Wiadomości

Pijany radny za kierownicą zabytkowego wozu strażackiego. O mały włos nie doszło do tragedii

Oficjalnie mówi się o awarii hamulców i uszkodzonym płocie. Nasze ustalenia pokazują jednak, że za tym zdarzeniem kryje się znacznie więcej. Według świadków za kierownicą zabytkowego czeskiego wozu strażackiego siedział cieszyński radny, a rozpędzony pojazd zatrzymał się zaledwie kilka metrów od kobiety wypoczywającej na swojej posesji

To miała być zwykła informacja o samochodzie strażackim, który wjechał w krzaki. Tak przynajmniej wynika z lakonicznych komunikatów. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej niepokojąca.

Portal ROW.info.pl dotarł do świadków zdarzenia, przeprowadził własne ustalenia i zadał niewygodne pytania. Z naszych informacji wynika, że 28 czerwca na ulicy Słowiczej w Cieszynie mogło dojść do tragedii, której szczęśliwie udało się uniknąć – o włos. Dosłownie.

Według relacji świadków zabytkowy czeski wóz strażacki stoczył się ulicą Słowiczą nawet 700 metrów, nabierając coraz większej prędkości. Swój niekontrolowany bieg zakończył dopiero na prywatnej posesji, zatrzymując się w krzakach.

Najbardziej przerażający jest jednak inny szczegół.

Kilkutonowy pojazd zatrzymał się zaledwie kilka metrów od leżaka, na którym wypoczywała właścicielka działki. Gdyby tor jazdy był choć trochę inny, mogło dojść do śmiertelnego potrącenia.

Świadkowie: za kierownicą siedział cieszyński radny

Według zgodnych relacji świadków pojazdem kierował cieszyński radny związany z obozem rządzącej burmistrz Gabrieli Staszkiewicz. Osoby te twierdzą również, że policyjne badanie alkomatem wykazało obecność alkoholu, kierowcy zatrzymano prawo jazdy, a sprawa ma trafić do sądu.

Nie są to jednak informacje, które chciała oficjalnie potwierdzić jakakolwiek służba.

Policja mówi tylko o awarii hamulców

W odpowiedzi na nasze pytania Komenda Powiatowa Policji w Cieszynie:

W odpowiedzi na Pana pytania  informuję, że zgłoszenie dotyczyło zabytkowego wozu straży pożarnej (pojazd nie jest wykorzystywany do akcji ratowniczych), który wjechał w drzewa z uwagi na awarię hamulców i uszkodził płot działki. Kierowca zamierzał przeparkować pojazd. W momencie zawracania w pojeździe doszło do awarii układu hamulcowego, w wyniku którego pojazd zaczął toczyć się w dół -kierujący w celu wyhamowania pojazdu i uniknięcia stworzenia zagrożenia wykonał manewr skrętu na skarpę z drzewami. Uczestnikiem interwencji był kierujący, a interwencję zgłaszała kobieta będąca świadkiem zdarzenia.  W zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń. Sprawca zdarzenia- kierujący- został poddany badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Pierwsze badanie wykazało 0.11 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu ( stan po użyciu alkoholu), drugie wskazywało na stan trzeźwości 0,08 mg/l ( poniżej 0.10 mg/l). Zgodnie z procedurami policjanci zatrzymali prawo jazdy kierowcy pojazdy. Prowadzone są czynności wyjaśniające w tej sprawie. Po ich zakończeniu skierowany będzie wniosek o ukaranie do sądu, który podejmie dalsze decyzje w tej sprawie. W zakresie stwierdzenia „…doszło do zdarzenia, w którym jeden z cieszyńskich radnych…” 
informuję, że nie potwierdzam, czy osoba ta jest cieszyńskim radnym czy nie ( jaki zawód wykonuje itp.), gdyż tego rodzaju informacja nie podlega udostępnieniu z uwagi na ochronę danych osobowych.

(W tym miejscu zostanie wstawiona pełna odpowiedź policji.)

Zwraca uwagę fakt, że policja nie odnosi się do informacji o osobie kierującej pojazdem, zasłaniając się ochroną danych osobowych. Nie do końca tak jest i… jak udało nam się ustalić – za kierownicą siedział właśnie cieszyński radny.

Tajemnicze oświadczenie strażaków

Co ciekawe, już po rozpoczęciu przez nas dziennikarskiego śledztwa na stronie OSP Cieszyn Mnichstwo pojawiło się niepodpisane oświadczenie dotyczące całej sprawy.

W związku ze zdarzeniem z moim udziałem, do którego doszło w ostatnią niedzielę podczas przestawiania zabytkowego samochodu strażackiego, czuję się zobowiązany zabrać głos.

To ja kierowałem pojazdem. Do zdarzenia doszło podczas przestawiania zabytkowego samochodu strażackiego na terenie OSP. W trakcie wykonywania tego manewru pojazd zaczął się staczać. Z mojej perspektywy było to związane z niesprawnością układu hamulcowego, jednak wszystkie okoliczności zdarzenia są obecnie wyjaśniane w prowadzonym postępowaniu.

Badanie przeprowadzone przez Policję wykazało wynik, który stał się przedmiotem prowadzonego postępowania. W pełni szanuję obowiązujące przepisy oraz działania Policji i nie będę odnosić się do szczegółów sprawy do czasu jej zakończenia.

Najważniejsze jest dla mnie to, że w tym zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń. Nie zmienia to jednak faktu, że sama sytuacja nie powinna była mieć miejsca. Mam świadomość, że wzbudziła ona uzasadnione emocje i mogła zachwiać zaufaniem, którym obdarzyli mnie mieszkańcy oraz osoby współpracujące ze mną w działalności społecznej i strażackiej.

Od wielu lat angażuję się w pracę na rzecz lokalnej społeczności – zarówno jako radny Rady Miejskiej Cieszyna, jak i prezes Ochotniczej Straży Pożarnej Mnisztwo. Właśnie dlatego czuję szczególną odpowiedzialność. Osoby pełniące funkcje publiczne i społeczne powinny dawać przykład przestrzegania prawa oraz rozwagi. Mam świadomość, że w tej sytuacji nie sprostałem tym oczekiwaniom.

Nie zamierzam szukać usprawiedliwień ani umniejszać znaczenia tego zdarzenia. Uszanuję wynik prowadzonego postępowania i podporządkuję się jego rozstrzygnięciom.

Przepraszam wszystkich mieszkańców, druhny i druhów OSP oraz osoby, które poczuły się tą sytuacją zawiedzione lub zaniepokojone. Zaufanie buduje się latami, a stracić je można bardzo szybko. Dołożę wszelkich starań, aby swoją dalszą postawą i pracą na rzecz lokalnej społeczności to zaufanie odbudować.

Dziękuję wszystkim za rzeczową ocenę sytuacji i uszanowanie toczącego się postępowania.

Prezes OSP

Paweł Czycharowski

Sam fakt opublikowania takiego komunikatu dopiero po zadaniu przez nas pytań rodzi kolejne wątpliwości i pytania o to, kto oraz dlaczego próbował kontrolować przekaz dotyczący tego zdarzenia.

Wykroczenie czy przestępstwo?

Z naszych informacji wynika, że pierwszy pomiar miał wskazać około 0,11 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, a kolejny 0,08 mg/l.

To wartości znajdujące się na granicy odpowiedzialności za prowadzenie pojazdu po użyciu alkoholu. Ostateczna kwalifikacja prawna będzie zależała od zgromadzonego materiału dowodowego oraz oceny sądu.

Nie zmienia to jednak faktu, że doszło do niezwykle groźnego zdarzenia, w którym życie przypadkowej osoby mogło zawisnąć na włosku. I tu kolejne pytania: dlaczego wokół tego zdarzenia panowała tak duża cisza? Dlaczego oficjalne komunikaty sprowadzają całą sprawę jedynie do awarii hamulców? Czy mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto siedział za kierownicą zabytkowego wozu strażackiego?

Na te pytania będziemy szukać odpowiedzi.

Jedno jest pewne – gdyby rozpędzony, kilkutonowy pojazd pojechał kilka metrów dalej, dziś moglibyśmy pisać nie o kolizji, lecz o śmiertelnej tragedii.

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

  1. Polok skończcie! Przecież wszystkim wiadomo, że te wozy strażackie kupował Ziobro z Wosiem, a wy jątrzycie przeciwko demokratycznej władzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button