Tragedia na polskich drogach kwestią czasu? Poseł zdradza, do czego doprowadzi nowa ustawa.

Pod hasłem ulepszania przepisów dotyczących polowań proponowane są zmiany, które zdaniem krytyków mogą doprowadzić do paraliżu gospodarki łowieckiej w Polsce. Poselski głos ostrzega przed realnymi skutkami nowelizacji, czyli od paraliżu kół łowieckich, przez ogromne straty w rolnictwie, aż po obciążenie finansowe podatników.
Inicjatywa społeczna „Zmieńmy prawo łowieckie na dobre” przedstawiana jest przez jej zwolenników jako krok w stronę ochrony przyrody oraz zwiększenia bezpieczeństwa. Jednak szczegółowa analiza proponowanych zapisów budzi poważne obawy wśród myśliwych, rolników i środowisk związanych z zarządzaniem zasobami przyrodniczymi.
Odległość 700 metrów – wyłączenie 3/4 powierzchni kraju?
Kluczową i najbardziej kontrowersyjną zmianą jest propozycja zwiększenia minimalnej odległości oddawania strzałów z obecnych 150 metrów do aż 700 metrów od każdego budynku – w tym nie tylko domów mieszkalnych, ale również obiektów gospodarczych, takich jak stodoły, garaże czy altany.
Według szacunków Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ) wprowadzenie takiego wymogu oznaczałoby wyłączenie z możliwości prowadzenia polowań nawet 75% powierzchni Polski. W praktyce uniemożliwiłoby to prowadzenie racjonalnej gospodarki łowieckiej na większości obszaru kraju.
Kolejne ograniczenia dla myśliwych
Propozycja przepisów przewiduje również szereg innych obostrzeń, m.in.:
- ograniczenie polowań nocnych,
- zakaz używania nowoczesnego sprzętu, takiego jak urządzenia termowizyjne i noktowizyjne,
- restrykcje dotyczące wznoszenia ambon myśliwskich.
Kto zapłaci za straty rolników?
Krytycy projektu zwracają uwagę na szereg nierozwiązanych problemów i pytań o praktyczne konsekwencje nowych przepisów:
- Ochrona rolnictwa: Kto zabezpieczy uprawy rolnicze przed zniszczeniami powodowanymi przez dziką zwierzynę, jeśli myśliwi zostaną pozbawieni narzędzi do regulowania populacji?
- Bezpieczeństwo mieszkańców: Jak reagować na rosnącą liczbę dzikich zwierząt zbliżających się do terenu zabudowanego?
- Odszkodowania: Jeśli koła łowieckie nie będą miały prawnej możliwości prowadzenia polowań i przeciwdziałania szkodom, z jakich środków i na jakiej podstawie mają dalej wypłacać odszkodowania rolnikom?
W sytuacji, gdy odpowiedzialność za zarządzanie populacją zwierząt i ewentualne odszkodowania przejmie państwo, ostateczne koszty tych zmian poniosą podatnicy.
Tło polityczne i społeczne
Wśród osób wspierających inicjatywę wymienia się znanych polityków, m.in. Roberta Biedronia, Krzysztofa Śmiszka, Klaudię Jachirę czy Joannę Scheuring-Wielgus. Projekt popierają również organizacje pozarządowe i ruchy społeczne, takie jak Ogólnopolski Strajk Kobiet, KOD oraz Koalicja „Niech Żyją!”, od lat zabiegająca o znaczne ograniczenie praktyk łowieckich.
Jak podkreśla poseł Roman Fritz, pod atrakcyjnymi i „pięknymi” hasłami reformy ukrywane są podstawowe pytania o koszty, bezpieczeństwo i realne skutki dla polskiej wsi. Zdaniem przeciwników projektowanych zmian mamy do czynienia z kierowaniem się ideologią, która ignoruje realne konsekwencje gospodarcze i przyrodnicze.



