Historia

Strzały pod Rybnikiem

Pierwszą ofiarą wojny zawsze jest prawda. Dowodem na to jest niemiecka strategia okłamywania opinii publicznej tuż przed wybuchem II wojny światowej

Niemcy skupieni byli wtedy na  tworzeniu wizerunku ofiary po to, by uzasadnić własną agresję w postaci rozpoczęcia II wojny światowej. Jednym z elementów  tej propagandy była prowokacja w Hochlinden, czyli dzisiejszych Stodołach, dzielnicy Rybnika. W ramach tej prowokacji kilku więźniów obozów koncentracyjnych przebrano w polskie mundury i zamordowano. Znane są jedynie ich imiona i inicjały. Sporo wskazuje na to, że więźniowie ci nadal mogą spoczywać gdzieś w lesie na obrzeżach Stodół.

Niemiecka prowokacja w Stodołach był częścią Operacji Himmler, stwarzającej pretekst do zaatakowania Polski, co miało w konsekwencji wyglądać na samoobronę przed polską agresją. Poza Stodołami akcje takie miały miejsce w Gliwicach, Byczynie i Kluczborku. Nazwa operacji pokazuje, że była ona organizowana przez przedstawiciela najwyższych władz nazistowskich Niemiec, Heinricha Himmlera (1900-1945), dowódcę SS. Inną ważną postacią odpowiedzialną za prowokację w Stodołach był Reinhard Heydrich (1904-1942) dyrektor Gestapo, późniejszy kat czeskiej Pragi, którego zabili zamachowcy z rządu emigracyjnego. Obaj pojawili się w Stodołach w sierpniu 1939 roku. Pierwszą prowokację zaczęto przeprowadzać 25 sierpnia, ale przerwano ją w związku z odwołaniem decyzji o ataku na Polskę. Po kilku dniach plan jednak zrealizowano. Stało się to w nocy  z 31 sierpnia na 1 września 1939 roku. Operację przeprowadził Otto Hellwig (1898-1962) któremu podlegali Karl Hoffmann, dyrektor szkoły policyjnej w Bernau z Hansem Trummlerem (1900-1948), dyrektorem szkoły policyjnej w Pretzsch wraz z grupą najprawdopodobniej (są też opisy mówiące o większej liczbie żołnierzy)  80 SS-manów podzielonych na dwie części. Karl Hoffmann dowodził grupą  przebraną za polskich żołnierzy i powstańców, zaś Hans Trummler kierował symulowanym odbiciem posterunku, którą przeprowadzała grupa przebrana w mundury niemieckiej straży granicznej. SS-mani przed prowokacją zgrupowani byli w dobrach książąt Hohenlohe-Öhringen w niedalekich Sławęcicach. Wyruszyli z miejscowości nocą 31 sierpnia 1939 roku i następnego dnia o godzinie 4 rano rozpoczęto prowokację.

Grupa ubrana  w polskie mundury ruszyła od polskiej strony w kierunku niemieckiej placówki. Atak był głośny i miał być widoczny- przebrani SS-mani strzelali w powietrze, wrzeszczeli i przeklinali po polsku – większość pochodziła z niemieckiej części Górnego Śląska. Kiedy grupa dotarła do niemieckiego posterunku, zaczęto go demolować. W tym samym czasie pojawiła się grupa druga i symulowała odbicie posterunku. Rzekomi Polacy wycofali się w kierunku lasu. Po chwili pod budynek urzędu celnego w Stodołach podjechała ciężarówka z której wyciągnięto zwłoki sześciu osób ubranych w polskie mundury. Byli to niemieccy więźniowie obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen., których wcześniej uśpiono a później zabito i mocno okaleczono. SS-mani nazywali ich konserwami. Rany miały uprawdopodobnić prowokację a zmasakrowane twarze służyły utrudnieniu identyfikacji więźniów. W ich mundurach znajdowały się polskie dokumenty i osobiste drobiazgi, włączając bilety do kina. Niemcy zrobili zdjęcia martwych więźniów i zdemolowanego urzędu po czym materiały wysłano do Berlina. Tego dnia rozpoczęła się II wojna światowa i krótko po wejściu oddziałów niemieckich zabrano ciała ofiar prowokacji i odwieziono w nieznanym kierunku.

Sprawa tożsamości tych ofiar i ich pochówku jest do dzisiaj niewyjaśniona. Znana jest jedynie szczątkowa tożsamość 5 więźniów. Byli to Ludwig W., Harry von B. z Hamburga, Walter Sch. z Wuppertalu, Wilhelm B ze Strausbergu, Max z Akwizgranu i jest bardzo prawdopodobne, że leżą oni zakopani gdzieś w lesie na obrzeżach Stodół. Zagadkowe są również losy dwóch z trzech oficerów SS biorący udział w akcji w Stodołach a znane są jedynie powojenne losy jednego z nich. Hans Trummler (1900-1948), w czasie wojny był szefem policji w Lotaryngii i jest odpowiedzialny za masakrę ludności cywilnej. Został skazany i powieszony przez Amerykanów za zbrodnie wojenne i śmierć dwóch lotników. Otto Hellwig (1898-1962) był w czasie wojny  dowódcą policji w okupowanych  Żytomierzu, Białymstoku i Katowicach. Mimo tego, że był zbrodniarzem wojennym, nigdy nie stanął przed sądem. Zmarł w Hanowerze w 1962 roku. Najbardziej tajemniczy los dotyczy trzeciego z SS-manów ze Stodół. Karl Hoffmann (1902-?) to zbrodniarz wojenny i na pewno przeżył wojnę, ale zniknął. Być może, podobnie jak wielu innych niemieckich SS-manów uciekł do Argentyny, gdzie dożył spokojnej starości.

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

  1. Już nie pamiętam skąd mam tą wiedzę, ale najprawdopodobniej akcja w Stodołach miała kryptonim „Eule III”. Rzecz warta zweryfikowania.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button