Rybnik: zniknęła tama bobrów i rozlewisko. „To obnaża szerszy problem polityki środowiskowej miasta”

Sprawa likwidacji tamy bobrowej i rozlewiska w dolinie Potoku z Przegędzy w Rybniku zatacza coraz szersze kręgi. To już nie tylko lokalny spór o jedno miejsce, ale punkt zapalny większej dyskusji o tym, jak miasto traktuje cenne przyrodniczo tereny
Najnowsze interpelacje skierowane do Prezydenta Rybnika pokazują, że problem – zdaniem części mieszkańców i społeczników – ma charakter systemowy.
Początki sprawy sięgają lutego 2025 roku. Wtedy lokalny przyrodnik, prowadzący inwentaryzację siedlisk podmokłych, poinformował Urząd Miasta o powstaniu rozlewiska na Potoku z Przegędzy. Bobry, wykorzystując konstrukcję starego mostu kolejowego, spiętrzyły wodę, tworząc zbiornik o powierzchni około 2 hektarów.
Już wtedy wskazywano, że miejsce to ma ogromny potencjał przyrodniczy. W piśmie do magistratu podkreślano, że powstała oaza bioróżnorodności, która – bez żadnych nakładów finansowych – pełni funkcję naturalnego zbiornika retencyjnego.
Przyrodnik apelował o objęcie terenu ochroną, np. w formie użytku ekologicznego. Wskazywał przy tym na paradoks: miasto mówi o błękitno-zielonej infrastrukturze, a jednocześnie nie wykorzystuje gotowych, naturalnych rozwiązań tworzonych przez przyrodę.
Rozbieżne opinie instytucji
Sprawa od początku była jednak niejednoznaczna. Urząd Miasta powoływał się na negatywne opinie instytucji zajmujących się gospodarką wodną. Wskazywano, że spiętrzona woda może zagrażać infrastrukturze – m.in. przepustowi pod nasypem kolejowym oraz pobliskim terenom.
Z kolei inne ośrodki, jak Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego czy Nadleśnictwo Rybnik, nie wykluczały ochrony tego miejsca, podkreślając jego znaczenie dla retencji i przeciwdziałania suszy.
Siedlisko płazów i kluczowy moment
Wiosną 2025 roku przeprowadzono inwentaryzację przyrodniczą, która wykazała obecność aż 10 gatunków płazów, w tym chronionych. To jeszcze bardziej wzmocniło argumenty za objęciem terenu ochroną.
Zgodnie z przepisami niszczenie siedlisk gatunków chronionych wymaga odpowiednich zezwoleń. W korespondencji z urzędem podkreślano, że dotyczy to nie tylko bobrów, ale całego ekosystemu, który się tam wytworzył.
Decyzja i realizacja w 2026 roku
Mimo tych głosów, w listopadzie 2025 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach wydała decyzję zezwalającą na ingerencję w tamę bobrową – w celu zapewnienia drożności przepustu i ochrony infrastruktury.
Prace przeprowadzono w marcu 2026 roku. Tama została rozebrana, a rozlewisko – które osiągnęło już około 3 hektary – zniknęło. To właśnie moment realizacji prac stał się jednym z głównych punktów sporu. Zdaniem krytyków, działania przeprowadzono w okresie rozrodu płazów, co mogło doprowadzić do zniszczenia ich siedlisk.
Interpelacje: konkretne pytania i zarzuty
W odpowiedzi na te wydarzenia pojawiły się dwie obszerne interpelacje. Pierwsza dotyczy szerzej działań miasta wobec przyrody. Wskazano w niej m.in. na:
- wycinkę drzew i ingerencję w dolinę Nacyny,
- zasypanie rozległego zalewiska w Chwałowicach,
- zniszczenie stawu bobrowego na Paruszowcu,
- wycinki przy ul. Mikołowskiej w obszarze korytarza ekologicznego.
Pytania koncentrują się wokół odpowiedzialności: kto w urzędzie zajmuje się ochroną przyrody, kto prowadzi inwentaryzacje i dlaczego – według zgłaszanych sygnałów – nie reagowano na zgłoszenia mieszkańców.
Druga interpelacja szczegółowo analizuje przypadek Potoku z Przegędzy. Pojawiają się pytania o:
- posiadanie zezwoleń na zniszczenie siedlisk płazów,
- wykonanie (lub brak) inwentaryzacji przyrodniczej,
- niedotrzymanie wcześniejszych deklaracji dotyczących terminu prac,
- interpretację warunków hydrologicznych,
- brak informacji dla mieszkańców, mimo wcześniejszych zapowiedzi transparentności.
Szerszy problem: ochrona przyrody czy infrastruktury?
Sprawa pokazuje głębszy konflikt. Z jednej strony są argumenty o konieczności ochrony infrastruktury i zapobieganiu podtopieniom. Z drugiej – rosnące przekonanie, że naturalne rozwiązania, takie jak działalność bobrów, mogą wspierać retencję i ograniczać skutki suszy.
W interpelacjach przywołano przepisy ustawy o ochronie przyrody, które nakładają na administrację obowiązek dbania o środowisko oraz zapewnienia warunków do jego ochrony.
Sprawa nie jest zamknięta
Likwidacja rozlewiska w dolinie Potoku z Przegędzy stała się symbolem szerszego sporu o kierunek rozwoju Rybnika. Czy miasto rzeczywiście realizuje założenia „błękitno-zielonej infrastruktury”, czy raczej podejmuje decyzje sprzeczne z tymi deklaracjami? Na odpowiedzi magistratu w sprawie interpelacji czekają nie tylko autorzy pytań, ale także mieszkańcy i środowiska przyrodnicze. Jedno jest pewne – temat ochrony przyrody w Rybniku jeszcze długo nie zniknie z debaty publicznej.



