Wiadomości

„Prezydent Kuczera nie chciał przyjść, a nam cuchną padłe zwierzęta pod oknami”. Mieszkańcy Zamysłowa walczą o zmianę planu zagospodarowania

Wczorajsze spotkanie mieszkańców Zamysłowa w sprawie rejonu ulicy Jankowickiej przerodziło się w długą i momentami bardzo emocjonalną debatę o przyszłości całej dzielnicy. Placyk przed ZDM był pełen mieszkańców, radnych oraz przedstawicieli Rady Dzielnicy i mediów

Nie pojawił się natomiast Prezydent Miasta Piotr Kuczera, który – jak przekazano – uznał, że wyczerpał już drogę konsultacji społecznych. Nie wysłał również swojego przedstawiciela.

Już na wstępie organizatorzy podkreślali, że spotkanie ma być realnym dialogiem z mieszkańcami, a nie jedynie formalnością. Jak zaznaczano, konsultacje trwają, a decyzje jeszcze nie zapadły, dlatego – zdaniem uczestników – to ostatni moment, by wpływać na kształt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

To nie mapy, tylko życie ludzi

Jedna z mieszkanek, Katarzyna Woźnica, podkreślała, że żadne mapy ani wizualizacje nie oddają realiów życia w tej części miasta.

Jesteśmy praktycznie w centrum Rybnika, kilka kroków od rynku, a od lat funkcjonujemy w otoczeniu, które w naszej ocenie jest nie do pogodzenia z funkcją mieszkaniową – mówiła.

Mieszkańcy od lat sprzeciwiają się – jak twierdzą – „mieszaniu funkcji przemysłowych i mieszkaniowych”. Wskazują, że zabudowa mieszkaniowa istniała tu wcześniej, a zakłady produkcyjne i usługowe pojawiły się później, stopniowo zmieniając charakter okolicy.

Podnoszono także problem hałasu, ruchu ciężarówek oraz bliskości infrastruktury przemysłowej. W wypowiedziach powtarzał się motyw pogarszających się warunków życia.

Hałas jest stały, dzień i noc. W nocy jeżdżą samochody, pracuje sprzęt, a my nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować – mówiła jedna z mieszkanek

Mieszkamy na terenie przemysłowym, choć to domy

Szczególnie mocno wybrzmiał wątek zmiany kwalifikacji terenu, która – według mieszkańców – nastąpiła w 2005 roku. Od tego momentu ich nieruchomości znalazły się w obszarze oznaczonym jako przemysłowo-usługowy.

My mamy domy, ogródki, a formalnie traktuje się nas jak teren przemysłowy. Nie możemy rozbudować domów, postawić garażu czy altany – podkreślano.

Jak argumentowali uczestnicy spotkania, zmiana planu doprowadziła do sytuacji, w której – w ich ocenie – ograniczono im prawa właścicielskie, a jednocześnie dopuszczono w sąsiedztwie działalność uciążliwą.

Nie możemy się odbudować, nie możemy rozbudować domów, ale w planach dopuszcza się magazyny, produkcję i działalność przemysłową – mówili mieszkańcy

Cuchnie asfalt i padłe zwierzęta

Szczególnie mocne słowa padły w odniesieniu do sąsiedztwa zakładów i instalacji przemysłowych.

Czasami nie da się otworzyć okien. Czujemy asfalt, czujemy zapachy z instalacji, a latem to wszystko się nasila – relacjonowała jedna z mieszkanek.

W emocjonalnej wypowiedzi padło także stwierdzenie o „odorze padłych zwierząt” z jednej z instalacji, która – jak twierdzili mieszkańcy – okresowo powoduje uciążliwości zapachowe w okolicy.

Wskazywano również na funkcjonowanie punktu selektywnej zbiórki odpadów niebezpiecznych GPZON, który – według mieszkańców – znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej oraz nad obszarem wód podziemnych.

Obawy o przyszłość: może powstać elektrownia

Duże emocje wzbudziły także zapisy projektowanego planu, które – jak relacjonowali mieszkańcy – dopuszczają szeroki zakres działalności przemysłowej. Wskazywano na możliwość lokalizacji magazynów energii, obiektów produkcyjnych, logistycznych, a nawet wysokich obiektów technicznych.

Proszę sobie wyobrazić, że w przyszłości może tu powstać obiekt o wysokości 30 metrów i więcej, a my będziemy mieszkać tuż obok – alarmowali

Podnoszono również, że teren znajduje się w sąsiedztwie zbiornika wód podziemnych, co – zdaniem mieszkańców – powinno szczególnie ograniczać działalność uciążliwą.

Radni: plan trzeba wrzucić do kosza

W debacie aktywnie uczestniczyli radni miejscy: Krzysztof Kazek, Franciszek Kurpanik, Tadeusz Pałka i Andrzej Wojaczek podkreślając, że mieszkańcy od lat próbują wpływać na kształt planu, składając uwagi, które jednak – jak mówiono – są regularnie odrzucane.

Ten plan jest męczony od wielu lat i za każdym razem jego kolejne wersje są okrajane i procedowane dalej bez realnego uwzględnienia głosu mieszkańców.

W ostrych słowach dodano, że obecne rozwiązania planistyczne prowadzą do chaosu przestrzennego.

Nie ma tu porządku. Ten plan należy odrzucić i rozpocząć prace od nowa – powiedział mec. Rafał Rduch reprezentujący mieszkańców.

Radni opozycyjni deklarowali, że są gotowi zagłosować przeciwko uchwale, jednak – jak zaznaczano – kluczowe może być stanowisko większości w radzie oraz prezydenta miasta.

Miasto nie słucha mieszkańców

Wielokrotnie powracał zarzut braku dialogu z władzami miasta. Mieszkańcy i część radnych wskazywali, że prezydent nie uczestniczy w spotkaniach, a komunikacja odbywa się głównie poprzez formalne procedury.

Prezydent nie chce się z nami spotykać. Rozmawiamy tylko na sesjach rady miasta – padło podczas dyskusji

Z kolei przedstawiciele mieszkańców podkreślali, że złożyli już ponad 200 uwag do projektu planu, jednak ich los – jak twierdzą – jest przesądzony.

Wszystko wskazuje na to, że zostaną odrzucone – mówiono –Zaś Prezydent Kuczera nie chciał przyjść, a nam cuchną padłe zwierzęta pod oknami, bo GPZON trzyma na tym placu truchła sprzątnięte z ulicy.

Obecność radnego Franciszka Kurpanika wzbudziła podczas spotkania spore emocje. Część zebranych otwarcie przypominała, że w poprzednich głosowaniach – ich zdaniem – to właśnie jego decyzja okazała się kluczowa dla dalszego procedowania planu i odrzucenia uwag mieszkańców. Tym bardziej, że radny mieszka na Zamysłowie i od lat zna lokalne problemy. Tym razem Franciszek Kurpanik unikał jednoznacznej deklaracji, czy podczas przyszłego głosowania poprze stanowisko mieszkańców.

Specjalnie przyjechałem na to spotkanie, żeby po raz kolejny wysłuchać mieszkańców. Dla mnie najważniejsze są rozsądek i odpowiedzialność. Temat nie jest jeszcze zamknięty. Będziemy analizować sytuację – mówił radny.

Taka odpowiedź nie przekonała jednak części uczestników spotkania. W stronę radnego padły emocjonalne apele o jasne stanowisko.

Raz w życiu proszę dotrzymać słowa i zagłosować za mieszkańcami. Nie po stronie planu, który może zniszczyć charakter tej dzielnicy – powiedziała jedna z mieszkanek

Jeśli spotkanie ma polegać na obrażaniu mnie, to chyba sobie pójdę – ripostował F. Kurpanik

Na zakończenie spotkania radny Krzysztof Kazek zwrócił uwagę, że spór wokół planu zagospodarowania nie dotyczy wyłącznie zabudowy i konfliktu mieszkańców z miastem, ale także kwestii środowiskowych.

W tym rejonie wykształcił się unikalny lokalny ekosystem. Występują tu cenne siedliska płazów, gadów i ptaków. Z jednej strony mówi się o walce z betonozą i konieczności retencji wody, a z drugiej proceduje się rozwiązania, które mogą ten potencjał bezpowrotnie zniszczyć. To również powinno zostać uwzględnione przy podejmowaniu decyzji – podkreślał radny Kazek

Spór o kierunek rozwoju miasta

Spotkanie pokazało głęboki konflikt pomiędzy wizją rozwoju miasta a oczekiwaniami mieszkańców Zamysłowa. Z jednej strony miasto dąży do uporządkowania funkcji usługowo-przemysłowych w centralnej części Rybnika, z drugiej – mieszkańcy domagają się przywrócenia dominacji funkcji mieszkaniowej i ograniczenia działalności uciążliwej.

W tle pozostaje pytanie o przyszłość całego obszaru – czy stanie się on strefą usługowo-przemysłową, czy pozostanie spójną dzielnicą mieszkaniową.

Na zakończenie spotkania padł apel do radnych o odrzucenie projektu planu.

To nie jest walka przeciwko miastu. To walka o normalne życie w miejscu, w którym mieszkamy od lat – podsumowali mieszkańcy

Sprawa planu zagospodarowania dla rejonu ulicy Jankowickiej ma wrócić na forum Rady Miasta w najbliższym czasie. Wtedy zapadną kluczowe decyzje dotyczące przyszłości Zamysłowa.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button