Historia

Skazani za strajk, nie za zbrodnię

44 lata temu, 9 lutego 1982 roku, komunistyczny Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu ogłosił wyroki wobec przywódców strajku w kopalni Wujek w Katowicach

Był to jeden z najbardziej jaskrawych przykładów represji wymierzonych w robotników, którzy odważyli się zaprotestować przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Na ławie oskarżonych zasiedli górnicy, którzy kilka tygodni wcześniej kierowali protestem w Wujku – strajkiem brutalnie spacyfikowanym przez oddziały ZOMO. W wyniku pacyfikacji zginęło dziewięciu górników, a kilkudziesięciu zostało rannych. Sprawcy tej masakry przez lata pozostawali bezkarni. Tymczasem przed sądem stanęli nie ci, którzy strzelali, lecz ci, którzy strajkowali.

Wyroki reżimu

Stanisław Płatek został skazany na 4 lata więzienia, Jerzy Wartak na 3,5 roku, a Adam Skwira i Marian Głuch na 3 lata pozbawienia wolności. Ich „winą” było kierowanie strajkiem – protestem przeciwko bezprawnemu wprowadzeniu stanu wojennego.

Proces dziewięciu oskarżonych górników rozpoczął się 3 lutego 1982 roku, a zakończył ogłoszeniem wyroku 9 lutego. Wojskowa prokuratura domagała się drakońskich kar: od 7 do 15 lat więzienia, odebrania praw publicznych na okres od 4 do 10 lat oraz wysokich grzywien sięgających 40 tysięcy złotych. Ostatecznie czterech uczestników strajku trafiło do więzienia na kilka lat, pozostali otrzymali łagodniejsze wyroki.

Był to proces pokazowy prowadzony przez sąd podporządkowany temu samemu reżimowi, który kilka tygodni wcześniej wysłał uzbrojone oddziały milicji przeciw bezbronnym górnikom. Sąd Wojskowy, ZOMO i władza generała Wojciecha Jaruzelskiego były elementami jednego systemu represji.

Strajki grudniowe 1981 roku w województwie katowickim były bezpośrednią reakcją świata pracy na wprowadzenie stanu wojennego. Jak podkreślają historycy, stanowiły one logiczną kontynuację doświadczeń Solidarności z lat 1980–1981. Różnica była jednak zasadnicza: to, co wcześniej było legalną formą protestu, po 13 grudnia 1981 roku stało się przestępstwem.

Tam, gdzie strajkujący nie ulegli zastraszeniu, władza sięgała po brutalną siłę. Na Wujku użyto broni palnej. Gdy ofiary zostały pochowane, reżim przystąpił do kolejnego etapu – represji sądowych. Wyroki z 9 lutego 1982 roku miały być sygnałem dla całego społeczeństwa: sprzeciw będzie karany, nawet jeśli wcześniej zapłacono za niego życiem.

Pamięć i odpowiedzialność

Dziś, ponad cztery dekady później, wyroki wydane wobec górników z Wujka pozostają symbolem bezprawia stanu wojennego i instrumentalnego wykorzystywania sądów do walki z opozycją. Skazani byli ofiarami systemu, który najpierw strzelał, a potem sądził swoich przeciwników.

Pamięć o tamtych wydarzeniach to nie tylko kwestia historii. To także przypomnienie, jak łatwo prawo może stać się narzędziem opresji, jeśli państwo przestaje służyć obywatelom, a zaczyna chronić własną władzę.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button