Nie było terminów w przychodni, więc… zatrzymano mu prawo jazdy. Kuriozalna sytuacja w Wodzisławiu

Czekał na badania, stracił prawo jazdy, ale nie bawi się w sentymenty. Mateusz Śliwa zawiadomił prokuraturę, bo… problem dotyczy nie tylko jego
Do naszej redakcji zgłosił się Wodzisławianin, który czekał miał 30 dni na wykonanie badań lekarskich, ale najbliższy wolny termin dopiero po dwóch miesiącach. Tak w skrócie wygląda sytuacja, z którą zmierzył się Mateusz Śliwa. Mężczyzna twierdzi, że informował Starostwo Powiatowe o problemach z dostępnością terminów w Wojewódzkim Ośrodku Medycyny Pracy w Sosnowcu a mimo to wydano decyzję o zatrzymaniu jego prawa jazdy. Teraz sprawą zajmie się prokuratura, która ma zbadać nie tylko indywidualny przypadek, ale również skalę podobnych sytuacji.
Sprawa Mateusza Śliwy pokazuje problem, o którym od dawna mówi się wśród mieszkańców regionu. Chodzi o bardzo długie kolejki do badań w Wojewódzkim Ośrodku Medycyny Pracy w Sosnowcu. Osoby kierowane tam przez organy administracji muszą niekiedy czekać na wyznaczenie terminu znacznie dłużej, niż przewiduje termin na dostarczenie orzeczenia do urzędu. W przypadku kierowców może to prowadzić do poważnych konsekwencji, włącznie z zatrzymaniem prawa jazdy. Problem nie jest nowy, a dostępność terminów w WOMP w Sosnowcu od dawna budzi zainteresowanie mieszkańców. Mimo że długie oczekiwanie na badania jest znanym w regionie utrudnieniem, nadal brakuje widocznych rozwiązań, które pozwoliłyby skutecznie ograniczyć kolejki. W efekcie osoby, które chcą wykonać nałożony na nie obowiązek, mogą znaleźć się w sytuacji, w której nie mają realnej możliwości dotrzymania wyznaczonego terminu.
I tak oto Mateusz Śliwa, 38-letni mieszkaniec Wodzisławia Śląskiego, został skierowany na dodatkowe badania lekarskie decyzją Starosty Wodzisławskiego z 22 czerwca 2026 roku. Dokument zobowiązywał go do przedstawienia wymaganego orzeczenia w ciągu 30 dni. Badania miały zostać przeprowadzone w Wojewódzkim Ośrodku Medycyny Pracy w Sosnowcu i – jak relacjonuje mężczyzna – już na etapie próby umówienia wizyty pojawił się problem. Dostępne terminy były odległe, a wyznaczona konsultacja miała odbyć się dopiero po upływie dwóch miesięcy. Śliwa twierdzi, że niezwłocznie poinformował o tej sytuacji Starostwo Powiatowe w Wodzisławiu Śląskim.
Pojawił się problem. W Wojewódzkim Ośrodku Medycyny Pracy w Sosnowcu nie mogłem uzyskać badania w ciągu 30 dni. Wyznaczono mi termin dwumiesięczny. O problemie tym informowałem starostwo. Pracownicy Wydziału Komunikacji wiedzieli o sytuacji i terminach oczekiwania. Mam korespondencję i bilingi, które mogą zweryfikować, co dokładnie zostało przekazane urzędowi – mówi Mateusz Śliwa w rozmowie z nami.
Mężczyzna podkreśla, że nie zamierzał uchylać się od badań i podejmował działania, aby zrealizować nałożony na niego obowiązek. 17 sierpnia złożył w starostwie pisemne wyjaśnienia, w których wskazał, że nie odmawia wykonania badań, a przeszkodą jest brak wcześniejszych terminów. Poinformował również o swojej sytuacji zdrowotnej i hospitalizacji. 25 sierpnia rozpoczął procedurę w WOMP w Sosnowcu, a dwa dni później przekazał wymaganą dokumentację psychiatryczną. 28 sierpnia poinformował starostwo, że konsultację psychiatryczną wyznaczono dopiero na 30 września, ponieważ wcześniejszy termin nie był dostępny.
Pomimo przekazanych wyjaśnień i informacji o przebiegu procedury 14 września Starostwo Powiatowe w Wodzisławiu Śląskim wydało decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy Mateusza Śliwy. Urząd uzasadnił ją niedostarczeniem wymaganego orzeczenia lekarskiego w ustawowym terminie. W stanowisku przekazanym mediom przez Wojciecha Raczkowskiego, kierownika Powiatowego Biura Komunikacji Społecznej i Informacji, Starostwo wskazuje, że działało na podstawie obowiązujących przepisów ustawy o kierujących pojazdami.
Zgodnie z ustawą o kierujących pojazdami wynik badania trzeba dostarczyć do urzędu w ciągu 30 dni. Dlatego starostwo nie może wydłużyć lub przywrócić terminu, bez względu na okoliczności sprawy oraz argumenty przedstawiane przez kierowcę. W przypadku niedostarczenia wyniku badań starosta zobowiązany jest wydać decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy – wyjaśnia Wojciech Raczkowski, powołując się na art. 102 ust. 1 pkt 3 lit. a ustawy o kierujących pojazdami
Przedstawiciel starostwa podkreśla, że organ administracji jest związany przepisami i nie ma możliwości samodzielnego tworzenia wyjątków od ustawowego terminu. Samo potwierdzenie zapisania się na badania nie zastępuje wymaganego orzeczenia lekarskiego.
Ustawodawca nie przyznał staroście kompetencji do dowolnego przedłużania terminu ani odstępowania od zastosowania tego przepisu wyłącznie z powodu wyznaczenia przez placówkę medyczną późniejszego terminu badania. Organ administracji jest związany obowiązującymi przepisami i nie może zastępować ustawodawcy poprzez tworzenie wyjątków, których ustawa nie przewiduje – zaznacza Wojciech Raczkowski
Mateusz Śliwa zaskarżył decyzję starosty. Do czasu rozpatrzenia odwołania decyzja nie jest ostateczna ani wykonywana, a według informacji przekazanych przez urząd mężczyzna nadal figuruje w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców jako osoba posiadająca ważne prawo jazdy. Starostwo wskazuje, że ma on również możliwość dokończenia badań i przedstawienia wymaganego orzeczenia.
W tej sprawie pojawia się jednak szersze pytanie: co z osobami, które chcą wykonać badania, ale nie mają realnej możliwości uzyskania terminu w ciągu 30 dni? WOMP w Sosnowcu obsługuje pacjentów kierowanych na różnego rodzaju badania, a długie kolejki są od lat przedmiotem skarg i rozmów mieszkańców regionu – również w urzędach na wysokim szczeblu. Dla kierowcy skierowanego na badania problem z dostępnością terminów nie jest wyłącznie niedogodnością. Może oznaczać utratę możliwości prowadzenia samochodu, nawet jeśli podejmuje on działania zmierzające do wykonania obowiązku. W przypadku osób, dla których samochód jest niezbędny do pracy, dojazdów na leczenie czy codziennego funkcjonowania, konsekwencje mogą być szczególnie dotkliwe. Starostwo stoi na stanowisku, że nie może odstąpić od zastosowania przepisu, nawet jeżeli opóźnienie wynika z ograniczonej dostępności badań. Mateusz Śliwa zwraca natomiast uwagę na sytuację obywatela, który nie odmawia wykonania badań, ale nie ma wpływu na termin wyznaczony przez placówkę. Spór dotyczy przede wszystkim skutków niedostarczenia orzeczenia w terminie, którego – jak twierdzi Śliwa – nie mógł dotrzymać z przyczyn od siebie niezależnych.
Ile jest podobnych przypadków?To pytanie stało się jednym z głównych powodów złożenia zawiadomienia do Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim.
Mateusz Śliwa zwraca uwagę na dane dotyczące liczby decyzji administracyjnych związanych z uprawnieniami do kierowania pojazdami w powiecie wodzisławskim. Według przywołanych przez niego zestawień było ich 1508 w 2023 roku, 1581 w 2024 roku oraz 1838 w 2025 roku. Są to jednak dane obejmujące różne rodzaje postępowań i nie oznaczają, że wszystkie dotyczyły problemów z dostępnością terminów badań. Śliwa chce, aby prokuratura ustaliła, ile podobnych postępowań prowadzono w latach 2021–2026, ile osób informowało urząd o niemożności wykonania badań w terminie oraz w ilu przypadkach mimo tych informacji wydano decyzje o zatrzymaniu prawa jazdy.
W zawiadomieniu z 24 września 2026 roku wnosi również o sprawdzenie, czy starostwo kontaktowało się z WOMP w Sosnowcu, aby ustalić rzeczywiste terminy oczekiwania na badania, a także czy wcześniej wpływały do urzędu skargi dotyczące tego problemu. Wskazał w nim między innymi na potrzebę zweryfikowania, czy w działaniach osób odpowiedzialnych za prowadzenie tego rodzaju postępowań nie doszło do przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków, co mogłoby podlegać ocenie na podstawie art. 231 § 1 Kodeksu karnego.
Mężczyzna wyraźnie zaznacza, że nie przesądza o popełnieniu przestępstwa przez konkretnego urzędnika. Oczekuje przede wszystkim obiektywnego ustalenia faktów, w tym wiedzy, jaką dysponowały osoby prowadzące sprawę, oraz skali podobnych przypadków.
Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Wnoszę o sprawdzenie, czy podobnych przypadków było więcej i czy urząd miał wiedzę o problemach z terminami badań – wyjaśnia Mateusz Śliwa
Wśród wniosków dowodowych znalazły się między innymi zabezpieczenie korespondencji pomiędzy starostwem a WOMP, ustalenie zakresu obowiązków pracowników prowadzących sprawy, analiza dokumentacji oraz przesłuchanie osób mogących mieć wiedzę o przebiegu postępowań.
Sprawa Mateusza Śliwy stawia pytanie, które wykracza poza kompetencje jednego starostwa. Jeżeli pacjent otrzymuje skierowanie na badania, a placówka wyznacza termin przekraczający czas na dostarczenie orzeczenia, pojawia się konflikt pomiędzy obowiązkiem administracyjnym a rzeczywistą dostępnością świadczeń. Starostwo wskazuje, że nie może samodzielnie zmieniać ustawowych terminów. Z kolei problem długiego oczekiwania na badania w WOMP w Sosnowcu pozostaje istotnym utrudnieniem dla mieszkańców regionu. Na razie nie przedstawiono rozwiązania, które pozwalałoby w takich sytuacjach skutecznie pogodzić wymogi administracyjne z dostępnością badań. Pozostaje więc pytanie, czy instytucje odpowiedzialne za organizację i dostępność badań podejmują wystarczające działania, aby ograniczyć kolejki, oraz czy problem ten jest analizowany na poziomie regionalnym.



