Wiadomości

„Zmarły”, ale jednak żyje. Rybnicki oszust próbował sfingować własną śmierć, by uniknąć spłaty długów

To jedna z tych historii, które brzmią jak scenariusz filmu sensacyjnego. Oskarżony w głośnej sprawie oszukania rodziny niepełnosprawnego dziecka – ten sam, który wcześniej kreował się na „obrońcę nutrii” i rzekomego hodowcę lwów – postanowił uciec od odpowiedzialności w najbardziej absurdalny sposób. Rozpowszechniał w internecie informację, że… umarł

27 sierpnia na portalach z nekrologami pojawiły się wpisy o jego rzekomej śmierci. Do naszej redakcji również trafił mail – wysłany przez kogoś podszywającego się prawdopodobnie pod inną osobę – w którym poinformowano, że mężczyzna nie żyje.

Sprawa od początku budziła wątpliwości, dlatego dziennikarze naszego portalu przeprowadzili własne podwójne śledztwo. Weryfikowaliśmy tropy, sprawdzaliśmy źródła i dokumenty. Szybko wyszło na jaw, że „śmierć” była jedynie próbą ucieczki przed pozwami cywilnymi i konsekwencjami prawnymi. Oskarżony liczył, że jego procesy zostaną umorzone, jeśli świat uwierzy w jego zgon.

Prokuratura potwierdziła nasze ustalenia – mężczyzna żyje.

Po sprawdzeniu w bazie PESEL potwierdzam, że oskarżony żyje. Akt oskarżenia został przesłany do Sądu Rejonowego w Rybniku – czytamy w piśmie z Prokuratury Rejonowej

Na tym jednak historia się nie kończy. Po publikacjach dotyczących jego działalności zaczęli zgłaszać się do nas kolejni poszkodowani. Ich relacje wskazują, że proceder oszustw mógł być znacznie szerszy, niż do tej pory sądzono. Cała sytuacja pokazuje, że mamy do czynienia z wyjątkowo sprytnym, ale i bezczelnym graczem, który zamiast stanąć twarzą w twarz z wymiarem sprawiedliwości, woli uciekać w groteskowe scenariusze. Tym razem jednak jego plan runął, a finał może być dla niego wyjątkowo nieprzyjemny.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button