„Katastrofa drogowa”. Kierowcy stoją w korkach na Mikołowskiej. „2 kilometry jechałem 30 minut”

Było wiadomo, że na drodze do Kamienia nie będzie łatwo, ale takiego paraliżu chyba nikt się nie spodziewał
Katastrofa drogowa. Korki. Dwa kilometry jechałem 30 minut – mówi nasz Czytelnik Rafał, opisując sytuację na remontowanej ulicy Mikołowskiej
Po wprowadzeniu ruchu wahadłowego na jednym z najbardziej ruchliwych wyjazdów z miasta kierowcy utknęli w gigantycznych zatorach. Jak informowaliśmy Was już wczoraj, utrudnienia pojawiły się na remontowanym odcinku od wiaduktu do zakrętu przed skrzyżowaniem z ulicą Robotniczą prowadzącą do Kamienia. Drogowcy zerwali asfalt z jednego pasa i ruch odbywa się obecnie tylko jedną nitką.
Tyle że pierwsze popołudnie po zmianie organizacji ruchu mieszkańcy określają jako kompletny koszmar.
Ludzie byli totalnie zaskoczeni. Nikt nie wiedział, że będzie wahadło. Samochody stały praktycznie od przejazdu kolejowego – relacjonuje jedna z mieszkanek Kamienia
Inny kierowca mówi wprost:
Powrót z pracy trwał cztery razy dłużej niż zwykle. Wszystko stanęło. Kierowcy byli nerwowi, część zawracała i szukała objazdów.
Jak słyszymy od mieszkańców, wielu kierowców zaczęło omijać korki bocznymi drogami, a nawet leśnymi skrótami.
Przez las jadą teraz całe sznury aut. Nigdy czegoś takiego tu nie było – mówi mieszkaniec okolicy
W mediach społecznościowych szybko zaczęły pojawiać się ostrzeżenia i zdjęcia długich kolejek samochodów. Kierowcy zwracają uwagę przede wszystkim na brak wcześniejszej informacji o zmianach w organizacji ruchu.
Takie rzeczy powinny być wcześniej ogłoszone. To jedna z głównych dróg wyjazdowych z Rybnika – komentuje kolejny Czytelnik
Wszystko wskazuje na to, że utrudnienia naprawdę utrudnią życie i kierowcy jadący Mikołowską muszą uzbroić się w cierpliwość albo szukać alternatywnych tras.



