Miasto chce darować państwu działki warte ponad milion. Mieszkańcy protestują

Rybnik szykuje się do przekazania Skarbowi Państwa terenu przy Obwiedni Południowej pod budowę nowej placówki Straży Granicznej. Decyzja, która ma zapaść na poziomie Rady Miasta, budzi jednak coraz większe emocje wśród mieszkańców okolicy
Wprost mówią o braku konsultacji, chaosie informacyjnym i ignorowaniu ich pytań przez miasto.
Totalnie nas zlekceważyli – mówią mieszkańcy, którzy uczestniczyli wczoraj w posiedzeniu Komisji Gospodarki Przestrzennej i Działalności Gospodarczej dotyczącej planowanej inwestycji
Jak podkreślają, ich pytania pozostawały bez odpowiedzi, a dyskusja miała mieć pozorny charakter.
Największe emocje budzi brak informacji dotyczących organizacji przyszłej inwestycji. Mieszkańcy zwracają uwagę m.in. na kwestie komunikacyjne i parkingowe.
Nie odpowiadali na pytania, na przykład o kwestie parkingu dla osiemdziesięciu pracowników, których tam chcą usadowić – relacjonują
Wątpliwości budzi także argumentacja miasta, które wskazuje na utworzenie miejsc pracy. Zdaniem mieszkańców nie do końca odpowiada to realiom.
Argumentowali, że to są miejsca pracy, że pan prezydent chce stworzyć miejsca pracy, ale to będą przecież funkcjonariusze z innych miast – usłyszeliśmy
Lokalizacja nad rzeką i „20 metrów przestrzeni”
Planowana inwestycja ma zostać zlokalizowana w pobliżu Nacyny. Dla jasności: chodzi o tereny zielone zlokalizowane u zbiegu Smolnej, Zamysłowa i Śródmieścia, gdzie kiedyś wypasano konie z nieistniejącej już stadniny przy ul. Łanowej. Jak podkreślają mieszkańcy, teren ma być bardzo ograniczony przestrzennie.
To ma być dokładnie za Medremem, nad samą rzeką i tam mają tylko 20 metrów przestrzeni na zieleń – wskazują nasi rozmówcy
W rozmowach pojawia się także odniesienie do wcześniejszych koncepcji zagospodarowania tego terenu, które zmieniały się na przestrzeni lat – od sądu, przez halę sportową, po prokuraturę okręgową, a obecnie placówkę Straży Granicznej.
„Nie ma planów, nie ma odpowiedzi”
Kolejnym źródłem niepokoju jest brak gotowej dokumentacji projektowej inwestycji. Jak relacjonują uczestnicy spotkań, radni mieli dopytywać o szczegóły, jednak odpowiedzi nie były precyzyjne.
Jeden z radnych zapytał, czy jest plan. Powiedziano, że nie ma żadnych planów architektonicznych tego budynku – słyszymy –A te działki są warte przy obecnych cenach nieruchomości ponad milion złotych.
To – zdaniem mieszkańców – rodzi pytania o sens podejmowania decyzji o przekazaniu działek Skarbowi Państwa.
„Decyzja już zapadła?”
W wypowiedziach pojawiają się także poważne zarzuty dotyczące sposobu procedowania sprawy. Mieszkańcy twierdzą, że proces decyzyjny mógł być przesądzony wcześniej.
Mamy wrażenie, że ta decyzja już została podjęta znacznie wcześniej albo narzucona z góry – mówią mieszkańcy –Na komisji mimo wątpliwości większość zagłosowała za. Nie podano nam nawet wyników, tylko że większość była za – dodają
Obawy o przyszłość terenu
Wątpliwości dotyczą także konsekwencji prawnych przekazania działek Skarbowi Państwa. Mieszkańcy obawiają się, że po darowiźnie miasto straci realny wpływ na przyszłe decyzje dotyczące inwestycji.
Przejmie to Skarb Państwa, to my już nie będziemy mieli nic do powiedzenia – podkreślają
W rozmowach z nami pojawiają się również pytania o możliwość ewentualnych wywłaszczeń w przyszłości w przypadku rozbudowy infrastruktury.
Decyzja w rękach radnych
Zgodnie z projektem uchwały miasto ma przekazać Skarbowi Państwa cztery działki o łącznej powierzchni 0,5831 ha. Teren ma zostać przeznaczony pod budowę obiektów Straży Granicznej w ramach rozbudowy infrastruktury Śląskiego Oddziału SG. Sprawa ma zostać rozstrzygnięta przez Radę Miasta Rybnika już w czwartek. Tymczasem mieszkańcy zapowiadają dalsze działania i domagają się większej przejrzystości procesu decyzyjnego oraz realnych konsultacji społecznych. Cała sprawa planowanej darowizny działek na rzecz Skarbu Państwa pod budowę placówki Straży Granicznej budzi coraz większe kontrowersje nie tylko wśród mieszkańców, ale – jak wskazują lokalne środowiska prawnicze – również w kontekście mechanizmów prawnych. Zgodnie z projektem uchwały nieruchomość ma zostać przekazana nieodpłatnie, ale wyłącznie na ściśle określony cel publiczny, przy czym zapisano możliwość odwołania darowizny w przypadku jego niewykorzystania lub zmiany przeznaczenia, co jednak w praktyce rodzi pytania o realną skuteczność egzekwowania takich zapisów. Jak wskazują komentujący sprawę prawnicy, problemem może być nie tylko udowodnienie ewentualnego naruszenia celu, ale także późniejsze decyzje dotyczące ewentualnej zmiany warunków umowy, ponieważ wymagałoby to zgody Rady Miasta, co – zdaniem krytyków – przy obecnym układzie politycznym może oznaczać jedynie formalność. W efekcie pojawiają się obawy, że Skarb Państwa, po przejęciu gruntu, zyska szeroką swobodę w jego zagospodarowaniu, a miasto w praktyce utraci realny wpływ na to, co powstanie na przekazanym terenie, a mechanizmy kontrolne zapisane w uchwale mogą okazać się bardziej teoretyczne niż faktycznie skuteczne.



