Wiadomości

12. Zadyszki Muzyczne

Zacznijmy od tego, że na koncert w TZR poszedłem niezrażony plakatem, który mnie odpychał idiotyczną śmiertką w owsiakowej kolorystyce. Czyli grzecznie i głupio

A ja nie lubię jak Muzyka jest uczesana i infantylna. Pewnie dlatego, że mój rodowód sięga legendy Jarocina. A zwłaszcza z okolic Małej Sceny tegoż subkulturowego festiwalu, gdzie grały amatorskie kapele. Tym bardziej nie przemawiają do mnie te wszystkie spędy, gdzie wykonawcy grają covery robiąc wszystko by brzmiały tak jak oryginały. Otóż nie, bo kiedy chwytasz gitary, śpiewasz do mikrofonu, siadasz za perkusją lub klawiaturą, to stajesz się artystą, któremu przysługuje przestrzeń zwana wolnością artystyczną. Artystycznym powietrzem, którym się oddycha. Masz więc prawo do dowolnej interpretacji utworu, który wziąłeś na tapet. Jako publika przeszedłem cały ciekaw twojego zamysłu, tego, jak chcesz po swojemu zagrać znany już temat…

…z coverów można zrobić arcydzieła. Wspomnieć choćby Placebo Running Up That Hill, Bauhaus Ziggy Stardust, lub rodzimą Brygadę Kryzys Na około wieży. Przykładów jest mnóstwo. Można również polec, czego przykładem niech będzie koszmar interpretacji Gaby Kulki London Colling The Clash – po każdym wysłuchaniu, gdy zmusza mnie do tego eter, musiałbym jak John Frusciante robić rekonstrukcję szczęki, bo mi zęby wypadają. Podkreślę jednak – miała swoją wizję tego utworu i mogła zrobić po swojemu…

…z powyższych względów wymienię tylko te zespoły, które zaspokoiły moją ciekawość. Resztę pominę, bo po co marnować czas na odsłuchiwaniu MpTrójek (gra słów pod adresem rozgłośni radiowej lansującej jedynie rzemiosło, gdzie muzyka stoi w miejscu od tak dawna, że już cuchnie stęchlizną) …

…chłopaki z Blueset są już coś więcej niż weteranami (bez obrazy), to jednak w niewdzięcznej roli otwierających koncert dali rady. Widać było, że ich samych kręci to co robią. I piszę powyższe choć ja zawsze przy bluesie przysypiam…

…Remedium wygrało młodością. Wspaniała gradacja; od wstępnej tremy w drżeniu głosów, by potem się rozkręcić na maksa i wdepnąć pedał gazu do podłogi. Bardzo dobre aranżacje wokalne zwłaszcza we fragmencie Czas nas uczy pogody

…zespół Operacja w Toku zaskoczył bardzo pozytywnie swoją wizją Rolling Stones Paint It, Black, zahaczającą prawie o kabaretową groteskę. I właśnie o to chodzi! O własną wizję. Byłem zachwycony. Podobnie było z Piękno Breakout. Trzymam kciuki za tych ludzi…

…Partyzanci udowodnili, że chłopak z gitarą to dalej siła. Zagrali we dwójkę bez zbędnych kompleksów akustycznie The Troggs Wild i Thing i rozbujali całą publiczność. Absolutna siła autentyczności. Taki pozytywny prymitywizm…

…IronBound to ta z kapel, która chce. Bardzo dobry wokalista. Jednak wychodzi mankament, że heavy metalu nie można grać na nagłośnieniu aktywnym. To się prosi lamp i tranzystorów, bo przy tych nowoczesnych bajerach się tępi metalowy pazur. Obronili jednak wszystko emocją – podstawą rocka…

…MZR1 – ok. Kupuję to. I tyle w temacie …

…do Michała Uchera mam słabość. Może dlatego, że znamy się od zawsze. Może również za to, że zainicjował kiedyś dawno temu na basie temat utworu do którego napisałem tekst i stał mi się samemu życiową wyrocznią (Popatrz ThePartament). Ale na pewno mam do niego szacunek za drogę, którą przeszedł jako muzyk. Tutaj było dużo samozaparcia by się rozwijać. Dziś to udowodnił. I choć mówimy o zbowidowcu rybnickiej sceny rockowej, to Michał jest wciąż młody. Z bardzo prostej przyczyny – on dalej szuka. Dobry gitarzysta (Norbert) z tym wrodzonym zmysłem indywidualności – można go rozpoznać. No i urzekła mnie wersja Maanamu Po prostu bądź – czasami w delikatności jest siła (przekazu). Jedyne, do czego mogę się przyczepić Panowie, to ta nazwa z feat. pośrodku. Zróbcie coś dla mnie i za rok zagrajcie pod szyldem Not So Loud- WRAZ Z- Michael Ucher. Oczywiście mając na uwadze Ustawę o ochronie języka polskiego… 😉

Dobrze, że Michał Wojaczek jako dyrektor TZR pozwala na cykliczność tej imprezy. W dzisiejszych czasach, gdy nic stałego, na pewno jest to wartość na mapie życia kulturalnego w Rybniku.

P.S. Bardzo przepraszam za złą jakość zdjęcia, ale akredytację dostałem w tylnym rzędzie na krzesłach. Biorąc pod uwagę różne okoliczności, to i tak jestem szczęśliwy, że nie były to krzesła elektryczne. Być może mam szansę za „rock” się załapać…

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button