Wiadomości

„Ofiary mają płacić za wandali?” Burza po słowach senatora Masłowskiego

To miała być dyskusja o porządku w przestrzeni publicznej. Wyszła polityczna burza i fala oburzenia mieszkańców

Wszystko po wypowiedziach senatora Piotr Masłowski, który odniósł się do problemu bazgrołów i – jak twierdzą krytycy – przerzucania odpowiedzialności na właścicieli budynków.

Chodzi o sytuacje, gdy na elewacjach pojawiają się m.in. napisy promujące handel narkotykami – jak te opisywane niedawno na naszym portalu ROW.info.pl. Według przedstawianej koncepcji, jeśli właściciel nie usunie takich treści, może ponieść konsekwencje.

„To my jesteśmy ofiarami!”

W sieci zawrzało. Mieszkańcy nie kryją frustracji:

Czy ja dobrze rozumiem, że chcecie obciążać właścicieli za to, że ktoś zniszczył im elewacje? Serio? A to nie oni są ofiarami? – pyta Michał Toman

Mieliśmy taką sytuację w bloku. Policja nic… a teraz ktoś nas zmusi do wydawania pieniędzy na zamalowywanie tych gryzmołów? – dodaje

Jeszcze ostrzej komentują inni:

Jeżeli wspólnota posiada monitoring, przesyła nagrania, a służby nie potrafią znaleźć sprawcy, to wspólnota jest winna? Właściciel ma ponosić konsekwencje, a nie handlarz narkotykami? To kpina.

Masłowski: Państwo nie przypilnuje każdej elewacji

Sam senator przekonuje, że sprawa nie jest czarno-biała:

Z drugiej strony jest tak, że ktoś maluje instrukcje jak kupić narkotyki na Twojej elewacji. Dostajesz powiadomienie. Nic z tym nie robisz. Państwo ma pilnować każdej elewacji? Może jeszcze je czyścić?! Przecież to jest nierealne.

I dodaje:

Tu pojawia się pytanie, czy zostawić jak jest, czy jednak szukać rozwiązań.

Podkreśla też, że nie ma jeszcze ostatecznych przepisów:

„Nie mam pojęcia, jak będzie wyglądała ostateczna wersja regulacji, ani jak zagłosuję nad jej kształtem.”

To droga do karania niewinnych

Krytycy nie mają jednak wątpliwości – proponowany kierunek to ich zdaniem przerzucanie odpowiedzialności z państwa na obywateli.

Argumentują, że:

  • właściciel budynku nie ma realnych narzędzi, by zapobiec aktom wandalizmu,
  • nawet monitoring często nie pomaga w ustaleniu sprawców,
  • koszty usuwania napisów mogą być wysokie i powtarzalne,
  • to przestępcy powinni ponosić konsekwencje, nie ofiary.

Problem realny, rozwiązanie kontrowersyjne

Nie ma wątpliwości, że problem jest poważny. Narkotykowe „reklamy” czy wulgarne napisy pojawiają się coraz częściej – także w regionie. Pytanie brzmi jednak: kto ma za to płacić?

Czy właściciel ściany, który padł ofiarą wandalizmu?
Czy państwo, które nie jest w stanie złapać sprawców?
A może potrzebne są zupełnie inne narzędzia?

Na razie jedno jest pewne – propozycja wywołała ogromne emocje i może stać się jednym z bardziej zapalnych tematów najbliższych tygodni.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button