Publicystyka

Jerzy Kucharczyk – książę rybnicko-wodzisławski

Był księciem, bo podobnie jak Władysław Opolski po najeździe tatarskim, rozumnie rządził dawnym księstwem raciborskim i skutecznie je rozwijał

Nasz region przeżył co najmniej trzy wielkie rewolucje przemysłowe i wszystkie one są ważne, bo wpływają na dobrą jakość naszego życia współcześnie. Dzięki pierwszej z nich w czasach średniowiecznych mamy prekursorów cywilizacji technicznej – cystersów z Rud i miasta takie jak Rybnik, Wodzisław, Żory oraz większość wsi w naszym regionie. Po drugiej rewolucji, w czasach administracji prusko-niemieckiej, pozostają dokonania Friedricha Redena, Johna Baildona, czy Karola Goduli. W tamtym czasie pojawiły się kopalnie z prawdziwego zdarzenia, huty i kolej. O trzeciej rewolucji z czasów PRL-u jakby nikt nie chciał pamiętać a była największa, bo dotyczyła nie tylko przemysłu ale całego życia społecznego. Mimo cieni, była sukcesem i ma swojego ojca, którym jest Jerzy Kucharczyk.

Trzecia rewolucja przemysłowo-społeczna w naszym regionie zaczęła się w marcu 1945 roku. Jeszcze trwała wojna. Sowieci wywozili zaskoczonych górników w głąb ZSRR i usiłowali rozkradać przemysł. Nowe władze komunistyczne były tego świadome i zabiegały o zachowanie tego, co lokalne. Szybko powołano Rybnickie Zjednoczenie Przemysłu Węglowego na czele którego stanął Roman Dykacz, przedwojenny dyrektor chwałowickiej kopalni Donnersmarck w Chwałowicach. Jego podwładnym był wtedy Jerzy Kucharczyk z Leszczyn, którego ojciec pracował w tej samej kopalni przed wojną w szybie wyciągowym. Nowej strukturze udało się zabezpieczyć majątek przed Sowietami w skład którego wchodziło 7 państwowych niemieckich kopalni i 2 prywatne. Wśród tych pierwszych były kopalnie niemieckiego koncernu Herman Göring, czyli Anna, Rymer, Emma ( Marcel), Charlotte (Rydułtowy) Hoym (Ignacy), Knurow (Knurów), Dubenskogrube (Dębieńsko), wśród prywatnych – Donnersmarck ( Chwałowice) i Blücher (Jankowice). Drugim celem zjednoczenia węglowego była rozbudowa przemysłu w regionie, skutkiem czego w latach pięćdziesiątych, oficjalnie w 1954 roku, powstał Rybnicki Okręg Węglowy. Realnie, w ramach funkcji dyrektora Rybnickiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego, zarządzał nim w latach 1960-1974 Jerzy Kucharczyk.

W tym czasie zmienił nasz region nie do do poznania – po awansie na stanowisko ministerialne kontynuowano jego pomysły. Dla władz komunistycznych nie był osobą przypadkową. Po tym jak wstąpił do PZPR w roku 1953 wykazał się jako zdolny menadżer w ministerialnych strukturach górnictwa i przemysłu. Był stąd i zależało mu na zrównoważonym rozwoju regionu a nie na rabunkowej eksploatacji węgla. W swoich opracowaniach naukowych wielokrotnie podkreślał, że węgiel jest bogactwem, które powinno służyć przez długie dekady przyszłym pokoleniom. W jego czasach powstało Przedsiębiorstwo Robót Górniczych w Rybniku, narzędzie dzięki któremu rozbudował przejęte stare kopalnie i zbudował 6 nowych. Po wojnie funkcjonowały już 1 Maja w Wodzisławiu i Jastrzębie. Jerzy Kucharczyk zbudował 6 następnych: Moszczenicę, Manifest Lipcowy (Zofiówka) Borynię, XXX-lecia PRL (Pniówek), ZMP, Suszec i Morcinek. I tutaj cała historia tak naprawdę się dopiero zaczyna, bo na eksploatację węgla na Górnym Śląsku była zgoda władz centralnych, ale nie brano pod uwagę harmonijnego rozwoju całego regionu, na co Jerzy Kucharczyk się nie zgadzał. Miał mocne atuty w ręku – dostęp do cennego węgla, co wykorzystał do przekształcenia regionu. Odniósł sukces, bo ROW zapisał się w historii jako najnowoczesniejszy okręg przemysłowy we wszystkich krajach komunistycznych. Jedną z najważniejszych inwestycji Jerzego Kucharczyka była oddana w 1972 roku Elektrownia Rybnik, silnik regionu gwarantujący niezależność energetyczną. Kilka lat wcześniej powstał Zalew Rybnicki. Nowe kopalnie potrzebowały ludzi, ci zaś mieszkań. Z Beskidów, spod Kielc, Lublina, Częstochowy i innych wiejskich terenów Polski zaczęli pojawiać się ludzie do pracy w górnictwie. Już wcześniej w Boguszowicach powstał legendarny Pekin, ale w czasach Jerzego Kucharczyka powstała reszta ( za wyjątkiem późniejszego Manhatanu) osiedla, które stało się tak duże, że Boguszowice w 1962 roku uzyskały prawa miejskie. Podobnie było z rozbudowywanymi Chwałowicami, które prawa miejskie otrzymały w 1966. Największy rozwój budowlany nastąpił w Jastrzębiu-Zdroju. Powstało wtedy całkiem nowe miasto. Jego budowa ma swój mrok, bo budynki powstały na terenie majątku Witczaków, przedwojennych właścicieli uzdrowiska i polskich patriotów prześladowanych w latach pięćdziesiątych przez Urząd Bezpieczeństwa. Podobny cień wisi nad jedną z pierwszych siedzib zjednoczenia w budynku ojców werbistów na ulicy Kościuszki. Ich majątek w 1939 roku przejęli Niemcy, ale komuniści nacjonalizacje utrzymali. Jakimś cudem werbiści zachowali kawałek pola, na którym wybudowali kościół Królowej Apostołów. Kiedy zarząd Zjednoczenia znalazł nową siedzibę, Jerzy Kucharczyk doprowadził do tego, że w budynku otwarto filię Politechniki Gliwickiej. Zależało mu przez cały okres działalności, by ludzie mieszkający na Górnym Śląsku zdobywali średnie i wyższe wykształcenie po to, by móc być elitą tego regionu a nie zwykłymi podwykonawcami decyzji z zewnątrz. W mieście istniało już wtedy technikum górnicze, które w naturalny sposób przygotowywało do studiów wyższych. Region potrzebował nie tylko techników i inżynierów górnictwa, ale także specjalistów od maszyn, dlatego w 1964 roku na ulicy Kościuszki powstało technikum mechaniczne i szkoły zawodowe. Poza rozbudową przemysłu i infrastruktury Jerzy Kucharczyk zadbał o rozwój kultury duchowej. To dzięki niemu w roku 1964 powstał Teatr Ziemi Rybnickiej, do którego przyjeżdzają artyści i aktorzy z całej Polski. W tym samym roku, po dramatycznym wypadku w Wielopolu, powstało lotnisko w Gotartowicach, które wydało i wydaje mistrzów świata i pilotów cywilnych. Dwa lata później powstał klub piłkarski. O tej dacie nie pozwalają zapomnieć młodzi kibice ze słabością do grafitti. Jerzy Kucharczyk wzmocnił muzyczne tradycje braci Szafranków. Ich szkoła istniała już przed wojną, ale w czasach PRL-u zyskała wpływowego mecenasa, który wspomógł w 1960 roku powstanie Filharmonii Rybnickiej. Nawet policjanci w Rybniku mają dług wdzięczności wobec Jerzego Kucharczyka. Obecny budynek policji powstał podobno wskutek fortelu urzędnika. Rybniccy milicjanci ciągle spotykali się z odmową, kiedy zabiegali o środki na budowę. Kiedy zwrócili się o pomoc do Jerzego Kucharczyka, ten poprosił przełożonych o wyasygnowanie środków na budowę domu górnika. Po jej zakończeniu okazało się, że górnicy mają swoje mieszkania, wobec czego Jerzy Kucharczyk zaproponował władzom przekazanie budynku milicjantom.

Jego współpracownicy i podwładni wspominają go jako człowieka wyjątkowej skromności, pracowitości i uczciwości. Nigdy nie pchał się na pierwsze strony gazet, osobiście ingerował, kiedy proszono go o wsparcie lub pomoc. Pod koniec lat sześćdziesiątych odwiedził pod Londynem swojego kolegę z ławy szkolnej, Jerzego Malchera, ministerialnego urzędnika rządu Wielkiej Brytanii i polskiego emigranta. Jerzy Malcher był człowiekiem bezpośrednim i na początku rzeczowo zaznaczył, że rozmowa będzie trudna, bo Jerzy Kucharczyk jest zdrajcą i komunistycznym kolaborantem. Polski urzędnik spokojnie wytłumaczył szkolnemu koledze, że to nieprawda, bo na spotkaniach partyjnych w Polsce ludzie mówią to, czego oczekują Sowieci, ale wielu z nich działa po swojemu. On nie uciekł z podbitej Polski, bo nie chciał budować dobrobytu obcym. Zależało mu na budowaniu dobrobytu u swoich, tym bardziej, że żadna okupacja nie jest wieczna, w tym sowiecka. Panowie spotykali się później jeszcze nie jeden raz. Jerzy Kucharczyk zmarł w 2000 roku i pochowano go na rybnickim cmentarzu, na Rudzkiej. Mieliśmy szczęście, że żył z nami, bo dziedziczymy po nim spory majątek oraz dobry i mądry styl zarządzania. Nawet w trudnych czasach.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button