Uczestniczył w kolizji w Rydułtowach i zginął w płomieniach? Coraz więcej pytań po tragedii pod Pszowem

Czy piątkowy pożar pojazdu pod Pszowem może mieć związek z wcześniejszym zdarzeniem drogowym w Rydułtowach? Takie informacje przekazują nam nasi Czytelnicy
W piątek około godziny 12:00 na pograniczu Pszowa i Syryni doszło do tragicznego zdarzenia. Samochód osobowy zjechał z drogi, uderzył w drzewo, a następnie stanął w płomieniach. Kierujący pojazdem zginął. Sprawę wyjaśniają policjanci pod nadzorem prokuratora.
Dziś pojawiają się jednak nowe pytania. Jak donoszą nasi czytelnicy, około 20–30 minut przed tragedią kierujący tym samym pojazdem miał uczestniczyć w kolizji w Rydułtowach, a następnie oddalić się z miejsca zdarzenia.
Na tym etapie nie mamy oficjalnego potwierdzenia tej informacji. To relacje, które docierają do naszej redakcji i które próbujemy zweryfikować.
Jeżeli informacja się potwierdzi, pojawią się kolejne pytania: co dokładnie wydarzyło się w Rydułtowach? Czy policja otrzymała zgłoszenie dotyczące kolizji? Czy funkcjonariusze poszukiwali pojazdu, który miał oddalić się z miejsca zdarzenia?
Redakcja ROW.info.pl zwróciła się do policji z pytaniami dotyczącymi tych informacji. Na ten moment policja odmawia odpowiedzi na nasze pytania.
Podkreślamy: nie przesądzamy, że kierowca rzeczywiście wcześniej spowodował kolizję w Rydułtowach ani że uciekł z jej miejsca. Chcemy tę informację zweryfikować. Jeżeli potwierdzą ją organy ścigania, będziemy mieli do czynienia z bardzo istotnym elementem układanki dotyczącej piątkowej tragedii.
Na miejscu śmiertelnego wypadku pracowali policjanci, strażacy oraz prokurator. Oficjalnie wiadomo na razie, że samochód z nieustalonych przyczyn zjechał z jezdni, uderzył w drzewo i stanął w ogniu.



