Janusz Piotrowski

Przeklęty Różaniec Messiego

Tuż przed finałem Mundialu jeden z argentyńskich dziennikarzy Leo Messiemu podarował Różaniec. Dla powodzenia dla ciebie i twojej rodziny – powiedział

Kapitan Albicelestes, który nie kryguje się ze swoim przywiązaniem do katolicyzmu uśmiechnął się, podziękował, wziął paciorki, włożył do kieszeni. Przyjął prezent publicznie, ale też zwyczajnie – bez zbędnych ceregieli. O tym fakcie dzień przed meczem napisał jedynie mały portal chrześcijański, który ma zaledwie kilkudziesięciu subskrybentów. Przyszła końcowa rozgrywka, Argentyna przegrała z Hiszpanią 0:1, natomiast nazajutrz ogromny polskojęzyczny portal należący do Niemców krzyczał nagłówkiem:

RÓŻANIEC NIE POMÓGŁ!

Jakie to jest przeraźliwie (tutaj chyba adekwatne określenia)… wąskie. Jest jednak też i inna strona medalu, bo kiedy opowiadam o tym Paniom Moherkom z mojej parafii, to one pękają ze śmiechu. Tak więc chciałbym pogratulować niemieckiemu portalowi raczej nie do końca zamierzonego efektu. 

Przy okazji śmiechu moich Pań od Franciszkanów od razu przypomniała mi się anegdota jak rozmawia dwóch egzaltowanych (oni zawsze są egzaltowani jak np. cała radiowa Trójka) polskich jazzmanów:

-Wydałem płytę w Nujorku w zeszłym roku – rzecze pierwszy
-A nie słyszałem – odparowuje z dezaprobatą ten drugi
-Ale w trzecim kawałku popłynąłem – przekombinowałem trochę z frazą…
-A coś słyszałem, coś słyszałem! – zapewnia z gorliwością jego rozmówca

Moja serdeczna koleżanka Ewa zachęca mnie od jakiegoś czasu bym napisał coś śmiesznego. Przyznaję: nie potrafię, bo gdzieś tak ponad miesiąc temu wkręciłem się w politykę i nawet gdy piszę rzeczy prześmiewcze, to i tak kończę w kontekście politycznym. Zainfekowałem się. Zawężyłem sobie pole widzenia. Dochodzę do wniosku, że na własne życzenie zrobiłem sobie krzywdę, bo zasada powinna być raczej prosta – to ja powinienem na nich patrzeć jak na wariatów, a nie żeby to oni ze mnie wariata robili. 

Paweł Apostoł przestrzegał jednak by zwracać uwagę czym się człowiek karmi. 

Generalnie rację w tym całym bajzlu mają właśnie Panie Moherki – śmiać się. A choćby, gdy tamci próbują brudzić nawet Rzeczy Święte. Prawda jest oczywista – te wszystkie gadające głowy, tzw. osoby życia publicznego – politycy, dziennikarze, eksperci, celebryci i prominenci płci obojga oraz inne zabawne gagatki – nie zasługują na nic więcej jak tylko właśnie na śmiech. Szczere rozbawienie. Nawet nie z politowaniem.

Powiązane artykuły

2 komentarzy

  1. Nie warto przejmować się takimi rzeczami. Szambo było, jest i będzie w każdej dziedzinie życia. Wpadła mi ostatnio w ucho piosenka Quebonafide „Statek z Lego”. Zarówno tempo piosenki, jak i tekst są piękną wskazówką, jak nie dać się zwariować. Pozdrawiam

    1. …a mnie ostatnio wpadł w ucho ogólnie znany i ceniony tekst Boys oraz klasyka gatunku w brzmieniu:
      „…Bum tarararara, za oknami noc
      Czego chcesz dziewczyno ja wiem – Tarzana
      Bom badirarira, chodź kochanie, chodź
      Nie bój, nie bój się Tarzana, o
      Bum tarararara, za oknami noc
      Czego chcesz dziewczyno ja wiem – Tarzana
      Bom badirarira, chodź kochanie, chodź
      Nie bój, nie bój się Tarzana, o
      Tarzan, Tarzan boy …”
      🙃

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także
Close
Back to top button