Nie będzie czekać na pozew. Radna Anna Piotrowska sama idzie do sądu z prezydentem Wodzisławia Śląskiego

Spór wokół błędnie wypłaconej diety radnej Anny Piotrowskiej wchodzi w nową fazę. Choć wcześniej zapowiadała, że nie odda pieniędzy bez prawomocnego wyroku sądu, teraz poinformowała, że to ona zamierza pozwać prezydenta Wodzisławia Śląskiego
Jak twierdzi sama zainteresowana, miasto nie skierowało przeciwko niej pozwu, lecz po prostu nie wypłaciło jej należnej diety za czerwiec.
Przypomnijmy, że sprawa dotyczy nadpłaconych diet. Jak informowaliśmy wcześniej w materiale Nie oddam ani złotówki bez wyroku. Ja wam nie ufam” – radna Piotrowska odmawia zwrotu nadpłaconej diety, Anna Piotrowska od początku konsekwentnie odmawiała dobrowolnego zwrotu pieniędzy. Przekonywała, że nie ufa urzędowi i oczekuje rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.
Teraz okazuje się, że sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót. Na swoim profilu w mediach społecznościowych radna poinformowała, że nie otrzymała pozwu ze strony miasta. Zamiast tego – jak twierdzi – urząd potrącił jej bieżącą dietę.
Sytuacja przedstawia się następująco. Nie otrzymałam pozwu z Urzędu Miasta o zwrot źle wyplaconej diety radnej bo prezydent miasta Wodzisław Śl nie znalazł odwagi, żeby się ze mną spotkać w sądzie, gdzie miałabym możliwość zadania mu każdego pytania dotyczącego rozliczania pieniędzy przez miasto i tego kto ponosi odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Za to zabrał mi sam należną dietę za miesiąc czerwiec. Tak więc widzimy się w sądzie Panie prezydencie bo teraz pozew składam ja bez możliwości skierowania sprawy do mediacji. Ja będę stroną powodową Pan pozwanym – napisała Anna Piotrowska
Z wpisu wynika, że radna zamierza złożyć pozew przeciwko prezydentowi Mieczysławowi Kiecy, kwestionując sposób, w jaki urząd rozwiązał sprawę rozliczenia diety.
Portal ROW.info.pl zwrócił się do Anny Piotrowskiej z prośbą o komentarz dotyczący zapowiedzianego pozwu oraz okoliczności niewypłacenia czerwcowej diety. Radna odmówiła jednak komentarza.
Spór, który rozpoczął się od błędnie naliczonego świadczenia, najprawdopodobniej znajdzie więc swój finał przed sądem. Tym razem jednak – zgodnie z zapowiedzią samej radnej – to nie miasto będzie pozywać, lecz stanie po stronie pozwanej.



