Janusz Piotrowski

Jak dostałem łupnia od premiera Tuska

Pamiętacie mój ubiegłotygodniowy felieton w którym optowałem za anszlusem Rydułtów z Pszowem, zbudowaniu Muzeum Czynu Łukasza Kohuta, elektrownią atomową oraz lotniskowcem na Zalewie Rybnickim? Nie minęło parę dni, a premier Donald Tusk zapowiedział … statek kosmiczny

Jak sami widzicie jestem leszcz ze swoimi pożal się Boże pomysłami. Jednak co premier, to premier. 

Ośmielę się tylko jeszcze zaproponować by pierwszym kosmonautą zrobić właśnie europosła Kohuta, bo kosmos mu nie obcy – on tam już jest od dawna. Chyba od zawsze. Więc doświadczenie posiada. Taki byłby nasz Gagarin z Popielowa. 

W prawdzie kwestią otwartą pozostaje, kto zrobi kompleksowe badania przyszłym astronautom, bo polska służba zdrowia na pewno do tego czasu nie przetrzyma. Chyba tylko prywatnie. Z drugiej strony nie będzie opóźnionego startu takiego statku kosmicznego, bo kosmonauta nie będzie musiał czekać na EKG trzy lata w kolejce. A jak już jesteśmy w tematyce opieki zdrowotnej i podboju kosmosu, to mam nawet propozycję nazwy tej rakiety – Air SOR One.

Wbrew większości opini publicznej nie krytykuję istnienia saloników VIP. Ba! Uważam, że powinna ich powstać wręcz cała sieć. Pod jednym warunkiem – tylko w dziedzinie mi bliskiej. W psychiatrii. To się jeszcze niedawno izolatkami nazywało. Ale przecież to jedynie kosmetyka słowna. 

Jak wszystko wokół już zresztą.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także
Close
Back to top button