Targ – widmo. Nie ma połowy kupców

Targ w Rybniku opustoszał. Kupcy pojechali protestować do Warszawy
Jak wiecie, od 488 lat środa jest tradycyjnym dniem targowym. Tym razem jednak wielu mieszkańców przecierało oczy ze zdumienia. Zamiast tłumów sprzedawców i rzędów stoisk – puste miejsca i wyraźnie mniejszy ruch. Powód? Handlowcy ruszyli do Warszawy protestować przeciwko systemowi SENT, który – jak twierdzą – może doprowadzić wielu z nich do bankructwa.
Najbardziej widoczny był brak sprzedawców odzieży i obuwia. Na miejscu pozostali głównie handlarze żywnością. Kupcy przekonują, że nowe przepisy zamiast pomagać w walce z nielegalnym handlem, uderzają przede wszystkim w małe, rodzinne firmy. Protestujący alarmują, że zostali potraktowani jak potencjalni przestępcy. Wskazują na obowiązek monitorowania transportu, kontrole GPS oraz bardzo wysokie kary finansowe – nawet do 46 procent wartości przewożonego towaru. Jak podkreślają, problemy mogą pojawić się nawet przez zwykłą pomyłkę w dokumentach.
Walczymy nie tylko o siebie, ale też o szwalnie, hurtownie, krawcowe i całe rodziny żyjące z handlu – mówią uczestnicy protestu.
System SENT, czyli System Elektronicznego Nadzoru Transportu, został stworzony do monitorowania przewozu wybranych towarów i walki z szarą strefą. Handlowcy przekonują jednak, że nowe regulacje objęły również małych przedsiębiorców, którzy legalnie prowadzą działalność od wielu lat. Dlatego dziś protestowali przed Ministerstwem Finansów, domagając się zmian w przepisach.
Puste alejki na rybnickim targu pokazują, jak poważnie kupcy traktują całą sytuację. Wielu mieszkańców obawia się, że jeśli problem nie zostanie rozwiązany, lokalne targowiska mogą w przyszłości jeszcze bardziej podupadać, co spotkało już między innymi targ w Raciborzu.



