Janda Banda Punk Song

Do moich ulubionych wypowiedzi należą słowa Daniela Olbrychskiego, który stwierdził, że Rosjan nie można obwiniać za zbrodnie stalinizmu, bo Stalin… był Gruzinem
Wszystko wskazuje na to, że nikt litościwie nie poinformował tego wybitnego aktora, że Hitler z kolei był Austriakiem. Tak więc te wszystkie pretensje pod adresem Niemców są nieuzasadnione i krzywdzące tę jakże przyjazną nację. Przecież wiadomo, że wszystkiemu winni są Austriacy. I Gruzini.
Drugą wypowiedzią powodującą mój niekłamany zachwyt jest niedawne rozważanie należące do Krystyny Jandy, gdzie nasza narodowa diwa, która w ten sam teatralny sposób udziela wywiadu jak gra na scenie, wyraziła niekłamane zdziwienie, wręcz szok poznawczy, kiedy zorientowała się, że ludzie moją poglądy inne niż ona sama lub jej mentor Ś+P Andrzej Wajda. Szanowna Pani Krystyno. Jest jeszcze gorzej, bo ludzie nie dość, że mają odmienne światopoglądy, to mają na dodatek do tego prawo. A przecież jakiż ten świat byłby mniej skomplikowany i piękniejszy, gdybyśmy wszyscy myśleli tak samo. Zwłaszcza tak jak pani. No więc może ludziom by tego zakazać, prawda? A raczej Правда (nie mam chińskiej czcionki).
Większość wypowiedzi gwiazd charakteryzuje obecnie spory deficyt. Na domiar wszystkiego dotyczący sfer szerokopojętej percepcji, elokwencji (kiedyś to jednak trzeba było być erudytą by ludzie słuchali) oraz powszechnie niegdyś stosowanej logiki. Osobiście nie wiem, jakie procesy chemiczne mogą zachodzić w mózgach celebrytów oraz czym są wspomagane, ale wszystko wskazuje, że oni tak sami do siebie – bez niczego – się nakręcają. Normalny człowiek, żeby gadać takie rzeczy, to musi łyknąć najmniej 0,75 litra na łeb, a potem rano zazwyczaj się tego wstydzi. Tutaj nie zachodzi ani jedno, ani drugie, przy czym kac nie występuje (nawet ten moralny_, bo nie towarzyszy żadna głębsza refleksja. Po prostu się mówi.
Jak już jesteśmy przy poalkoholowych objawach, to do wątpliwego dorobku polskiej kinematografii należy coś takiego jak Kac Wawa. Ja tego nigdy filmem nie nazwę, bo jest to obrzydliwe, wulgarne, urągające jakiejkolwiek estetyce – rzecz po prostu na wskroś prymitywna. Obrzydliwość jednym słowem. Aktorzy biorący w tym udział mają przecież oczy i posiadają umiejętność czytania, więc i zapoznali się przedtem ze scenariuszem.
A jednak zagrali.
Fakt ten dla mnie kompletnie ich dyskryminuje. Przynajmniej dyskryminuje pojęcie artysty, które zarezerwowane było również między innymi dla aktorów. Zwykli wyrobnicy. I tak jest chyba obecnie z nimi wszystkimi. Republika z Grzegorzem Ciechowskim onegdaj śpiewała refren:
…ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy…
To mówi wszystko i jest oskarżeniem, a nie zaś okolicznością łagodzącą (wszystko usprawiedliwiającą).
Zwykły zjadacz chleba jest zazwyczaj onieśmielony w towarzystwie osoby sławnej – patrzy w nią jak w obrazek. Nawet gdy jej nie lubi z przekazu medialnego. A tamtym w to graj – to ich paliwo. Napawają się tym wzrokiem i momentalnie podlewają swoje ułomne ego pomazańców. Byłem za kurtyną, naoglądałem się i wiem, co mówię. I nikt mi nie udowodni, że ludzie, którzy uważają się za lepszych od innych, przy okazji nienawidząc tych gorszych, bo pogarda jest najbardziej wredną formą nienawiści, są w stanie autentycznie postulować o równość, tolerancję, równouprawnienie, prawa mniejszości i te wszystkie bzdety, które nie schodzą im z wydatnych (czy też wydajnych) ust.
W przestrzeni medialnej od kilku lat w telewizji funkcjonuje coś pod nazwą Kwiatki Polskie. Prowadzącą i twórczynią programu jest Katarzyna Kasia. To jedna z tych osób, gdzie po chwili gołym okiem można stwierdzić, że gnojenie ludzi sprawia jej przyjemność. Ona zresztą się tym nie kryguje. Pławi się w tym, lubuje, karmi. Kiedy zapominam, kim chciałbym nie być, to zapodaje sobie ten program. Pierwsze Przykazanie nie wzięło się z przypadku bowiem przed Bogiem mamy przeważnie boga innego – siebie. Święte ja w pierwszej osobie pojedynczej. Nikt nie jest od tego wolny – piszący te słowa również. Ale to w dzisiejszych czasach z tego pustego egocentryzmu uczyniono cnotę. Gloryfikuje się ją i sowicie opłaca. Sprzedaje również młodym ludziom jako wzór do naśladowania. Stąd koślawe autorytety, kapłani iluzji, czarodzieje dymu, bo sukces stał się nową religią. Wyznawaną już niemal przez wszystkich. I podawaną w aurze zacięcia stricte intelektualnego – tak jak w przypadku Katarzyny Kasi. Tylko po drodze humanizm padł i zdechł.
Tak więc ja tym wszystkim na świeczniku z całego serca życzę upadku. Robię to wcale nie kierowany złością lub nieżyczliwością. Bo dopiero wstając poznajesz czym naprawdę zostałeś obdarzony. I jakie to piękne uczucie znów stanąć na nogi. Udawanie odpada – nikt tutaj nikogo nie wykreuje.



No cóż, witamy w tej naszej nowej, 'uśmiechniętej Polsce’. Nie pozostaje nam nic innego, jak z uśmiechem na ustach i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku przygotować się na to, że już niedługo z własnych kieszeni będziemy dopłacać do emerytur tych wszystkich 'wspaniałych’ artystów.
Proszę nie narzekać tylko szanować. Ja szanuję artystów. Na przykład tą całą Kurdej- Szatan za każdym razem, kiedy udaje jej się skończyć choćby jedno zdanie 🙂
Jaś Kapela też zasługuje na złoto 😉
Jeżeli chodzi o Jasia Kapele, to jest głównym pretendentem do literackiej Nagrody Nobla. A potem jego zbiór dziel wszystkich (możliwych) powinien być zekranizowany (np serialem na Netflix), wydany w formie komiksów lub rolek na TikTok. Do tego uchwałą Sejmu RP wprowadzić obowiązek tego oglądania 🙂