Historia

Krewni Ślązaków z Indii

Urwa mać, czyli hinduska bogini płodności i słowiańska matka. Dziwny mariaż? Rzućcie okiem na tekst, a zdziwicie się jeszcze bardziej.

Nazwiska które nosimy określają część naszej tożsamości, ale jest to zaledwie ułamek prawdy o niej. Z szacunkowego założenia, że kobieta rodziła kiedyś dziecko w wieku lat dwudziestu, wynika, że na stulecie przypada pięć pokoleń, a jeżeli tak, to oznacza to, że na początku XVII wieku każdy z nas ma około miliona przodków żyjących jednocześnie – dwa do potęgi dwudziestej. Współczesna genetyka pozwala nam wyjść poza dostępne dane metrykalne i poszerzyć wiedzę o naszym pochodzeniu. Dzięki badaniu haplogrupy R1a1, wiadomo, że kuzyni współczesnych Polaków mieszkają w Indiach.

Mimo różnic regionalnych i osadnictwa z zachodu Europy Polacy są dosyć jednorodni genetycznie. Wiedza szkolna określa ich jako potomków Prasłowian wywodzących się od ludów praindoeuropejskich. Spory naukowe dotyczące pochodzenia Słowian trwają w najlepsze, bo towarzyszą im ciągle znaki zapytania. Mimo to jednak, sporo już wiadomo. W świetle obecności haplogrupy R1a1 obecnej wśród Polaków i Hindusów z północnych Indii wydaje się logiczne, że Słowianie i Hindusi z północnych Indii wywodzą się z jednej grupy, która żyła gdzieś pomiędzy Dnieprem i Donem. Grupa ta podzieliła się na co najmniej dwie mniejsze i jedna z nich ruszyła w kierunku Europy, druga zaś do Indii.

Poza badaniami genetycznymi pogląd o pokrewieństwie Polaków i Hindusów wspiera językoznawstwo. Sanskryt jest językiem literackim średniowiecznych Indii, którego status jest podobny do europejskiej łaciny, nie mniej jednak w Indiach ciągle żyją ludzie którzy się nim posługują. Z językoznawczego punktu widzenia język ten należy do grupy satemowej, co oznacza że język polski jest bliższy sanskrytowi aniżeli język niemiecki, czy francuski. W Internecie można znaleźć sporo wideorelacji Hindusów słyszących rodzime słowa w językach słowiańskich, co nie powinno dziwić, jeżeli weźmiemy pod uwagę poniższe zestawienie słów z sanskrytu ze słowami polskimi:

agni – ogień
Bhaga – Bóg, bogaty
bharat – brat
bhlas – błogosławić
bhiyas – bojaźn
brahma – brama
budżati – budzić
dharm – dar, prezent
dam – dom
gomaya – gnój
jara – stara
jebhati – uderzać, kopulować
ksaita – książę
lubh – lubić
manusyja – mąż
para veda – stara wiedza, czyli prawda
parjanya – piorun
patat – ptak
praszati – prosić
prajapati – praojciec, praźródło
priya – przyjazny
sad – siadać
surja – słońce
svanti – święto
sitya – żyto
uda – woda
Urwa – bogini płodności
vad – wadzić się
vayu – wiatr
wraja – raj
żani – żona

Rozmieszczenie haplogrupy R1a1 w Europie i Azji

Indoeuropejscy słowianie pojawili się na terenie Polski w VI wieku naszej ery. Teren Górnego Śląska nie był wtedy opustoszały, ponieważ żyli tutaj, jak również na terenie Czech, Celtowie, którzy sami siebie określali Bojami, stąd nazwa Czech – Bohemia, czyli kraina Bojów. Celtowie rozpłynęli się w masie słowiańskiej na Górnym Śląsku i ślad po nich jest widoczny w rudym kolorze włosów u części z nas. Jedno z plemion słowiańskich, będące naszymi bezpośrednimi przodkami, Gołężyczanie, albo Gołęszyce, pojawiło się w okolicach dzisiejszego Hradca nad Morawicą, Raciborza, Cieszyna i Lubomi – w tej ostatniej po dziś dzień zachowało się ich grodzisko, które każdy Górnoślązak powinien odwiedzić. Gołężyczanie czcili wtedy jeszcze zapewne pogańską boginę płodności i życia – Urwę. Kto był w Lubomi łatwo może sobie wyobrazić, że nasi górnośląscy przodkowie, widząc otaczające ich piękno, radośnie przywołali jej imię, najprawdopodobniej już wtedy zmodyfikowane rodzimym mać – matka, po czym się osiedlili. Być może po podjęciu decyzji pokrzepili się żymłami, których nazwa pochodzi od asyryjskiego słowa simla. Zachwyt i decyzje Gołężyczan są przyczynami dla których jesteśmy właśnie tutaj, dziedzicząc tradycje naszych indoeuropejskich przodków. Wiadomo o Gołężyczanach, że mieli złośliwe poczucie humoru, bo rozmawiając z Geografem Bawarskim nazwali swoich zachodnich pobratymców Głupimi Głowami, co stało się źródłem nazwy Głubczyce. Dowcipy o Sosnowcu stworzyli ich potomkowie, co jak widać, nie jest kwestią przypadku. Ciekawe, co jest odpowiednikiem Sosnowca w żartach naszych kuzynów w Indiach i czy ich żymły smakują tak dobrze jak nasze?

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button