Wiadomości

Rybniczanka cudem uniknęła śmierci podczas burzy. Konar przebił samochód i fotelik dziecka

Jedna decyzja uratowała im życie. Paweł i Justyna Głuszkowie z Rybnika zaledwie chwilę przed uderzeniem potężnego drzewa wysiedli z samochodu. Kilkadziesiąt sekund później ogromny konar zmiażdżył ich auto, przebił przednią szybę, fotele i zatrzymał się w dziecięcym foteliku

Sobotnia nawałnica nad Rybnikiem mogła zakończyć się tragedią.

Sobotni wieczór, 1 sierpnia, na długo pozostanie w pamięci mieszkańców rybnickich Niedobczyc. Gwałtowna burza, która przeszła nad regionem, przyniosła porywisty wiatr, intensywne wyładowania atmosferyczne i wiele zniszczeń. Jednak wśród licznych interwencji straży pożarnej jedna historia szczególnie mrozi krew w żyłach.

Przy ulicy Obrońców Pokoju doszło do zdarzenia, które mogło skończyć się dramatem. Państwo Paweł i Justyna Głuszkowie wracali właśnie z zakupów. Około godziny 21:25 zaparkowali swojego Forda Focusa. Pogoda była już bardzo trudna – nad miastem szalała wichura, a niebo rozświetlały kolejne błyskawice.

Mimo bardzo silnego wiatru małżeństwo zdecydowało się wysiąść z samochodu.

O godzinie 21:25 wracaliśmy z Boguszowic, zaparkowaliśmy samochód przy ulicy Obrońców Pokoju. Mimo że była potężna wichura, postanowiliśmy wysiąść z samochodu. I to uratowało mi życie – mówił w rozmowie z nami wstrząśnięty pan Paweł

Chwilę później rozległ się potężny huk. Wieloletnia lipa nie wytrzymała naporu huraganowego wiatru i runęła wprost na zaparkowane pojazdy.

Samochód rybniczan przyjął na siebie ogromną siłę uderzenia. Dach został zmiażdżony, przednia szyba przebita, a konar przeszedł przez wnętrze auta jak pocisk. Drewno przebiło fotele i zatrzymało się dopiero na tylnej kanapie, wbijając się w dziecięcy fotelik.

Gdyby państwo Głuszkowie zostali w środku choćby kilkadziesiąt sekund dłużej, finał tej historii mógłby być tragiczny. Szczególnie przerażający jest fakt, że konar trafił dokładnie w miejsce, gdzie w samochodzie mogło znajdować się dziecko.

Dziecko by nie żyło. To pewne.

Żywioł nie oszczędził jednak małżeństwa całkowicie. Spadające gałęzie uderzyły panią Justynę.

– Żona dostała w głowę. Na miejsce natychmiast przyjechała karetka pogotowia, która zabrała ją na Szpitalny Oddział Ratunkowy – relacjonował pan Paweł.

Na szczęście lekarze przekazali dobre wiadomości. Kobieta doznała obrażeń, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Ale żona czuje się źle. Dziś nadal dokucza jej ból – usłyszeliśmy

Na miejscu przez wiele godzin pracowały służby. Strażacy usuwali powalone drzewo i zabezpieczali teren, a policjanci wykonywali niezbędne czynności. W wyniku zdarzenia zniszczone zostały trzy samochody.

Sobotnia nawałnica dała się we znaki mieszkańcom całego Śląska. Strażacy odnotowali ponad 160 interwencji związanych z silnym wiatrem, burzami i skutkami wyładowań atmosferycznych. Doszło m.in. do pożaru domu po uderzeniu pioruna w Goleszowie, awarii infrastruktury po wyładowaniach oraz licznych powalonych drzew.

Historia z Niedobczyc jest jednak szczególnym przypomnieniem, że podczas gwałtownych burz zagrożenie może pojawić się w każdej chwili. Czasem o uniknięciu tragedii decydują sekundy – tak jak w przypadku państwa Głuszków.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button