Wiadomości

Jak JSW dała ponad 35 milionów złotych bez przetargu zagranicznej spółce. „Gadowski oczywiście sprawą się nie zajął”

Niemal 36 000 000 zł – tyle mogła kosztować umowa Jastrzębskiej Spółki Węglowej z międzynarodową firmą doradczą Kearney. Kontrakt zawarto bez przetargu, powołując się na bezpieczeństwo państwa, zagrożenie rosyjską dywersją i możliwość protestów górników. Problem w tym, że tłumaczenia JSW nie przekonały ani prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, ani Krajowej Izby Odwoławczej. Obie instytucje uznały, że spółka nie miała podstaw do pominięcia procedur przewidzianych prawem

Sprawą zajmuje się prokuratura, a materiał dowodowy gromadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Tymczasem pojawiają się kolejne pytania o pieniądze, kulisy wyboru doradcy i osoby zaangażowane w kontrakt. Co istotne, niektórzy politycy i działacze alarmowali o nieprawidłowościach w JSW na długo przed ujawnieniem najnowszych ustaleń. Wśród nich byli poseł Roman Fritz oraz jastrzębski działacz Konfederacji Jakub Gruszka, którzy niezależnie od siebie zwracali uwagę na sytuację w węglowym gigancie.

Ustalenia dotyczące kontraktu przekazał nam Jakub Gruszka.

35,6 miliona złotych bez przetargu

25 listopada 2024 roku Jastrzębska Spółka Węglowa, kierowana wówczas przez Ryszarda Jantę, zawarła umowę z firmą Kearney. Jej zadaniem miało być przygotowanie i wdrażanie planu transformacji jednego z największych przedsiębiorstw górniczych w Polsce. Maksymalna wartość kontraktu mogła sięgnąć 35,6 mln zł netto. Wynagrodzenie składało się z części stałej i zmiennej, uzależnionej od osiąganych efektów.

Umowę podpisano bez przeprowadzenia przetargu. JSW argumentowała, że zastosowanie wyjątku od obowiązku stosowania Prawa zamówień publicznych było uzasadnione bezpieczeństwem państwa. W argumentacji pojawiły się między innymi obawy przed protestami górników, doświadczenia strajków z 2015 roku oraz możliwość wykorzystania niepokojów społecznych przez Rosję do działań dywersyjnych.

Tłumaczenia te nie przekonały jednak kontrolerów. Prezes Urzędu Zamówień Publicznych stwierdził naruszenie przepisów, a stanowisko urzędu podzieliła Krajowa Izba Odwoławcza.

Co więcej, kontrola wykazała problemy z dokumentacją, na którą powoływała się JSW. Jedna z opinii prawnych, mających uzasadniać pominięcie przetargu, została sporządzona dopiero w lutym 2025 roku, a więc już po podpisaniu umowy. To szczególnie istotne w kontekście sytuacji finansowej spółki. Grupa JSW zakończyła 2024 rok stratą netto przekraczającą 7 miliardów złotych.

Czterech członków rady nadzorczej było przeciw

Wątpliwości pojawiły się już na samym początku. Czterech członków rady nadzorczej JSW sprzeciwiło się zatrudnieniu zagranicznej firmy doradczej. 2 grudnia 2024 roku złożyli pisemne zdania odrębne do uchwały wyrażającej zgodę na zawarcie umowy.

Ich zdaniem spółka dysponowała własnymi pracownikami posiadającymi kompetencje potrzebne do przeprowadzenia restrukturyzacji. Wydawanie kilkudziesięciu milionów złotych na zewnętrznego doradcę uznawali za nieuzasadnione. Pojawia się więc pytanie, dlaczego zdecydowano się na tak kosztowną współpracę, kto rekomendował wybór Kearney i na jakiej podstawie uznano, że właśnie ta firma powinna otrzymać wielomilionowe zlecenie.

Jakub Gruszka alarmował już w lipcu 2025 roku

Jednym z tych, którzy wcześniej zwracali uwagę na kontrowersyjne decyzje w JSW, był Jakub Gruszka, jastrzębski działacz Konfederacji. Jak podkreśla, problemy spółki nie ograniczały się wyłącznie do kontraktu z Kearney.

W swojej wypowiedzi ostro ocenia sposób zarządzania węglowym gigantem i decyzje kadrowe podejmowane przez władze spółki.

Jastrzębska Spółka Węglowa wraz ze swoimi spółkami-córkami oraz Fundacją JSW (od dwóch lat z zawieszoną działalnością) od zawsze była paśnikiem dla partii politycznych. Obecnie rządząca koalicja poszła jednak o krok za daleko – wymieniła fachowców (których nie usunął nawet PiS) na ludzi bez żadnego doświadczenia w zarządzaniu spółką górniczą na „znajomych królika” – dochodziło do sytuacji, kiedy jedna z nowych menadżerek przychodziła do pracy z psem!

Gruszka wskazuje również na wielomilionowe kontrakty doradcze, w tym umowę z Kearney.

Dodatkowo władze JSW zawierały bardzo kontrowersyjne kontrakty na doradztwo – m.in. ze spółką AT Kearney na ponad 30 milionów złotych. Zarejestrowana w Niemczech spółka nie dość, że nie wniosła w funkcjonowanie JSW realnych korzyści, to jeszcze miała dostęp do najważniejszych danych i raportów JSW. Co gorsza, dane te były wysyłane na amerykańskie serwery, co mogło skutkować trafieniem w niewłaściwe ręce.

Działacz podkreśla, że próbował zainteresować sprawą również parlamentarzystów.

W lipcu 2025 byliśmy w tej sprawie z wizytą u posła Gadowskiego. Poseł oczywiście sprawą się nie zajął – zajęła się na szczęście ABW.

Wypowiedź Gruszki zawiera poważne zarzuty dotyczące bezpieczeństwa informacji i dostępu zagranicznego doradcy do danych strategicznej spółki. Są to twierdzenia wymagające osobnej weryfikacji. Pokazują jednak, że pytania o charakter i zakres współpracy JSW z Kearney pojawiały się już wcześniej.

Roman Fritz mówił o JSW już w lutym 2026 roku

Niezależnie od działań Jakuba Gruszki sytuację w Jastrzębskiej Spółce Węglowej nagłaśniał również poseł Roman Fritz, wiceprezes Konfederacji Korony Polskiej.

W lutym 2026 roku parlamentarzysta publicznie zabrał głos w sprawie sytuacji strategicznej dla polskiego górnictwa spółki. Jego wystąpienie dotyczyło nie tylko kondycji finansowej JSW, ale również zarządzania, kontraktów i bezpieczeństwa polskiego górnictwa.

Sprawie skandalicznej sytuacji w Jastrzębskiej Spółce Węglowej S.A., strategicznym filarze polskiego górnictwa i bezpieczeństwa energetycznego Rzeczypospolitej Polskiej. Gdzie wyparowało 5 miliardów złotych z JSW? 5 miliardów. Pieniądze górników, pieniądze ich rodzin, pieniądze Polski. Wyparowało jak dym z komina, a my mamy udawać, że nic się nie stało? To jest skandal na skalę narodową.

Poseł podnosił również pytania dotyczące warunków sprzedaży węgla i koksu na Ukrainę oraz kosztów transportu i przeładunku.

Czy JSW płaci za przeładunek węgla na eksport, a potem dostaje grosze za węgiel i koks wysyłany na Ukrainę? Czy polska spółka ma być dojną krową dla obcych interesów?

Fritz odnosił się także do problemów z zarządzaniem spółką, braku stabilności na najwyższych stanowiskach oraz jej trudnej sytuacji płynnościowej.

W swoim wystąpieniu zwracał uwagę na rozważaną pożyczkę w wysokości 850 mln zł z Agencji Rozwoju Przemysłu i przeciągający się proces powoływania nowego zarządu.

Spółka na krawędzi płynności rozważa pożyczkę 850 milionów z ARP, przewodniczący rady nadzorczej ucieka ze stanowiska, a my czekamy. Dopiero dzisiaj powołano nowy zarząd. Wstyd i hańba. Dwa miesiące paraliżu to jest sabotaż od wewnątrz.

Wypowiedź posła obejmowała również incydent związany z wejściem aktywistów Greenpeace na infrastrukturę szybu w Szczygłowicach. Fritz krytycznie oceniał działania aktywistów i reakcję władz na to zdarzenie.

Jego lutowe wystąpienie pokazuje, że problemy JSW były przedmiotem publicznych interwencji parlamentarzysty jeszcze przed najnowszymi ustaleniami dotyczącymi nieprawidłowości przy kontrakcie doradczym.

„Złote dziecko Platformy” i pytania o kulisy kontraktu

W całej sprawie pojawia się również nazwisko Piotra Wawrzynowicza, postaci związanej w przeszłości z Platformą Obywatelską. W 2005 roku był pełnomocnikiem finansowym komitetu wyborczego Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. Przez trzy lata kierował również funduszem wyborczym PO. Współpracował ze środowiskiem byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Media przed laty określały go mianem „złotego dziecka Platformy”.

W październiku 2025 roku występował jako przedstawiciel Kearney na branżowej konferencji, gdzie wypowiadał się o rozwoju JSW.

Pojawia się więc pytanie, czy uczestniczył również w rozmowach dotyczących zawarcia wielomilionowego kontraktu pomiędzy JSW a Kearney i jakie miał ewentualnie zadania.

Zarówno JSW, jak i Kearney odmówiły udzielenia merytorycznej odpowiedzi na te pytania. Nie ma podstaw, by przesądzać o jego udziale w podejmowaniu decyzji czy jakichkolwiek nieprawidłowościach. Brak wyjaśnień nie pomaga jednak rozwiać wątpliwości dotyczących kulis współpracy.

ABW, prokuratura i 12,4 miliona złotych w sądzie

W lutym 2026 roku ujawniono, że w sprawie prowadzone jest śledztwo dotyczące podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu i rady nadzorczej JSW. Postępowanie prowadzi prokuratura w Białymstoku, a dowody gromadzą funkcjonariusze ABW.

Badane jest między innymi, czy celowo zrezygnowano z procedury przetargowej, która mogła pozwolić na wyłonienie firmy oferującej korzystniejsze warunki finansowe. 29 października 2025 roku nowe kierownictwo JSW wypowiedziało umowę firmie Kearney. Nie zakończyło to jednak finansowych konsekwencji współpracy.

Firma doradcza skierowała sprawę do sądu, domagając się zapłaty za niezapłacone faktury. Wartość sporu wynosi 12,4 mln zł. JSW, reprezentowana przez Prokuratorię Generalną, domaga się oddalenia powództwa w całości.

Do dziś nie wiadomo, ile dokładnie pieniędzy trafiło do Kearney, za jakie konkretnie usługi zapłacono i kto weryfikował efekty pracy doradców.

Kto odpowie za decyzje w JSW?

Sprawa Jastrzębskiej Spółki Węglowej to już nie tylko dyskusja o kosztownym doradztwie. To pytania o gospodarowanie pieniędzmi strategicznej spółki Skarbu Państwa, bezpieczeństwo jej danych, odpowiedzialność osób zarządzających i transparentność podejmowanych decyzji.

Prezes Urzędu Zamówień Publicznych stwierdził naruszenie prawa. Krajowa Izba Odwoławcza podzieliła jego stanowisko. Prokuratura prowadzi śledztwo, a ABW gromadzi materiał dowodowy.

Jakub Gruszka mówił o swoich zastrzeżeniach już w lipcu 2025 roku, a poseł Roman Fritz nagłaśniał problemy JSW w lutym 2026 roku. Obaj zwracali uwagę na sytuację spółki, choć działali niezależnie od siebie i poruszali również inne aspekty jej funkcjonowania.

Dzisiaj najważniejsze pytania pozostają bez odpowiedzi: kto zdecydował o wielomilionowym kontrakcie bez przetargu, ile faktycznie zapłacono doradcy, jakie dane otrzymał i kto poniesie odpowiedzialność, jeżeli śledztwo potwierdzi podejrzenia?

Górnicy i ich rodziny mają prawo wiedzieć, co stało się z pieniędzmi spółki, od której zależy przyszłość tysięcy miejsc pracy.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button