków, Black Hawki i wojsko

Skala akcji robi ogromne wrażenie. Obecnie na miejscu działa:

  • 440 strażaków PSP i OSP,
  • 106 pojazdów pożarniczych,
  • 162 przedstawicieli innych służb i instytucji,
  • policyjne śmigłowce Black Hawk,
  • samoloty gaśnicze Dromader,
  • drony,
  • wojsko i Lasy Państwowe.

Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni statki powietrzne wykonały około 490 zrzutów wody. Łącznie na płonące lasy zrzucono ponad 600 ton wody.

Do działań skierowano także Centralny Odwód Operacyjny PSP z kilku województw. Na miejscu pracują moduły specjalizujące się w gaszeniu pożarów lasów, kompanie logistyczne, grupy wysokościowe oraz sztaby dowodzenia.

Całą noc ludzie pracowali

Wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz podkreślał w rozmowie z mediami, że sytuacja jest bardzo trudna, a strażacy są skrajnie wyczerpani.

Całą noc ludzie pracowali. Nikt nie odpoczywał – mówił

Dlatego wsparcie ze Śląska ma ogromne znaczenie. Strażacy z naszego regionu mają odciążyć ratowników walczących z żywiołem od pierwszych godzin pożaru.

Na miejscu działa także rozbudowane zaplecze logistyczne. Organizowane są noclegi, wyżywienie i tankowanie pojazdów. Policja zabezpiecza teren i pilnuje drożności dróg, a wojsko prowadzi rozpoznanie z użyciem dronów FlyEye.

Najbliższe godziny będą kluczowe

Służby podkreślają, że pożar nadal nie jest całkowicie ugaszony. Trwa dogaszanie zarzewi ognia i zabezpieczanie miejsc szczególnie narażonych na ponowne zapalenie.

Największym zagrożeniem pozostaje ekstremalnie sucha ściółka leśna. Jej wilgotność spadła miejscami do zaledwie 6 procent. Strażacy nie wykluczają, że akcja potrwa jeszcze wiele godzin, a nawet dni. Priorytetem pozostaje niedopuszczenie do ponownego gwałtownego rozprzestrzenienia się ognia oraz ochrona mieszkańców okolicznych miejscowości.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button