Janusz Piotrowski

Zamiatanie do spodu

Ta myśl może się wydawać śmieszna,
ale jedyny sposób walki z dżumą to uczciwość


– Doktor Rieux (Albert Camus, Dżuma)

Spójrzmy na to co się dzieje w szerszym, głębszym kontekście. Obecnym głównym zamiarem inżynierii społecznej jest całkowita utrata zaufania do państwa. Do jego instytucji, urzędów, służb, agend, ministerstw, polityków – do wszystkiego. Mamy czuć się bezradni. To się właśnie dzieje i jest już w końcowej fazie. Oto prawdziwy cel.

Jest i drugie dno mówiące o nas samych, bo niedawno przeprowadziłem szczera rozmowę z moim znajomym, który od zawsze pracuje w resocjalizacji. Powiedział:

Janusz, ty wiesz, że od czterdziestu lat zajmuję się patologią. Ale teraz to system stał się bardziej wynaturzony niż patologia z której te moje dzieciaki pochodzą.

To stwierdzenie zmusiło mnie do refleksji, że tak się dzieje już we wszystkich korporacjach: lekarskich, adwokackich, sędziowskich, prokuratorskich, policyjnych, urzędniczych, dziennikarskich… Wszystkich. Wszędzie. Pan Bóg przestrzegał w Starym Testamencie by nie budować ogrodzeń większych niż chroniona rzecz. A myśmy poprzez regulacje prawne, by wszystko mieć pod kontrolą w imię świętego poczucia bezpieczeństwa, tej niezliczonej ilości paragrafów, ustaw, uchwał, przepisów, stworzyli przestrzeń, gdzie zatracono człowieka. Mur cenniejszy niż chroniona istota w środku.

Idzie ciemność jeszcze większa, bo prognozy są jednoznaczne – już w przyszłym roku dziewięćdziesiąt procent wiadomości będzie fake newsami generowanymi przez tzw. sztuczną inteligencję. Pozostaniemy bezradni jak dzieci z elementarną dysfunkcją poznawczą. System się domknie, bo do braku zaufania do państwa dojdzie zatracenie realiów, a co za tym idzie kompletne nierozumienie otaczającej nas rzeczywistości. Informatyczny mrok – kłamstwo będzie już bezkarne absolutnie. Szarlatani będą mieć swoją niepodzielną władzę nad nami, a my będziemy kompletnie bezradni. Każdy żyje w przekonaniu, że potrafi odróżnić ziarno od plewa. To pułapka – każdy bowiem jest w błędzie, bo fałsz jest kaskadowy, zaplanowany, systemowy oraz ze swoją strategią szachów wymyślonych na nowo. W fałszywym przeświadczeniu wolności własnego wyboru już jest ten procent społeczeństwa, który wybiera wbrew sobie – wbrew rozumowi, własnemu portfelowi, logice, dobrostanowi, przedsiębiorczości i – jak się jeszcze okazuje – zdrowiu. Grunt jednak był podatny, bo to drzewa bez korzeni – wstydzili się swojej tożsamości i się poodcinali. W imię postępu. Teraz uważają się za oświeconych więc lepszych. Z tego nie chcą zejść i dlatego wolą trwać w absurdzie. Irracjonalność tej sporej grupy jest najlepszym dowodem, że jakiś czas temu po cichu został połączony neuromarketing z neuropolityką z wszystkimi ponoć surowo zakazanymi prawnie technikami. Teoria spiskowa? A te abstrakcyjne obrazy porwanych, kolorowych klatek filmowych, które masz pod powiekami tuż przed zaśnięciem?

Właśnie Wam mówię, że przegraliśmy. Na własne życzenie.

I jeżeli Prymas Tysiąclecia wezwał w latach sześćdziesiątych XX wieku cały naród do moralnej odnowy, tak jak uważam: niech każdy teraz się ratuje jak może – ale właśnie odnawiając swe wnętrze samoistnie się ograniczając. Człowieku nie musisz wszystkiego wiedzieć! Nie jesteś w stanie. Człowieku twoim zatraceniem jest twoja niekończąca się przyjemność.

Jeden z bohaterów obecnej afery związanej z Szpitalem Południowym dwukrotnie podczas wywiadu powiedział:

…są wartości, którymi powinniśmy się kierować…

Tak Panie Pułkowniku. Są takie wartości. To one powodują, że dochodzi się do wniosku, że doczesność jest nieistotną bzdurą. To te wartości, które ubogacają naszą duszę, a to ona jest jedynie nieśmiertelna – wszystko inne przemija, tak jak przeminie choćby ta afera.

Do tego tekstu wrócicie za trzy lata, kiedy wszystko się rozmyje w ekspresowym tempie i stracimy wszyscy grunt pod nogami.

Mam tego pewność.  

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także
Close
Back to top button