Policja sfałszowała podpis mieszkańca naszego regionu? „To nie jest ten protokół”

Nie podpisywałem – takie wątpliwości miał Adam Kania, gdy podczas rozprawy w sprawie Grzegorza Brauna przedstawiono mu dokument mający zawierać jego zeznania. Jak relacjonuje, dokument był napisany… odręcznie
Adam Kania – mieszkaniec Rzuchowa – twierdzi, że nigdy nie przypomina sobie, aby którykolwiek z policjantów protokołował jego przesłuchanie w takiej formie
Ale to dopiero początek.
Nasz rozmówca – jak sam podkreśla – w sprawie, której dotyczył dokument, nigdy nie był przesłuchiwany i nie złożył pod nim podpisu.
Sprawa dotyczy wydarzeń z 1 marca 2022 roku w Instytucie Kardiologii w Warszawie-Aninie. Adam Kania był wówczas związany z działalnością Grzegorza Brauna jako jego asystent społeczny oraz koordynator projektu Norymberga 2.0. Po interwencji w instytucie miał wraz z innymi osobami udać się na komisariat.
Jak relacjonuje, tego dnia składane były zawiadomienia dotyczące wydarzeń, do których doszło w placówce. Grzegorz Braun zawiadamiał o naruszeniu jego nietykalności cielesnej, natomiast Grzegorz Płaczek miał zgłaszać zniszczenie telefonu.
Kania nie został jednak wówczas przesłuchany na komisariacie. Jak mówi, funkcjonariusze pobrali jego dane i poinformowali, że ze względu na późną porę zostanie przesłuchany w ramach pomocy prawnej przez policję właściwą dla jego miejsca zamieszkania.
I rzeczywiście – jak relacjonuje – później został przesłuchany.
Problem pojawił się po czterech latach – w ubiegły piątek. Podczas rozprawy dotyczącej zarzutów wobec Grzegorza Brauna. Kania został wezwany jako świadek oskarżenia. Jak twierdzi, nigdy wcześniej nie był jednak przesłuchiwany przez policję ani prokuraturę w tej konkretnej sprawie przeciwko Braunowi.
Podczas rozprawy przedstawiono mu natomiast protokół, który miał być rzekomo protokołem jego przesłuchania.
I wtedy – według jego relacji – pojawiły się kolejne, bardzo poważne wątpliwości.
Przedstawiono mi protokół pisany ręcznie. Ja nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek policjant pisał protokół ręcznie. To mnie natychmiast uderzyło – relacjonuje Adam Kania
Jak twierdzi, dokument zobaczył tylko przez krótki czas. Wystarczająco długo, aby zwrócić uwagę na sposób jego sporządzenia oraz znajdujący się na nim podpis.
Za krótko widziałem ten podpis, ale na tyle długo, żeby wiedzieć, czy ten podpis wyglądał jak naniesiony na ten protokół. I to mnie uderzyło – mówi
Według Kani problem nie sprowadza się jednak wyłącznie do charakteru pisma czy wyglądu podpisu.
Jego stanowisko jest jednoznaczne: w sprawie, której dotyczył przedstawiony mu dokument, nie składał zeznań.
Ja w tej sprawie nie zeznawałem. Nikt nie pisał nigdy protokołu ręcznie i ja pod takim protokołem absolutnie się nie podpisywałem.
Jeżeli rzeczywiście tak było, pojawia się szereg pytań dotyczących pochodzenia dokumentu znajdującego się w aktach sprawy.
Czy protokół rzeczywiście pochodzi z przesłuchania Adama Kani?
Jeżeli tak, to kiedy i przez jaki organ został sporządzony? Dlaczego świadek twierdzi, że przesłuchanie, które pamięta, dotyczyło innego postępowania? Kto sporządził rękopiśmienny protokół i czy dokument został podpisany przez Kanię?
I wreszcie – na jakiej podstawie dokument z innego postępowania został wykorzystany podczas procesu przeciwko Grzegorzowi Braunowi?
Trzeba przy tym podkreślić jedną rzecz: samo wykorzystanie protokołu zeznań pochodzących z innego postępowania nie musi oznaczać naruszenia prawa. Przepisy postępowania karnego przewidują w określonych sytuacjach możliwość wykorzystania wcześniejszych zeznań świadka, również złożonych w innej sprawie.
Co innego jednak sama możliwość wykorzystania wcześniejszych zeznań, a co innego sytuacja, w której świadek twierdzi, że nie złożył zeznań w postępowaniu, którego ma dotyczyć dokument, nie rozpoznaje sposobu sporządzenia protokołu i kategorycznie zaprzecza, aby podpisał przedstawiony mu dokument.
W takim przypadku sprawa wymaga przede wszystkim weryfikacji dokumentacji procesowej.
Jeżeli istnieje oryginał protokołu, można zbadać jego autentyczność. Jeżeli podpis jest kwestionowany, możliwe jest również przeprowadzenie odpowiednich czynności zmierzających do ustalenia, kto rzeczywiście go złożył. Jeżeli istnieje dokumentacja dotycząca przesłuchania przeprowadzonego w ramach pomocy prawnej, powinna ona pozwolić ustalić, kiedy, gdzie i w jakiej formie Adam Kania został przesłuchany – komentuje sprawę jeden z rybnickich prawników
Na dziś mamy więc przede wszystkim relację świadka, którą należy skonfrontować z aktami sprawy. Nie przesądzamy, że doszło do sfałszowania dokumentu lub podpisu. Ale jeżeli w aktach rzeczywiście znajduje się protokół przypisany Adamowi Kani, a sam świadek mówi: w tej sprawie nie zeznawałem i pod takim protokołem się absolutnie nie podpisywałem, to trudno przejść obok tego obojętnie.
Tym bardziej że dokument miał zostać przedstawiony na sali sądowej w sprawie karnej.
Jeżeli dokument rzeczywiście istnieje, powinien zostać poddany szczegółowej weryfikacji – mówią prawnicy
Do sprawy będziemy wracać.



